facebook
Proszowice z zakątków mojej pamięci
Loading

    Dzisiaj jest środa, 22 listopada 2017 r.   (326 dzień roku) ; imieniny: Cecylii, Jonatana, Marka Dni Honorowego Krwiodawstwa w Polsce (22-26)    
 |   serwis   |   wydarzenia   |   informacje   |   skarby Ziemi Proszowskiej   |   Redakcja   |   tv.24ikp.pl   |   działy autorskie   | 
 |   ludzie ZP   |   miejsca, obiekty itp.   |   felietony, opracowania   |   kącik twórców   |   miejscowości ZP   |   ulice Proszowic   |   pożółkłe łamy...   |   RP 1944   | 
 |   artykuły dodane ostatnio   |   postacie   | 
 miejsca 
 |   wydarzenia   |   opracowania   | 

serwis IKP / Skarby Ziemi Proszowskiej / felietony, opracowania / miejsca / Proszowice z zakątków mojej pamięci
O G Ł O S Z E N I A
patronaty IKP



Proszowice z zakątków mojej pamięci

ulica Królewska XX wiek okres międzywojenny, widok od strony Rynku (fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe)

Proszowice, 10-05-2017

     Z radością przyjęłam zapowiedź wydania przez Stowarzyszenie "Gniazdo - Ziemia Proszowicka" publikacji pt. Historia proszowskich ulic [niestety ze względu na brak środków finansowych sprawa wydania ksiązki znacznie się przedłuża (IKP)] i sięgnęłam do głębokich zakątków mojej pamięci, żeby podzielić się zapamiętanymi z dzieciństwa obrazami mojego miasteczka PROSZOWICE.

     Pozostała mi w pamięci m.in. wizja ul. Królewskiej, która w okresie PRL nazywana była ul. Karola Marksa. Wygląd tej ulicy bardzo się różnił od obecnej. Patrząc od Rynku do studni na skrzyżowaniu z ul. Ojca Rafała znajdowały się skromne domki, parterowe, piętrowe domy były 2. Bliżej, po lewej stronie Rynku była kamienica rejenta Strachowskiego, w której w późniejszych latach mieszkała rodzina dr. Borysa Dzigowskiego, a następnie stał dom pana Chmielarza, znanego z budowy elektrowni rzecznej na rzece Szreniawie, która już przed wojną zaopatrywała w prąd Proszowice.

     Było też kilka domów murowanych. I tak idąc od Rynku, po prawej stronie stał dom państwa Nowaków, których w latach sześćdziesiątych wywłaszczono i na tym miejscu zbudowano Dom Towarowy. Po przeciwnej stronie ulicy stał okazały, parterowy budynek pana Stanisława Dziury, od frontu którego był sklep piekarniczy a w głębi piekarnia, w której nie tylko pieczono chleb, ale na święta ludzie zanosili blachy ciast do pieczenia. Po tej samej stronie znajdowały się domy państwa: Musiałów, Kubackich, Wójcików i dom państwa Trzepałków, w którym był warsztat garncarski, a na skrzyżowaniu z ul. Parkową stał domek pani Łukasikowej.

     Idąc prawą stroną od Rynku, za domami państwa Nowaków był dom państwa Puchalskich, Księżnych i pana Mariana Pomykalskiego, ciekawej indywidualności Proszowic. Dalej były domy p. Bożków, Pawłowskich, Praszkiewiczów, a następnie dom pani Kamińskiej. Dalej, za skrzyżowaniem z ul. Rafała przy kapliczce z Jezusem Frasobliwym stał dom p. Czekajskich z rodziną Gądzikiewiczów. Następnie w ogrodzie stał długi parterowy dom p. dr Sergiusza Dobrolubowa przed którym domem stał okazały modrzew. Pamiętam lekcje przyrody, gdzie nauczyciele pokazywali to drzewo, ponieważ w tamtych czasach w Proszowicach nie było drzew iglastych, a modrzew był unikatem. Domy te stały na skarpie a po drugiej stronie ulicy były pola uprawne i ogrody, których płot stanowiły rośliny konopi.

     Naprzeciwko domu p. dr Dobrolubowa były domy państwa Grzesików (pan Grzesik był długoletnim kościelnym przy kościele parafialnym). Dalej stał dom państwa Botkowskich, który szczególnie zapamiętałam, ponieważ mieszkała tam pani Maria Grzesikowa zd. Botkowska, krawcowa i często tam bywałam. W domu tym w sieni były żarna, gdzie mielono "kłuski" tj. zebrane po żniwach pełne ziarna kłosy. Od strony podwórka stała rozłożysta grusza, gdzie trzepaliśmy bardzo cierpkie owoce. Jak przez mgłę pamiętam armatę, która długo po wojnie jeszcze tam stała.

     Na wylocie ul. Reja i ul. Królewskiej stał dworek państwa Biechońskich (obecnie na tym miejscu stoi dom Pana Zbigniewa Lewandowskiego), z dużym ogrodem i zewnętrznymi piwnicami, w których w czasie działań wojennych skrywała się okoliczna ludność. Idąc dalej lewą stroną ulicy stały parterowe domki. Zapamiętałam duży dom państwa Skalskich i Pomykalskich. Z dużą bramą pośrodku. Dalej były domy Nowaków (stoi nadal), Rokicińskich, Perkowskich, Kubackich i Bujakowskich. Po drugiej stronie ulicy, na skrzyżowaniu stoją domy Czekajskich i Dąbrowy - potem Biernackich i Zawartków, Szczukiewiczów, Tomaszkiewiczów (stoi dotychczas), Szwedów, Ciepielewskich, Antoniego Pawłowskiego, dalej, jeszcze przed torami kolejki wąskotorowej był długi dom, gdzie mieszkało kilka rodzin, m.in. Marcel Marynowski następnie były domy Stanisława Sadowskiego, Walerego Moliszewskiego a za torami, aż do obecnej ul. Zamkowej były pola i ogrody.

     Od domu dr. Dobrolubowa aż do Zagród odcinek ul. Królewskiej zwano potocznie "Sosowie", był to głęboki wąwóz, którego brzegi wypełniały krzewy cierni, droga była błotnista, w czasie wiosny i jesieni trudno było przejechać, wozy konne stawały w błocie, mówiono o tym odcinku, że diabeł dobranoc mówi. W zasadzie dalszy ciąg tej ulicy już za torami był aż do domu pana Migasa na Zagrodach, był niewybrukowany a na obecnej ul. Zamkowej, też na skarpie stały domy pani Kowalskiej i pana Marcela (nie pamiętam nazwiska). Wracając jeszcze do studni przy skrzyżowaniu ul. O. Rafała i Królewskiej, to przypominają się pewne epizody. W Proszowicach w tamtych czasach było kilkoro niepełnosprawnych osób. Nie pamiętam ich nazwisk, ale zapamiętałam potoczne zawołania: był więc Adaś - zdolny muzyk, była Leosia, która pasła kozy i uwielbiała się myć koło studni czy to latem czy zimą. Była też Achu - niemowa i wiele innych. W okresie wigilii kilku z nich chodziło po domach z "kańcugami" i bili szczególnie dzieci, recytując: do siego roku, do siego roku, żeby nie było na d... boloków. Miało to przynieść szczęście rodzinie. Adaś stołował się u mieszkańców Proszowic. Do nas też wpadał na śniadanko wołając śpiewnym głosem z góry jedź, z góry jedź na dole zahamuj do pani Kośmińskiej na kawusię hamuj.

     Tak to toczyło się małomiasteczkowe życie, ludzie byli sobie bliscy, było biednie ale pomagano sobie nawzajem. Były celebrowane uroczystości kościelne i państwowe, bielono chałupy i krawężniki, każdy dbał o swój dom. Odbywały się mecze, odpusty i festyny w parku miejskim, urządzano zabawy sylwestrowe i karnawałowe. Nie było telewizji, a radio było rzadko - potem miasto było zradiofonizowane i w każdym domu był odbiornik tzw. "kołchoźnik". Ludzie spotykali się w domach na uroczystościach imieninowych, chrzcinach, weselach. To był inny świat, przeżycia wojenne zbliżały ludzi i zmieniały stopień ich wartości.

Odnośnie opisanej ulicy to chciałabym, żeby potomkowie rodzin, które wymieniłam uzupełnili przedstawiony przeze mnie opis, dodając zapamiętane wiadomości.

Jadwiga Liguzińska   



idź do góry powrót


 warto pomyśleć?  
Jest to złota zasada w życiu: wymagać mało od świata, a dużo od siebie.
(Władysław Biegański)
listopad  22  środa
listopad  23  czwartek
[8.00]   (Proszowice)
XLVI Sesja Rady Miejskiej - ZAPRASZAMY!
[17.00]   (Proszowice)
Czas kolosów - warsztaty paleontologiczne
listopad  24  piątek
listopad  25  sobota
[17.00]   (Proszowice)
Bezpłatny pokaz masażu SHANTALA
DŁUGOTERMINOWE:
[wystawa fotograficzna]   MUZYCY
[do 20.12.2017]    (Proszowice)


PRZYJACIELE  Internetowego Kuriera Proszowickiego
strona redakcyjna
regulamin serwisu
zespół IKP
dziennikarstwo obywatelskie
legitymacje prasowe
wiadomości redakcyjne
logotypy
patronat medialny
archiwum
reklama w IKP
hierarchia
parametry
miejsce prezentacji
ceny
przyjaciele
copyright © 2001-2016 Internetowy Kurier Proszowicki; 2016 Internetowy Kurier Proszowski
Nr rejestru prasowego 47/01; Sąd Okręgowy w Krakowie 28 maja 2001
Nr rejestru prasowego 253/16; Sąd Okręgowy w Krakowie 22 listopada 2016

KONTAKT Z REDAKCJĄ
KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ