facebook
Tajemnicza prababka Józefa
Loading

    Dzisiaj jest środa, 13 grudnia 2017 r.   (347 dzień roku) ; imieniny: Dalidy, Juliusza, Łucji    
 |   serwis   |   wydarzenia   |   informacje   |   skarby Ziemi Proszowskiej   |   Redakcja   |   tv.24ikp.pl   |   działy autorskie   | 
 |   struktura powiatu   |   nasze parafie   |   konkursy   |   prossoviana   |   zaduszki ZP   |   poszukujemy   |   okaż serce INNYM   |   porady, różne informacje   | 

serwis IKP / informacje / poszukujemy... / Tajemnicza prababka Józefa
O G Ł O S Z E N I A
patronaty IKP



Tajemnicza prababka Józefa

(fot. ornatowski.com)
Dzierążnia, 5-11-2016

     Drodzy czytelnicy, zwracam się do Was o pomoc w moich poszukiwaniach genealogicznych. A mianowicie mam kłopot z jedną moją prababką. Szukałam w wielu miejscach i nic, więc może ktoś z Was mi pomoże. Ta zagadkowa antenatka to prababka po mieczu, Józefa Rawska. Dziwna ta sprawa z moją prababką, nikt nie wie skąd pochodziła.

     A co mi wiadomo? Ano całkiem sporo. Przeprowadziłam w rodzinie małe śledztwo, a nieopisana skarbnicą informacji okazała się wnuczka prababki Józi, a moja ciocia, Wanda Łukomska. Notabene, ciocia opisała pięknie swoje wspomnienia z czasów dzieciństwa i swojej młodości, które spędziła w Proszowicach. To niezwykła lektura i daje niesamowita wizję tych przedwojennych i powojennych Proszowic.

     A oto co uzyskałam w temacie tej tajemniczej prababki? Babka Józefa urodziła się w 1870 roku lub w okolicach tego roku. Dokładnie nie wiadomo. Nie wiadomo również gdzie się urodziła, ani w jakiej rodzinie. Jej rodzicami byli Michał Rawski i Marianna Rawska z domu Czubowska. Nic o nich nie wiadomo. Choć z niejasnych przesłanek wnioskować można, że mogła być to jakaś szlachta lub ludzie na tamte czasy światli. W rodzinie pojawia się poślubiając Piotra Chmurzyńskiego pochodzącego z podkrakowskich Proszowic.

     Rok i miejsce ślubu nie jest mi znane. Zapewne ślub odbył się zgodnie ze zwyczajem w parafii panny młodej. Jeśli zaś chodzi o datę to musiało to być pewnie przed 1901 rokiem, bo w tymże roku przychodzi na świat pierwsze dziecko Józefy. Po ślubie państwo Chmurzyńscy zamieszkali w Proszowicach na ulicy Kilińskiego w małym białym domku. Jakie to było małżeństwo? Czy z rozsądku, czy z miłości? Tego nikt nie wie. Prababka liczyła sobie w tym czasie około 29 lat, a więc czas pierwszej młodości miała dawno za sobą, co wskazywałoby raczej na rozsądek.

     Wiadomo natomiast, że jak na ówczesne czasy i warunki tamtejszego małomiasteczkowego środowiska była osobą postępową i chyba wykształconą. Świadczy o tym choćby umiejętność czytania i pisania, co w tamtych czasach raczej było rzadkością. Zadziwia też fakt, że w wianie wniosła ona rzeczy, przedmioty, których w ówczesnych proszowickich domach się nie spotykało. A to piękne meble, obrazy, serwisy, z których notabene część dotrwało i do naszych czasów.

     U mnie po dziś dzień zachowała się piękna kryształowa salaterka. Pewnie tego było więcej, ale dziwne zawirowania losu sprawiły, że niewiele przetrwało. Trzeba również wspomnieć, że Proszowice tamtych czasów to niewielkie miasteczko, gdzie większość mieszkańców trudniło się jednak rolnictwem.

     W 1901 roku rodzi się pierwsze dziecko Józefy i Piotra, córka Zofia Wanda moja babcia, a jakiś czas później syn Michał. A jak zarabiali na życie państwo Chmurzyńscy? I tu niespodzianka: nasza Prababka była koronkarką. Między innymi robiła koronki, z których tworzono później czepce zwane gąsiorami. Czy ktoś jeszcze wie jak taki gąsior wyglądał? Te niezwykłe ozdoby głowy każda obywatelka Proszowic z wielkim upodobaniem zakładała w niedziele do kościoła.

     W tamtym czasie w każdym szanowanym domu koronki były mile widziane. I nie tylko były to dodatki do ubiorów takie jak koronkowe wstawki i kołnierzyki, ale także piękne serwety i serwetki. A, że moja prababka zręczna była w tworzeniu tych koronkowych cudeniek i chyba popłatne zajęcie to było to i żyło się jej, a tym samym całej rodzinie nie najgorzej. Biegła hafciarka mogła wówczas zarobić dwa razy więcej niż pracownik rolny. Takie hafciarki cieszyły się szczególnymi przywilejami i nie robiły nic co mogło nie korzystnie wpłynąć na ich ręce. Tak wiec, i prababka do pomocy w domu miała gosposię, która zajmowała się pracami domowymi i dziećmi. Tak się zastanawiam, skąd ta umiejętność u mojej prababki.

     A co z pradziadkiem Piotrem. Wieść niesie, że na jakiś czas wyjechał do Austrii i tam pracował podobno w jakiejś fabryce. Gdzie i w jakiej pojęcia nie mam. Jak wrócił zajmował się najprawdopodobniej ogrodnictwem.

     Ale wróćmy do prababki. W każdym razie gdy dzieci podrosły prababcia postanowiła zadbać o ich wykształcenie. W zaborze rosyjskim, a Proszowice wówczas do tego zaboru należały, do szkoły można było posłać tylko jedno dziecko z rodziny. I moja babcia nie miała szansy na naukę w szkole. Do szkoły posłano Michała. Ale mądra prababka zdecydowała, że jej córka Wanda też powinna odebrać jakąś edukację i posłała ją do (jak to się wówczas mówiło) panienek do dworu w Opatkowicach.

     Nie wiem kto był właścicielem w tym czasie dworu i dlaczego akurat tam babcia została wysłana. Dużo tych "nie wiem". Później Prababka wysłała swoją córkę do Krakowa na pensje dla dziewcząt, do Zakonnic. Ile wówczas moja babcia miała lat i co to za pensja była? Tego znowu nie wiem. Podobno przebywała tam około kilku lat. Swoją drogą, majętna musiała być ta moja prababka, bo taki pobyt na pensji musiał chyba nieźle kosztować.

     Co jakiś czas pod biały domek mojej prababki przyjeżdżały wozy ze wsi - podwody i coś z nich wynoszono. Czyżby żywność z jakiegoś majątku? Wszystko to jakieś tajemnicze. Tak więc, działo się dobrze i cała historia potoczyłaby się pewnie inaczej gdyby we wszystko nie wmieszał się zły los. W roku 1918 w Proszowicach wybuchła epidemia tyfusu. Nie wiem czy i w Krakowie tej epidemii nie było, bo tak się stało, że moja babcia wróciła z pensji do domu. Niestety choroba nie ominęła domu prababci Józi. I tak przegrywając walkę z chorobą umiera 24 maja 1918 roku, mając zaledwie 48 lat. Pochowana zostaje na cmentarzu w Proszowicach w grobowcu rodziny Chmurzyńskich.

     Jej córka Wanda (a właściwie Zofia, Wanda to drugie imię babci i właśnie tym drugim imieniem ja nazywano) wspominała później, że jakiś czas po śmierci prababci Józefy pod jej dom zajechała kareta, a może powóz i pytano o Józię. Gdy się dowiedziano o jej śmierci pojazd odjechał. Nie wiadomo kto to był i po co przyjechał, ale więcej razy się nie pojawił. Dziwne to trochę i może budzić rożne domysły. Jak tak sobie myślę, to coś z tą szlachtą musiało być na rzeczy, bo gdzieś daleko w tle przewija mi się jakiś hrabia, zubożały po którymś tam powstaniu i włóczący się po Austrii. Nikt nie wie nic pewnego, ale taki wątek wciąż się powtarzał we wspomnieniach rodziny. Dodam jeszcze, że po wojnie, raczej nie wspominało się zbyt wylewnie o posiadaniu rodziny z takimi korzeniami. Ot takie idiotyczne wtedy były czasy i dlatego rzadko tylko coś się usłyszało. I tu kończy się historia Prababki Józefy.

Może ktoś w swoim drzewie genealogicznym ma rodzinę Rawskich. Jeśli tak wdzięczna będę za każdą informacje. Mój adres internetowy: dkieculka@gmail.com, lub listownie na adres: Dzierążnia 11, 28-440 Działoszyce, tel. 698-673-334.

Pozdrawiam wszystkich czytelników, Dorota Kiecułka   



idź do góry powrót


 warto pomyśleć?  
Mówić prawdę i umieć prawdą żyć - oto rzecz wielkiej wagi.
(Oskar Wilde)
grudzień  13  środa
[10.00]   (Proszowice)
Zostań Aniołem 2017 - kiermasz
grudzień  14  czwartek
[...]   (Proszowice)
Warsztaty z druku 3D
grudzień  15  piątek
grudzień  16  sobota
DŁUGOTERMINOWE:
[wystawa fotograficzna]   MUZYCY
[do 20.12.2017]    (Proszowice)
PRZYJACIELE  Internetowego Kuriera Proszowickiego
strona redakcyjna
regulamin serwisu
zespół IKP
dziennikarstwo obywatelskie
legitymacje prasowe
wiadomości redakcyjne
logotypy
patronat medialny
archiwum
reklama w IKP
hierarchia
parametry
miejsce prezentacji
ceny
przyjaciele
copyright © 2001-2016 Internetowy Kurier Proszowicki; 2016 Internetowy Kurier Proszowski
Nr rejestru prasowego 47/01; Sąd Okręgowy w Krakowie 28 maja 2001
Nr rejestru prasowego 253/16; Sąd Okręgowy w Krakowie 22 listopada 2016

KONTAKT Z REDAKCJĄ
KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ