Dzisiaj jest poniedziałek, 04 października 2022 r.   (276 dzień roku) ; imieniny: Edwina, Rosławy, Rozalii Ś.Dzień Ochrony Zwierząt    
 |   serwis   |   wydarzenia   |   informacje   |   skarby Ziemi Proszowskiej   |   Redakcja   |   tv.24ikp.pl   |   działy autorskie   | 
 |   kultura-oświata   |   sport   |   społeczeństwo   |   mieszkańcy   |   natura   |   w szerszej perspektywie   |   foto - relacje   | 
 | 
 moim zdaniem 
 |   organizacje, partie...   |   z netu, z życia...   |   inicjatywy, programy, akcje...   |   nasze wybory   | 

serwis IKP / aktywne społeczeństwo ZP / moim zdaniem / Dlaczego młodzi zostają na wsi
O G Ł O S Z E N I A
Money.pl - Serwis Finansowy nr 1
Kursy walut
NBP 2022-10-03
USD 4,9207 -0,66%
EUR 4,8272 -0,87%
CHF 4,9806 -1,79%
GBP 5,5155 -0,73%
Wspierane przez Money.pl


Dlaczego młodzi zostają na wsi

(fot. joemonster.org)
Proszowice, 31-08-2018

     Gdy zapytamy przypadkowe osoby: "Dlaczego warto mieszkać na wsi?", zapewne wśród najczęstszych argumentów pojawią się świeże powietrze, spokój i bliskość natury. Jednak jaką dostaniemy odpowiedź, gdy zapytamy przeciętnego młodego mieszkańca polskiej wsi: "Dlaczego warto POZOSTAĆ na wsi?". Czy młodzi ludzie cenią sobie takie wartości jak świeże powietrze i spokój. Zapewne tak, lecz nie są to główne motywatory do spędzenia całego swojego życia poza miastem. W tym artykule postaram się właśnie odpowiedzieć na pytanie "Dlaczego młodzi mieszkańcy powiatu proszowickiego decydują się pozostać na wsi?"

     Na początek odniosę się do argumentów, które wymieniłem we wstępie. Świeże powietrze, spokój i bliskość natury. Czy te bezsprzecznie kojarzące się ze wsią cechy mogą faktycznie przekonać młodych ludzi, aby zostać na wsi i czy w ogóle w naszym powiecie i ogólnie na polskiej wsi znajdziemy jeszcze świeże powietrze i spokój.

     Jeśli chodzi o powietrze to nie jest wielkim odkryciem, iż jest ono świeższe niż w mieście, a w szczególności w bliskim nam Krakowie, ale ze względu na bliskość Krakowa powietrze w naszym regionie nie jest też idealne. Gdy sprawdzimy oficjalne pomiary zanieczyszczenia powietrza na stronie "Małopolska w zdrowej atmosferze" to okazuje się, że stan powietrza w naszym powiecie, w dniu 30 sierpnia tego roku określony jest mianem niekorzystnego, a w ciągu kilku poprzednich dni umiarkowanego. Zatem stan powietrza w naszym, przecież w znacznej większości wiejskim powiecie, niewiele odbiegają od jego stanu w Krakowie.

     Oczywiście w zimie stan powietrza w Krakowie, który obecnie jest całkiem niezły pogarsza się znacznie, tymczasem wyniki na terenie naszego powiatu są lepsze. Jednak zima to tylko kilka miesięcy. Wniosek, który mi się nasuwa jest prosty: "Opinia, iż na wsi powietrze jest DUŻO świeższe niż w mieście powoli staje się mitem".

     Na wsi także mamy obecnie dużo więcej niż jeszcze kilka lat temu samochodów w szczególności tych starszych, które przyczyniają się do zanieczyszczenia powietrza. W wielu domach korzysta się z pieców opalanych węglem, w których niestety zdarza się, że lądują także śmieci. Nad nasze tereny przylatuje także smog z okolicznych miast. Zatem jeśli zamieszkamy w środku lasu to może będziemy się cieszyć świeżym powietrzem, ale mieszkając w środku wsi nie ma, co liczyć na idealnie czyste powietrze. Dlatego argument, że warto mieszkać na wsi z powodu, jakości powietrza, zdaje być mało trafiony.

     Przejdźmy teraz do spokoju. Jak przed chwilą pisałem mieszkańcy wsi posiadają, coraz więcej samochodów. Stan wiejskich dróg poprawia się. Zatem ruch drogowy na terenie wsi jest, coraz intensywniejszy. W dawnych czasach, jeśli rolnik w drodze na pole wyszedł nieostrożnie na drogę to mógł się jedynie obawiać wozu konnego (furmanki), które przemieszczały się dość wolno, dlatego woźnica zawsze zdążył zahamować. Dziś mnogość aut, traktorów przejeżdżających każdego dnia przez wsie sprawia, iż należy mieć oczy dookoła głowy i strzec siebie, oraz przede wszystkim dzieci, które mogą nieostrożnie wybiec przed nadjeżdżający pojazd. Do wypadku może dojść tak samą często w mieście, jak i na wsi. Na wsi nawet częściej, gdyż dochodzi jeszcze aspekt wypadków podczas prac polowych. Niemal każda praca na wsi, czy to jako rolnik, sadownik, ogrodnik może nieść za sobą zagrożenie życia. W mieście łatwiej o bezpieczny zawód.

     W aspekcie spokoju pozostaje jeszcze sprawa hałasu. Wieś nie jest już taka cicha, jak wtedy, gdy używano kos i cepów. Nie mówię tu tylko o traktorach i maszynach rolniczych, ale także o kosiarkach do trawy, które na wsi usłyszymy dużo częściej niż w mieście, oraz wszelkiego rodzaju piłach spalinowych używanych do ścinania drzew, które również bardzo często zakłócają ciszę. Polskie wsie ostatnimi czasy rozwijają się, więc bardzo często spokój mogą zakłócać ekipy budowlane, które tak samo jak w mieście remontują, czy budują domy (na wsi nie tylko domy), oraz drogi używając do tego licznych hałaśliwych urządzeń. Urządzenia te na wsi hałasują tak samo głośno, a może nawet głośniej niż w mieście. Rozwój technologii i infrastruktury na polskiej wsi sprawił, iż obecnie o hałas, który zakłóca nam spokój tu nie trudno. Zatem ten wymarzony spokój i błogą ciszę można znaleźć, tak jak wcześniej pisałem, chyba tylko w lesie, choć tam też może przyjść drwal z piłą mechaniczną i nam go zakłócić.

     Na koniec pozostaje jeszcze kwestia bliskości natury, która wydaje się najprawdziwsza ze wszystkim stereotypów. Na wsi zawsze było, jest i chyba będzie więcej roślin i zwierząt niż w mieście. Jeśli ktoś woli kontakt z przyrodą w postaci łąk, lasów, dzikich zwierząt, niż życie w "betonowej dżungli" to faktycznie nie powinien opuszczać wsi.

     Skoro moim zdaniem "klasyczne wartości", jakie niesie za sobą życie na wsi w ciągu ostatnich lat uległy zatarciu, straciły na swojej sile, to, co wieś jest w stanie zaoferować młodym jej mieszkańcom. Jeszcze raz przypominam, że wypowiedź ta dotyczy osób urodzonych na wsi i ich motywacji do pozostania na niej, a nie tego, co może przyciągnąć na wieś mieszkańców miasta.

     Wiele osób nie lubi, bądź nawet boi się nagłych zmian, dlatego jedną z najprostszych motywacji do dalszego życia na wsi osób tam urodzonych wydaje się być zwykłe przyzwyczajenie. Osoby te można zilustrować za pomocą znanego przysłowia "Lepszy wróbel w garści, niż gołąb na dachu". Może się nam wydawać, że ludzie rezygnują ze swoich marzeń i planów, na rzecz bezpieczeństwa i stabilizacji. Zatem, czy osobami decydującymi się pozostać na wsi kieruje zwykłe asekuranctwo?

     Wolą zostać w miejscu, które znają i robić to, co potrafią, niż ryzykować przeprowadzkę i szukanie nowej drogi życiowej. Jednak, czy taka zmiana otoczenia jest obecnie tak ryzykowna? Moim zdaniem nie. W czasach zaborów, czy II Rzeczpospolitej mieszkańcom wsi trudno było opuścić rodzinny dom i ruszyć choćby do zwykłego gimnazjum, nie mówiąc już o studiach. Było to powodowane biedą, ale również stereotypem, iż chłop powinien pracować na roli, a nie szukać szczęścia w mieście. Jednak po wojnie wszystko się zmieniło.

     Mieszkańcy wsi, która mniej ucierpiała niż miasto musieli "zapełnić luki" po zamordowanych mieszczanach i arystokracji, dlatego poszukiwanie szczęścia w innym miejscu, niż miejsce urodzenia stało się dla mieszkańców wsi, jak najbardziej realne. Teraz w czasie rozwoju technologii i komunikacji osoba urodzona na wsi, która przeprowadza się do miasta, robi tam karierę naukową, czy biznesową to nic niezwykłego. Dlatego jeśli ktoś, choć nie lubi pracy na roli, decyduje się pozostać na wsi to jest po prostu leniem, lub ekstremalnym przykładem pesymisty, który zakłada, że i tak mu się nie uda zmienić swojego życia.

     Dziś na wsi nie zostaje się, bo nie ma innego wyjścia. Każdy urodzony na wsi może spróbować w życiu innej drogi niż rolnictwo. Dopiero ewentualna porażka może zmusić taką osobę do powrotu. Jednak obecnie istnieje wiele miejsc pracy w branżach innych niż rolnictwo, więc osoby ze wsi na pewno znajdą w mieście zatrudnienie. Jednak nie każdy zdecyduje się tam przeprowadzić. Posiadając własny dom na wsi wiele osób nie chce go sprzedawać i kupować, lub wynajmować nowego lokum w mieście, co przecież nie jest konieczne, gdyż wiele osób decyduje się na dojazd do pracy w mieście ze wsi samochodem, a dla osób niemających prawa jazdy istnieją liczne połączenia busowe, które jeżdżą częściej niż w czasach PRL, a kierowcy są bardziej uprzejmi i zatrzymują się na każdym przystanku.

     Dla tych osób, które przełamują lenistwo i decydują się na poszukiwanie pracy, bądź wykształcenia w mieście wieś staje się miejscem odpoczynku i snu. Jest to zresztą trend w całej Europie, gdzie ludzie pracują w centrum, a wieczorem wracają na peryferia, czyli w tym przypadku wieś, by tam się wyspać.

     Co jednak motywuje młodych ludzi nie tylko do mieszkania, ale i pracy na wsi? Jedną z oczywistych odpowiedzi wydaje się obowiązek. Wielu młodych mężczyzn, ale i kobiet decyduje się na przejęcie gospodarstwa po rodzicach, dlatego, że nie chcą, by ludzie, którzy ich wychowali musieli sami na starość pracować na roli, lub oglądać jak owoce ich wieloletniej pracy obracają się w niwecz. W dawnych czasach, które tak często przywołuję, dziecko miało obowiązek przejąć ziemię po ojcu, zresztą często nie miało innego wyjścia. Dziś czasy są inne, lecz wiele osób decyduje się przejąć spuściznę rodziców nie z przymusu, a z własnego wewnętrznego poczucia obowiązku.

     Dla wielu młodych ludzi nie musi to być jednak wcale obowiązek. Ludzie wychowani na wsi zapewne przystosowują się do takiego życia i lubią żyć cyklem pór roku i obserwować jak to, co zasiali wzrasta. Praca rolnika jest też dla osób lubiących pracować ze zwierzętami, a i takich przecież wielu można znaleźć wśród młodzieży wiejskiej. Działa tu zwykła zasada, jeśli ktoś od dziecka obserwuje pracę rolnika i bierze w niej czynny udział w pracach adekwatnych do swojego wieku to może, albo tę pracę i wieś pokochać - wieść swoje życie dalej w taki sposób, albo ją znienawidzić i szukać dla siebie innego zajęcia w życiu, co jak wcześniej pisałem nie zawsze wiąże się z przeprowadzką.

     Praca rolnika daje się też poczucie bycia panem swojego losu. Choć poczucie to jest dość mylne, gdyż wszechobecne przepisy i nakazy, a często także kredyt sprawiają, iż rolnicy maja także swoich "szefów". Jednak, jeśli młody człowiek nie zdaje sobie sprawy, to właśnie to poczucie, iż nikt nie będzie mu rozkazywał, będzie mógł sam podejmować decyzje jest dla wielu osób bardzo atrakcyjne. Wiele młodych mieszkańców wsi o buntowniczym usposobieniu decyduje się, zatem właśnie zostać samemu kowalem swojego losu i pracują na wsi, żeby nie mieć szefa. Oczywiście zawsze mogą założyć swoją firmę w mieście i też nie mieć nad sobą władzy, poza wspomnianym kredytem, który jest w tym przypadku niemal bezwzględną koniecznością, oraz przepisami, nad którymi czuwają urzędnicy. Jednak nadal, jeśli ktoś nie zna się na prowadzeniu firmy to wybiera to, co swojskie i znajome, czyli pracę na wsi, zwłaszcza, że dzięki rozwojowi technologii jest ona dużo łatwiejsza i zajmuje mniej czasu.

     Częstym problemem życia w bloku może być fakt, iż nie znamy swoich sąsiadów. Na wsi nie ma takiego problemu, tu każdy zna każdego. Może to być oczywiście jedną z głównych motywacji, by chcieć opuścić takie miejsce, ale także motywacją, aby zostać. Wieś to miejsce dla osób zamkniętych w sobie, które w mieście, gdzie nikogo nie znają, mogłyby mieć problem z odnalezieniem się. Poznanie nowego środowiska nie jest jednak długotrwałe i w mieście raczej nie chodzi się wieczorem na plotki do sąsiada, czy sąsiadki, tylko wychodzi ze znajomymi "na miasto". W dzisiejszych czasach, także "problem" urlopu to, gdy trzeba siedzieć w czterech ścianach to nie problem, gdyż zawsze można szybko wrócić na rodzinną wieś, lub wyjechać do egzotycznych krajów.

     Podsumowując osoby otwarte na świat i ludzi poradzą sobie po wyjeździe ze wsi, tymczasem te mające problem z nawiązywaniem nowych znajomości, będą raczej preferowały otoczenie, które już znają, dlatego mogą chcieć pozostać na wsi z ludźmi, których znają i pracą, na której się znają.

     Pozostaje jeszcze kwestia atrakcji, jaki może zaoferować młodym ludziom wieś. W naszej okolicy jest ich dość sporo. Nie mówię tu tylko o CKiW w Proszowicach, które rozwija życie kulturalne naszego regionu, ale przecież w każdej gminie jest Dom Kultury, czy Biblioteka. Zatem młodzież wiejska interesująca się kulturą, czy literaturą nie jest skazana na szukanie pomocy w rozwijaniu pasji w mieście. Tak samo jak młodzież interesująca się sportem. W naszym powiecie jest dużo "Orlików", czy zwykłych boisk sportowych, gdzie dzieci i nastolatkowie mogą grać po szkole w piłkę nożną, siatkówkę, czy koszykówkę.

     W Pałecznicy znajduje się Szkoła Muzyczna, zatem osoby marzące o karierze muzyka nie muszą już na początku "kariery" wyjeżdżać ze wsi. Szkoły oferują także liczne wycieczki. Moim zdaniem młodzież ma gdzie spędzać czas wolny na wsi. W okolicy znajdują się także kluby, restauracje i dyskoteki dla starszej młodzieży. Z miejsc modnych wśród nastolatków brak chyba tylko w naszej okolicy kina, ale tak jak pisałem, teraz podróż do Krakowa nie zajmuje wiele czasu.

     Podsumowując rozwój komunikacji drogowej umożliwił osobą chcącym pracować w mieście mieszkanie na wsi. Do Krakowa z Proszowic dojedzie się w niewiele ponad pół godziny, chyba, że trafimy na korki. Wieś nadal, pomimo nie tak czystego powietrza, oraz większego niż dawniej hałasu, wydaje się bardziej atrakcyjna do mieszkania niż miasto, przynajmniej dla osób urodzonych na wsi nieprzyzwyczajonych do miejskiego stylu życia. Również praca na wsi wydaje się łatwiejsza i mniej pracochłonna, więc wiele młodych osób świadomie, bez przymusu decyduje się na zostanie rolnikiem, ogrodnikiem, czy sadownikiem.

     Przecież dzięki rozwojowi internetu w wielu branżach można pracować w domu i wysyłać efekty swojej pracy za pomocą maila. Także osoby uprawiające zawody artystyczne, często decydują się na życie w spokojniejszej wsi, która dodatkowo staje się ich natchnieniem. Obecna polska wieś to nie tylko rolnictwo, stereotyp przeciętnego mieszkańca wsi, jako ciągle ubrudzonego chłopa zaciera się. Dzisiejszy rolnik posiada traktor, maszyny rolnicze więcej warte niż wiekszość dobrej klasy samochodów, tylko że niestety na kredyt.

Mateusz Gajda   



idź do góry powrót


 warto pomyśleć?  
Zawsze jest dobry dzień, kiedy otwierasz szczęśliwe oczy.
(ks. Jan Twardowski)
październik  4  wtorek
październik  5  środa
październik  6  czwartek
październik  7  piątek
DŁUGOTERMINOWE:


PRZYJACIELE  Internetowego Kuriera Proszowskiego
strona redakcyjna
regulamin serwisu
zespół IKP
dziennikarstwo obywatelskie
legitymacje prasowe
wiadomości redakcyjne
logotypy
patronat medialny
archiwum
reklama w IKP
hierarchia
parametry
miejsce prezentacji
ceny
przyjaciele
copyright © 2016-... Internetowy Kurier Proszowski; 2001-2016 Internetowy Kurier Proszowicki
Nr rejestru prasowego 47/01; Sąd Okręgowy w Krakowie 28 maja 2001
Nr rejestru prasowego 253/16; Sąd Okręgowy w Krakowie 22 listopada 2016

KONTAKT Z REDAKCJĄ
KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ