Krótka ulica, na jeszcze krócej zrobiona

(fot. IKP)

Proszowice, 27-07-2013

     Krótka ulica Kilińskiego (niecałe 100 metrów) łączy proszowicki Rynek z ulicą Jagiełły. Remont, a w zasadzie gruntowna przebudowa skończył się około 2 lata temu, kosztował on prawie milion (ponad 800 tys.). Wprawdzie inwestycja obejmowała jeszcze około 50 metrów uliczki prowadzącej do amfiteatru, ale nie zmienia to faktu, że była to kwota niemała.

     Argumentem przemawiającym za wydaniem takich pieniędzy była szlachetność użytych materiałów (granitowa kostka brukowa), oraz związana z tym pracochłonność. Te dwa argumenty miały zagwarantować trwałość inwestycji, kostka dodatkowo w okresie zimowym miała zapewnić większe bezpieczeństwo dla zjeżdżających z Rynku samochodów.

     Zaraz po zakończeniu prac, trwających prawie rok (ułożenie nieco ponad 100 metrów kostki!!!), "podziwiający" ją mieszkańcy Proszowic mieli duże zastrzeżenia do sposobu położenia bruku, według nich była ona ułożona niechlujnie (nierówno, odległości pomiędzy kostkami były miejscami b.duże). Najdelikatniejszym określeniem tej "technologii" ułożenia kostki było "jak popadnie".

(fot. IKP)
     Zastanawiające jest, że złą jakość wykonania zauważali ludzie nie koniecznie profesjonalnie związani z brukarstwem i oceniali robotę jako "...fuszerkę, która długo nie wytrzyma...", natomiast człowiek, który podpisał się pod odbiorem technicznym inwestycji (teoretycznie fachowiec), tego nie widział!!! Czy miał rację? (sami możecie ocenić, patrząc na niedawno zrobione zdjęcia [środa 24 lipca br.] ilustrujące artykuł).

     Niestety racja "pana od odbioru" jak widać na zdjęciach miała bardzo "mikre" podstawy. Minęło ledwie kilkanaście miesięcy niezbyt intensywnej eksploatacji (ulicą tą głównie poruszają się piesi, rowery, motocykle i samochody osobowe), a to, tu... to, tam... "wylatają" pojedynczo lub grupowo kostki - GRATULUJĘ WYKONAWCY I PANU OD ODBIORU! (piszę ciągle "pan od odbioru", a może to pani? - nie ważne, nie o to chodzi).

(fot. IKP)
     Przy okazji moich rozważań na temat ulicy Kilińskiego nasunął mi się pomysł jak przyspieszyć i obniżyć koszty inwestycji drogowych, chciałbym podzielić się nim z urzędnikami "proszowskiego magistratu". Może przy rozstrzyganiu kolejnych "konkursów" wezmą go pod uwagę.

     Skoro tak mała inwestycja była realizowana przez kilka miesięcy (współczuję mieszkającym przy ul. Kilińskiego Proszowianom), kosztowała prawie "bańkę", to mój pomysł na pewno wielu ucieszy. Oto on:

Przygotowujemy teren za pomocą koparki, zbieramy zbędne warstwy (stara droga, gleba itp.), nie przejmujemy się przesadnie głębokością wykopów, ani dokładnością wykończeń. Na tak przygotowany teren przywozimy materiały niezbędne do wykonania brukowanej drogi, składujemy to na "kupach". Później "bierzemy" spychacz, który rozprowadza "kupy" materiałami na podkład drogi i walec, który to z grubsza wyrówna. Na to znowu spychacz rozprowadzi kostki granitowe i piach i znowu walec. PROSTE - NIE?

Patrząc na jakość wykonania przebudowy ul. Kilińskiego, skutek byłby podobny, natomiast, czas i koszt o wiele mniejsze.

(fot. IKP)
    A teraz poważnie, URZĘDNICY!, jeżeli organizujecie już przetarg i wybieracie jakąś firmę, która chce za swoje usługi jakieś pieniądze, to pasowałoby pilnować jak dana inwestycja jest realizowana, jakie używane są materiały, czy prace zgadzają się harmonogramem itp. Na końcu jest odbiór techniczny i jeżeli jest coś zrobione źle, to po prostu takiej inwestycji się nie odbiera!!! (bez względu na to jaka firma to robiła).

Co zdecydowało o odbiorze ulicy Kilińskiego? ... Patrząc na nią, na pewno nie jakość!

[red.] Propozycja dla czytelników IKP może przyjrzyjmy się inwestycjom realizowanym przez nasze samorządy. Jak one wyglądają po paru miesiącach, kilka zdjęć, krótki opis.

Pieniądze społeczne to nie znaczy NICZYJE, tylko NASZE!



proszowski zrzęda   

fot. IKP
zdjęcia 24-07-2013   publikacja: 27-07-2013

Artykuł pochodzi ze strony: Internetowego Kuriera Proszowskiego
Zapraszamy: http://www.24ikp.pl/autorskie/zrzeda/20130727zrzeda_kilinskiego/art.php