Witajcie w Proszowicach!

(fot. Mateusz Gajda)

Proszowice, 20-08-2018

     W niedzielę, 19 sierpnia do Proszowic przywędrowali uczestnicy 36. Pieszej Pielgrzymki Tarnowskiej. Mniej więcej połowa spośród wszystkich pielgrzymów wzięła udział w mszy świętej, która została odprawiona na terenie parku miejskiego o godzinie 10.30.

     Pielgrzymka, ze względów organizacyjnych jest podzielona na 2 większe grupy, które idą na Jasną Górę dwoma różnymi trasami. Jednak na mapie pielgrzymki są punkty, w których pojawiają się obydwie grupy. Takim miejscem są Proszowice, nie dochodzi tu jednak do złączenia trwałego obu grup, ze względu na ogromną ilość uczestników mogłoby to doprowadzić do "zakorkowania" dróg i mniejszych miejscowości.

     Pierwsza część pielgrzymów przyszła do miasta od strony Kościelca, gdzie nocowali, już wczesnym rankiem. Grupa ta brała udział we mszy, w parku, a po jej zakończeniu spożywała posiłek. Pielgrzymi mieli także czas na odpoczynek w czasie, którego mogli skorzystać z usług licznych sklepów podążających za pielgrzymami i oferujących jedzenie, pamiątki sakralne. Około godziny 13 pierwsze grupki z poszczególnych parafii diecezji tarnowskiej wyruszyły w kilkuminutowych odstępach w stronę Zielenic, gdzie mieli nocować.

obwoźny sklep z pamiątkami (fot. Mateusz Gajda)

     Po wyjściu pątników "porannych" do miasta przybyła druga część pielgrzymów, która swoją mszę miała w Nowym Brzesku. Także podzielili się na mniejsze grupki i mieszkańcy parafii "wzięli ich pod swoje skrzydła", nakarmili głodnych, napoili spragnionych, a pragnącym ochłody zaoferowali lody. Po krótkim odpoczynku i oni opuścili gościnne Proszowice, aby zdążyć na nocleg do Radziemic.

     Proszowice to jedno z nielicznych miejsc na trasie PPT, które przyjmuje obydwie grupy pielgrzymów, jest to duże wyzwanie nie tylko dla proszowian, ale także dla całej parafii. Niemały udział w podejmowaniu gości z Tarnowa mają także mieszkańcy okolicznych wiosek. O ile parafianie zdają egzamin z gościnności doskonale, to koordynacja ich działań troszkę szwankuje. Problemem nie jest fakt, że każda z grupek je coś innego, bo choć to brutalnie brzmi, to w czasie pielgrzymki nie je się dla smaku potraw, tylko żeby nabrać sił, jednak kiepski przepływ informacji o ilości pielgrzymów, którym trzeba w "punktach żywnościowych" zapewnić "wikt i opierunek". Powoduje to nadmiar posiłków w jednym miejscu, a niedobór w innym.

     Gdy już ta informacja przebije się do koordynatorów poszczególnych "jadłodajni", jest już za późno na reakcję i powstaje kłopot nadmiaru żywności do zagospodarowania, "aby się nie zmarnowało".

proszowicki park (fot. Mateusz Gajda)

     Niestety zdarza się to niemal co roku, że w którejś z grup zostaje jedzenie. Często jest to zupa, której nie ma jak szybko przetransportować do innego miejsca, gdzie znalazłyby się osoby chętnie z tego nadmiaru mogące skorzystać. Warto, zatem popracować nad tym, aby za rok wszyscy pielgrzymi mogli zjeść coś ciepłego. Może jest tu miejsce do działań naszych przewodników duchowych, a może jakiś koordynator nadrzędny wyposażony w odpowiedni sprzęt.

     Sami pielgrzymi, to jednak bardzo zdeterminowani ludzie, nie narzekają, są szczęśliwi, że trafiają do miejsc, które witają ich, tak życzliwie jak Proszowice i wspierają w drodze.

     Mógłbym napisać, że trudnej drodze, ale spośród kilku osób, które pytałem o odczucia dotyczące drogi nikt nie powiedział, że jest ona trudna. Nieliczni narzekali trochę na upał, lecz mówili, że to też niewielki problem. Zajęci modlitwą, śpiewem i rozmyślaniem nad intencją swojej podróży nie mają czasu na użalanie się nad sobą.

Szczęśliwej drogi!

Mateusz Gajda   

(fot. Mateusz Gajda)
Artykuł pochodzi ze strony: Internetowego Kuriera Proszowskiego
Zapraszamy: http://www.24ikp.pl/serwis/mieszkancy/parafie/20180820tarnowska/art.php