facebook
Tego się nie spodziewałem...
Loading

    Dzisiaj jest piątek, 17 sierpnia 2018 r.   (229 dzień roku) ; imieniny: Anity, Elizy, Mirona    
 |   serwis   |   wydarzenia   |   informacje   |   skarby Ziemi Proszowskiej   |   Redakcja   |   tv.24ikp.pl   |   działy autorskie   | 
 |   ludzie ZP   |   miejsca, obiekty itp.   |   felietony, opracowania   |   kącik twórców   |   miejscowości ZP   |   ulice Proszowic   |   pożółkłe łamy...   |   RP 1944   | 
 |   artykuły dodane ostatnio   |   postacie   |   miejsca   | 
 wydarzenia 
 |   opracowania   | 

serwis IKP / Skarby Ziemi Proszowskiej / felietony, opracowania / wydarzenia / Tego się nie spodziewałem...
O G Ł O S Z E N I A
patronaty IKP


Tego się nie spodziewałem...

(fot. zbiory autora)

Proszowice, 8-02-2018

     Ręce opadają... tłumaczyć się światu, że obozy koncentracyjne, zakładane na ziemiach okupowanego Polski, nie były dziełem Polaków, czy rządu polskiego na uchodźctwie, to paranoja...

     Nagle, dla Żydów, szczególnie doświadczonych przez Niemców, staliśmy się współtwórcami holocaustu... Zbrodnicza agresja na nasz kraj, czarnego i czerwonego totalitaryzmu, spowodowała piekło na ziemiach II Rzeczpospolitej.

     Na Kresach, znacząca część Żydów radośnie witała zbrodniarzy czerwonej armii. Nie znam z dostępnej literatury, by wśród nich znajdowali się Sprawiedliwi, ratujący polskie rodziny przed mordami i ogromem cierpień zsyłanych do łagrów.

     Na terenach okupowanych przez Niemców, fatalny był los Polaków i Żydów. Czas okupacji rodził różne postawy ludzkie, obok szlachetnych, wykształcał też podłe, bez względu na narodowość i religię. Polski rząd na uchodźctwie i polskie podziemie, w sprawie tych, którzy współtworzyli mordy i denuncjacje, zajął jednoznaczne stanowisko i konsekwentnie je realizował w ponurej rzeczywistości okupowanej Polski. W takiej atmosferze powstała Żegota. Nie rozumiem, jak w stalinowskiej Polsce, w której ważną rolę odgrywali siepacze narodowości żydowskiej, nie umiano ukarać tych, których nie dosięgnął wymiar sprawiedliwości polskiego podziemia...

     Jest wiele relacji tych którzy byli świadkami bohaterstwa i podłości tamtych dni. Jednym z nich są wspomnienia Bernarda Trauba - Trawińskiego pt. Przebłyski czarnej nocy, wydane w 2011 roku, przez Księgarnię Akademicką oraz Gminę i Miasto Proszowice. Szkoda że tylko w ilości kilkuset egzemplarzy.

     Bernard Traub-Trawiński z niedalekich Kościelnik, który w okresie okupacji legitymował się jako Władysław Józef Kulpa (zbieżność nazwisk ze znakomitym Profesorem, organizatorem tajnej oświaty w rejonie Wierzbna i Glewca), za sprawą wójta gminy Ruszczy, Jana Nowaka i ?Gawlika, referenta wydziału administracyjnego tej gminy, uzyskał kenkartę i protekcję do pracy w mleczarni w Proszowicach. Autor wspomnień przebywał w naszym mieście od 1942 do stycznia 1945 roku. Pracując w sklepie żelaznym, wcześniej stanowiącym własność żydowskiej rodziny, był uważnym obserwatorem codziennego życia naszego miasta. Miał każdego dnia kontakt z dziesiątkami klientów, w tym z swoich rodzinnych stron. Jego prawdziwą tożsamość znało wielu ludzi, w tym wywiad BCH, którego szefem na nasz rejon był kierownik szkoły w Szczytnikach, pan ?Zieliński.

    Bernard Traub-Trawiński przeżył okupację w naszym mieście, zostawił cenny dokument - wspomnienia. Poniżej przytoczę prę fragmentów. Jest to cenna lektura, winna być wznowiona w znaczącym nakładzie i być lekturą, wprowadzającą nas w te okrutne czasy, gdy okupant powodował ludzkie tragedie, bez względu na narodowość i wykształcał różne postawy ludzkie.

Autor, po paru latach pracy w krakowskiej prokuraturze w, wyemigrował do Kanady i tam, po wielu latach napisał te wspomnienia: ...Bodźcem do ujęcia za pióro był fakt niesprawiedliwego [...] stosunku tutejszej społeczności (w Kanadzie) do Polaków jako rzekomych sprawców, a przynajmniej współsprawców wymordowania przez hitlerowców sześciu milionów Żydów...

...Tu w Kanadzie poruszanie, rozwijanie, analizowanie tego zagadnienia i rozprawianie się z wszystkimi za i przeciw, a zwłaszcza zajęcie pozycji obronnej w stosunku do Polski i Polaków i naświetlenie tej sprawy w sposób obiektywny, jest jednoznaczne ze stworzeniem wokół siebie wrogiej atmosfery, a może i wyeliminowaniem się ze społeczeństwa. Co więcej, to nie tylko natrafienie na sprzeciw tu na zachodniej półkuli, ale nawet na pewną reakcję poszczególnych jednostek w kraju...

...Nie oznacza to bynajmniej, abym zamierzał tu wybielać wszystkich Polaków. Fakty historyczne, tomy akt sądowych i wyroków skazujących wielu, wielu Polaków za zbrodnie hitlerowskie przeciw Żydom, świadczą, że byli i tacy, którzy pośrednio czy bezpośrednio pomagali hitlerowcom w eksterminacji narodu żydowskiego...

...Pan Gawlik kazał mi wystarać się o metrykę katolicką jako podstawowy dokument do wystawienia i wydania takiej karty. Nie przyszło mi to z trudem [...] od żony mego kuzyna, która była katoliczką i aryjką, dostałem metrykę jej brata, który jako lotnik uciekł [...] do Anglii. Nazywał się Władysław Józef Kulpa...

...Osobie pana Nowaka należy poświęcić osobne miejsce, jako człowiekowi, który bezinteresownie [...] z pełną świadomością narażania swego życia, swoich najbliższych i pracowników swego urzędu na poważne niebezpieczeństwo...

...W sobotę 7 października byłem świadkiem [...] wydarzenia mrożącego krew w żyłach. Spadło ono ...jak grom z jasnego nieba... w godzinach przedpołudniowych zajechała na rynek limuzyna i wysiadło z niej dwóch oficerów Gestapo i jeden cywil. Cywilem tym był Żyd, nazwiskiem Białobroda, pochodzący ze Słomnik. Był on zaufanym Gestapo w Miechowie - niejako przedłużeniem ich ramienia w społeczeństwo żydowskie tego powiatu, a zarazem postrachem wszystkich Żydów [...] Jeden z Niemców, nazwiskiem Noack, uzbrojony w skórzany pejcz, kazał owemu Białobrodzie wywołać i przyprowadzić przed jego oblicze przewodniczącego rady żydowskiej, Gecka Pińczowskiego. Był to Żyd po pięćdziesiątce, wysoki, dość tęgi, ważący ponad sto kilo. Przed wojną był handlarzem końmi i dość zamożnym obywatelem. Wezwany przez Noacka, z którym, jak później wieść głosiła, zrobił niejeden dobry interes kosztem społeczności żydowskiej, zatrzymał się na trzy kroki przed nim i zameldował się po wojskowemu. Z zachowania Pińczowskiego wynikało, że Noack przyjechał do Proszowic, by znowu od Gecka wyciągnąć jakiś okup. Ale tym razem sprawa wyglądała poważniej. Noack począł, niczego niespodziewającego się Pińczowskiego, okładać z zimną krwią po głowie owym skórzanym pejczem, wykrzykując po niemiecku: Gdzie masz pieniądze przeklęty Żydzie, gdzie schowałeś zrabowane złoto?

Razy spadały na głowę biednej ofiary jak grad. On, nie usuwając się ani nie zasłaniając przed batami, powtarzał w kółko, że nie ma żadnego złota, że to co miał to mu przecież niedawno dał, Jak później opowiadano, Białobroda domagał się parę dni przedtem od Pinczowskiego złota i pieniędzy, a kiedy został odprawiony z kwitkiem, doniósł do Gestapo w Miechowie, że Pinczowski otrzymał od powracających Żydów większą sumę pieniędzy, złota i biżuterii. Na polecenie Noacka przeprowadzono skrupulatną rewizję w mieszkaniach Pinczowskich, to jest Gecka Pinczowskiego i jego synów, w poszukiwaniu ukrytego złota. Po bezskutecznym szperaniu, łamaniu mebli i innych sprzętów, pruciu poduszek i pierzyn, Noack kazał zwołać wszystkich synów Pinczowskiego. Było ich pięciu, czterech żonatych, a najmłodszy kawaler. Wszyscy dorodni, bardzo przystojni, wysocy jak ich ojciec, ubrani w najnowszej mody ubrania i w oficerskich butach. Wszystkich pięciu należało do Ordnungsdienst. Z tej też racji nie byli objęci wysiedleniem. Czterech najstarszych zgłosiło się. Najmłodszy gdzieś wyszedł na miasto i nie można go było znaleźć [...] Noack był jednak cierpliwy i czekał z rozpoczęciem zaplanowanej z góry akcji do czasu zjawienia się piątego z synów Pinczowskiego [...] w tym krytycznym dniu dla rodziny Pinczowskich, najmłodszy Pinczowski siedział sobie w owej altance (w ogrodzie, dziś za biblioteką) z córka miejscowego organisty [...] ktoś przybiegł do ogrodu z wiadomością, że Noack [...] zbił jego ojca i kazał wszystkim synom się zgłosić. Młody Pinczowski poderwał się z zamiarem udania się na rynek [...] dziewczyna [...] usiłowała go zatrzymać. Ze łzami w oczach błagała, by raczej uciekał [...] On jednak śmiał się z jej przestróg, mówiąc, że to nie pierwszy raz się zdarza i on, jako członek policji porządkowej, musi zgłosić się na wezwanie jego przełożonych [...] wiedział, że ojciec dawał Noackowi dość często pieniądze i znał różne jego nie bardzo czyste i zgodne z prawem postępki. Na uporczywe nalegania organiścianki, by nie szedł na rynek, odpowiedział, że Noack nie może zrobić ani ojcu, ani jego synom jakiejkolwiek krzywdy [...] Zjawił się młody Pinczowski na wezwanie swego "przełożonego" i został przyłączony do grupy swoich braci. Teraz Noack przystąpił do realizacji swojego szatańskiego planu. Na jego sygnał wybiegło na rynek, jakby spod ziemi, kilkunastu żołnierzy niemieckich w pełnym rynsztunku bojowym, w hełmach i z ręcznymi karabinami maszynowymi [...] Aby nie robić popłochu, byli oni ukryci gdzieś w jednej z bocznych ulic i czekali w samochodzie na sygnał. Na rozkaz Noacka, dwóch z nich chwyciło Gecka Pińczowskiego - ojca za ręce, wykręcając mu je do tyłu, a reszta otoczyła jego pięciu synów. Następnie odprowadzano każdego z osobna na pobliski wzgórek, sąsiadujący z siedzibą rady żydowskiej, i tam kolejno ich rozstrzeliwano [...] Masakry tej dokonywano według wieku: najpierw poszedł najmłodszy, potem starszy itd. Na samym ostatku doprowadzono do stosu trupów na poły już przytomnego i chwiejącego się na nogach ojca i zastrzelono go również. Upadł z rozłożonymi rękami jakby w ostatnim momencie swego życia chciał objąć swoich synów na pożegnanie [...] Nieszczęśliwym trafem dnia poprzedniego zostałem przeniesiony właśnie do sklepu Szydłowskiego i mimo woli byłem świadkiem tego wszystkiego...


To tylko skromne fragmenty "Wspomnień..." liczących 250 stron.

     W następnym artykule będę cytować te, w których autor wzmiankuje osobę Romana Warso, cichego bohatera AK-owskiego podziemia na terenie naszego miasta i gminy.

     "Przebłyski....", w kontekście propagowania na Zachodzie i niestety, też w kraju, opinii o "polskich obozach", stanowią niezwykle ważny dokument prawdy. "Przebłyski..." uczciwie przedstawiają postawy mieszkańców naszego miasta w dniach ciężkiej próby z bycia człowiekiem.

W mojej ocenie ranga tych wspomnień, zasługuje na fakt, by ich autora, pośmiertnie, wyróżnić tytułem Honorowego Obywatela Miasta.

Henryk Pomykalski   



idź do góry powrót


 warto pomyśleć?  
Najpiękniejsze na świecie, to pogodne oblicze.
(Stefan Wyszyński)
sierpień  17  piątek
[14.00]   (Proszowice)
Stanek Machinery Summer Cup
[...]   (Zator)
Dinozaury po zmroku
sierpień  18  sobota
[...]   (Proszowice)
Stanek Machinery Summer Cup
[19.00]   (Proszowice)
Koncert zespołu ParaFraz
[...]   (Zator)
Dinozaury po zmroku
sierpień  19  niedziela
[8.00]   (Proszowice)
Velo Familiada Proszowice 2018 (2)
[14.00]   (Plechów)
Dożynki w gminie Kazimierza Wielka
[15.00]   (Czuszów)
dożynki w Czuszowie
[13.00]   (Proszowice)
Stanek Machinery Summer Cup
[...]   (Nowy Targ)
Małopolska TOUR
sierpień  20  poniedziałek
[10.00]   (Proszowice)
Tajemnicze życie pszczół - warsztaty
[17.00]   (Proszowice)
Życie codzienne w średniowiecznych Proszowicach - warsztaty historyczne
DŁUGOTERMINOWE:
[wystawa fotograficzna]   TORRES DEL PAINE
[lipiec-sierpień]    (MBP Proszowice)


PRZYJACIELE  Internetowego Kuriera Proszowskiego
strona redakcyjna
regulamin serwisu
zespół IKP
dziennikarstwo obywatelskie
legitymacje prasowe
wiadomości redakcyjne
logotypy
patronat medialny
archiwum
reklama w IKP
hierarchia
parametry
miejsce prezentacji
ceny
przyjaciele
copyright © 2016-... Internetowy Kurier Proszowski; 2001-2016 Internetowy Kurier Proszowicki
Nr rejestru prasowego 47/01; Sąd Okręgowy w Krakowie 28 maja 2001
Nr rejestru prasowego 253/16; Sąd Okręgowy w Krakowie 22 listopada 2016

KONTAKT Z REDAKCJĄ
KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ