Potyczka (bitwa) pod Proszowicami

sytuacja operacyjna w dniu 06.09.1939 r. (Źródło : Władysław Steblik "Armia Kraków" - Wydawnictwo MON 1989)

płk Stanisław Kalabiński - dowódca 55 Dywizji Piechoty (Rezerwowej) (fot. zaglebiedabrowskie.org)

Proszowice, 6-09-2012

     Pod biało-czerwonymi flagami na cmentarzu w Proszowicach leży ich 118. Byli dojrzałymi mężczyznami, większość z nich miała ponad 30 lat, młodsi mieli po 20 parę lat, najstarsi zbliżali się do 40. Swoje domy pozostawili na Śląsku i Zachodniej Małopolsce - m.in. w Pszczynie, Rybniku, Żorach, Olkuszu, Miechowie, Wadowicach, Wieluniu, Katowicach. Byli żołnierzami głównie z 203. i 204. Pułku Piechoty oraz 65. Pułku Artylerii Lekkiej wchodzących w skład 55. Dywizji Piechoty płk. Stanisława Kalabińskiego. Dywizja była częścią Grupy Operacyjnej "Śląsk" działającej w ramach Armii "Kraków". Leżący na cmentarzu zginęli walcząc z Niemcami w potyczce pod Proszowicami w nocy z 6 na 7 września 1939 roku.

     Armia "Kraków" gen. Antoniego Szyllinga miała za zadanie bronić Górnego Śląska i Krakowa. Nie obroniła ich w walce z przeważającymi oddziałami przeciwnika, ale też nie dała się okrążyć i nie została rozbita, wycofywała się na wschód, by tam przegrupować siły i kontynuować walkę.

     W środę 6 września 1939 roku polskie oddziały wycofywały się znad granic z III Rzeszą, co nie było łatwe ze względu na panowanie niemieckiej Luftwaffe w powietrzu. Armia "Prusy" została rozbita pod Piotrkowem, armie "Łódź" i "Pomorze" kierowały się ku Warszawie, a ze stolicy zaczęły swoją ewakuację władze wojskowe i cywilne. Kraków był już zajęty, a żołnierze 55. Dywizji mieli już za sobą prawie tydzień walk. 1 i 2 września walczyli niedaleko Mikołowa, skąd wycofali się 3 września. 4 września otrzymali rozkaz przemaszerowania nad Nidę. Musieli przy tym nie dać się wyprzedzić niemieckim jednostkom pancernym i zmotoryzowanym, które 6 września pojawiły się niedaleko Proszowic w rejonie Chorążyc i Gniazdowic. Na razie trzymały się z daleka przepędzane ogniem polskiej artylerii.

     55. Dywizja była sformowana z batalionów śląskich batalionów Obrony Narodowej. Dowodził nią były legionista płk Stanisław Kalabiński z Sosnowca. 6 września podzielił on swoją jednostkę na dwie kolumny, z których południowa w składzie 204. Pułk Piechoty, Batalion Obrony Narodowej "Rybnik", 3. Kompania Batalionu Obrony Narodowej "Oświęcim" z 203. Pułku Piechoty, 1. Dywizjon 65. Pułku Artylerii Lekkiej i liczne tabory miały przemieścić się przez Proszowice, Klimontów i Kamieńczyce do Kazimierzy Wielkiej.

     Wojska wyruszyły z rejonu Posądzy pod osłoną nocy. Gdy w ciemnościach polska piechota weszła do Proszowic, została nagle ostrzelana z dział i karabinów maszynowych niemieckich czołgów, które nadjechały od strony Słomnik. Dodatkowo tyły polskiej kolumny dostały się pod ogień niemieckich karabinów maszynowych usytuowanych na wzgórzu około 500 metrów na zachód od cmentarza przy wylocie drogi do Krakowa. Wybuchło zamieszanie, ale szybko polscy żołnierze zaczęli się bronić.

     W domach przy proszowickim Rynku ustawili ciężkie karabiny maszynowe, z których prowadzili ogień do wroga. Batalion żołnierzy z Rybnika wyruszył, aby zająć cmentarz. Obsadziła go pszczyńska kompania, inne oddziały usadowiły się na wzgórzu nad drogą ze Słomnik, a artylerzyści z 65. Pułku Artylerii Lekkiej rozstawili swoje działa i ostrzeliwali rejon, gdzie pojawiły się niemieckie czołgi.

     Póki panowała ciemność trwała głównie intensywna wymiana ognia, ale nad ranem niemieckie czołgi zaatakowały. Ich uderzenie rozbiło oddziały z Pszczyny, które straciły 60 zabitych i 82 rannych, a kolejni żołnierze trafili do niewoli. Duże straty poniosła kompania z batalionu z Oświęcimia - 30 zabitych i 53 rannych. 204. Pułk stracił 19 zabitych i 34 rannych, a artylerzyści, walczący wraz z piechurami, oprócz 3 dział z jaszczami i przodkami oraz kilkunastu koni, stracili 19 zabitych i 32 rannych. Wielu polskich żołnierzy dostało się do niewoli.

     Zwycięzcy Niemcy nie podjęli pościgu za polskimi oddziałami, które omijały lub opuszczały Proszowice. Być może dlatego, że na część niemieckich oddziałów pod Klimontowem, które podeszły tam równolegle z tymi, które pojawiły się pod Proszowicami, zostały zaatakowane przez polskie jednostki z drugiej części kolumny marszowej 55. Dywizji. Polskie uderzenie odrzuciło Niemców z Klimontowa i zniszczyło im pięć czołgów.

     55. Dywizja oderwała się skutecznie od nieprzyjaciela. Walczyła pod Osiekiem, potem na wschód od Wisły i pod Tomaszowem Lubelskim. 23 września 1939 roku, gdy Dywizja nie posiadała już artylerii, a zmniejszone stany osobowe i braki materiałów wojennych nie pozwalały na prowadzenie dalszych walk, jej dowódca podjął decyzję o rozwiązaniu jednostki.

     Cmentarz w Proszowicach to jedna z większych mogił jednostek Armii "Kraków". Staraniem lokalnego komitetu został odnowiony w 1998 roku, ale zarówno przed tą datą, jak i po niej proszowianie pamiętali o swoich obrońcach z 1939 roku. Na żołnierskich grobach stale palą się znicze i świeczki.

Mateusz Drożdż   


ŹRÓDŁA, BIBLIOGRAFIA:
  1. Kampania Polska 1939 roku; Czesław Grzelak, Henryk Stańczyk; Warszawa 2005
  2. Obrona Polski 1939; Tadeusz Jurga; Warszawa 1990
  3. 1939 ostatni rok pokoju, pierwszy rok wojny; Janusz Osica, Andrzej Sowa, Paweł Wieczorkiewicz; Poznań 2009
  4. Księga wrześniowej chwały pułków śląskich. Część II; Jan Przemsza-Zieliński; Katowice-Sosnowiec 1993
  5. Armia "Kraków"; Władysław Steblik; Warszawa 1989

Artykuł pochodzi ze strony: Internetowego Kuriera Proszowskiego
Zapraszamy: http://www.24ikp.pl/skarby/felietony/wydarzenia/20120906bitwa_prosz/art.php