79. rocznica powstania 27. Wołyńskiej Dywizji Piechoty Armii Krajowej

    Dzisiaj jest sobota, 28 stycznia 2023 r.   (28 dzień roku) ; imieniny: Agnieszki, Kariny, Lesława    
 |   serwis   |   wydarzenia   |   informacje   |   skarby Ziemi Proszowskiej   |   Redakcja   |   tv.24ikp.pl   |   działy autorskie   | 
 |   M.Fatyga   |   p.zrzęda   |   A.Powidzki   |   H.Pomykalski   |   Z.Grzyb   |   P.Kasprzyk   |   W.Nowiński - wrześniowe...  |   M.Prüffer - paragrafy...   | 

serwis IKP / działy autorskie / zachwyćmy się... (A.Powidzki) / 79. rocznica powstania 27. Wołyńskiej Dywizji Piechoty Armii Krajowej
O G Ł O S Z E N I A
Money.pl - Serwis Finansowy nr 1
Kursy walut
NBP 2023-01-24
USD 4,3341 +0,23%
EUR 4,7073 -0,24%
CHF 4,7014 -0,22%
GBP 5,3443 -0,38%
Wspierane przez Money.pl


79. rocznica powstania 27. Wołyńskiej Dywizji Piechoty Armii Krajowej

zdjęcie tekst, fragmentu, z tablicy poświęconej 27. WDP AK
(fot. Andrzej Powidzki)

Proszowice, 19-01-2023

Sytuacja ludności polskiej na Wołyniu, po klęsce wrześniowej

odznaka 27. WDP AK
(fot. armiakrajowa.org.pl)
     Po klęsce wrześniowej 1939 roku, na Wołyniu, jednym z kresowych województw II Rzeczypospolitej, najgorsze jednak postępowało nieubłagalnie i coraz bardziej jawnie. Było to śmiertelne zagrożenie ze strony obłędnych morderców z Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA).

     Wkroczeniu Rosjan na Wołyń 17 września 1944 roku towarzyszyła szeroka podjudzająca propaganda, która skierowana była przeciwko "Pańskiej Polsce" i Polakom, nawołująca Ukraińców do rozliczenia krzywd z okresu II Rzeczypospolitej. Wezwania te znalazły podatny grunt wśród ludności ukraińskiej. Przez Wołyń przetoczyła się fala gwałtów, rozbojów i mordów na Polakach.

     Akty różnego rodzaju terroru i napadów ze skutkami śmiertelnymi na Wołyniu miały miejsce przez cały wrzesień i początek października 1939 roku. Wśród zamordowanych byli m.in.: żołnierze WP, uchodźcy z Polski centralnej i północno-zachodniej oraz osadnicy wojskowi. Ustały one dopiero po zorganizowaniu władzy rosyjskiej terenach okupowanych. Od tego czasu zaczęła się dwuletnia okupacja Rosjan na Wołyniu.

     Osobną, także dramatyczną kartą, były masowe wysiedlenia polskiej inteligencji kresowej i osadników przez władze ZSRR w latach 1940-1941, inspirowane częstokroć przez te ukraińskie elementy nacjonalistyczne, które postanowiły wykorzystać nadarzającą się okazję, by rękami okupantów pozbyć się Polaków.

     Wybuch wojny niemiecko-rosyjskiej Ukraińcy przyjęli z wielkim entuzjazmem. Wkraczające wojska niemieckie witano, jako wyzwolicieli. Jednocześnie, ujawnili się nacjonaliści ukraińscy i przejmowali władzę w terenie.

     Ukraińscy nacjonaliści z otoczenia Stepana Bandery z Romanem Szuchewiczem na czele, sporządzali i przekazywali niemieckim grupom specjalnym (Einsatzgruppen) specjalne listy z nazwiskami działaczy politycznych i społecznych, Polaków i Żydów oraz innych "niewygodnych" osób np. sąsiadów.

     Od maja 1943 roku odnotowujemy zorganizowane masowe ataki oddziałów UPA na wsie polskie i ośrodki samoobrony na terenie całego Wołynia. Szczególnie krwawy był lipiec1943 roku. Oddziały UPA, przy aktywnym poparciu miejscowej ludności ukraińskiej zorganizowanej w tzw. "Samoobronnych Kuszczewych Widdiłach", 11 lipca 1943 roku o świcie otoczyły i zaatakowały uśpione wsie i osady polskie, jednocześnie w trzech powiatach: kowelskim, horochowskim i włodzimierskim. Doszło do nieludzkich rzezi i zniszczenia: ludność polska ginęła od kul, siekier, wideł, kos, pił, noży, młotków i innych narzędzi zbrodni - płonęły wsie polskie.

     Rzeź rozpoczęła się około 3 godziny rano 11 lipca 1943 roku od polskiej wsi Gurów, obejmując swym zasięgiem ponad 100 bezbronnych wsi, a od 14 lipca liczba ta wzrosła do ponad 160 miejscowości. Między innymi wymordowano ludność polską zebraną na Mszy św. w kościołach: w Porycku, Krymnie, Kisielinie.

     Płonęły całe wsie, gospodarstwa i kościoły. Krwawe łuny wisiały nad Wołyniem. W efekcie zbrodni UPA, w okrutny sposób wymordowano tylko na Wołyniu około 60 tysięcy Polaków (mężczyzn, kobiet, dzieci i starców). Zbrodnie te w skali masowej trwały do 1944 roku. Podaje się, że tylko około 30% ludności z tych miejscowości udało się uratować ucieczką.

     Rozpoczęta 11 lipca 1943 roku masowa akcja ludobójstwa na Wołyniu, nie była działaniem samorzutnym i przypadkowym, przeprowadzonym przez luźne niezorganizowane grupy nacjonalistów ukraińskich. Była to dobrze zaplanowana i przygotowana w szczegółach akcja, na rozkaz wyższego kierownictwa OUN (Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów, Stepana Bandery) i UPA (Ukraińska Powstańcza Armia, to formacja zbrojna stworzona przez frakcję banderowską Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów pod koniec 1942 roku i przez nią kierowana).

     Na cztery dni przed rozpoczęciem akcji we wsiach ukraińskich odbyły się spotkania, na których uświadamiano miejscową ludność o konieczności wymordowania wszystkich Polaków. Posługiwano się przy tym hasłem głoszonym przez UPA: "Wyrżnąć Lachów aż do siódmego pokolenia, nie wyłączając tych, którzy nie mówią już po polsku". Agitatorami byli Ukraińcy pochodzący z Małopolski Wschodniej.

***

     Już w styczniu 1943 roku, w miejscowościach zagrożonych napadami bojówek OUN i oddziałów UPA powstawały samorzutnie placówki - ośrodki samoobrony. Jednak były one bardzo słabe, brakowało przede wszystkim broni. Działalność ich polegała głównie na organizowaniu dyżurów i obserwacji oraz powiadamiania o nadchodzącym zagrożeniu, a także przygotowaniu ukryć dla ludzi. Dopiero latem 1943 roku, ośrodki samoobrony w walce z UPA zostały wspomagane przez, chociaż jeszcze słabe, pierwsze polskie oddziały partyzanckie. Członkowie ośrodków samoobrony, oddziały partyzanckie i zmobilizowani żołnierze konspiracji AK tworzyły później 27. Wołyńską Dywizję Piechoty Armii Krajowej.

     Na rozwój polskiej konspiracji na Wołyniu duży wpływ miały następujące wydarzenia 1943 roku: wszczęty przez nacjonalistów ukraińskich terror i masowe mordy Polaków, wzmożona działalność partyzantki radzieckiej oraz szybko zbliżający się front wschodni.

Konspiracja na Wołyniu podczas II wojny światowej

płk Kazimierz Bąbiński ps. Luboń. Pierwszy dowódca 27. WDP AK - w okresie jej formowania
(fot. pl.wikipedia.org)
ppłk Jan, Wojciech Kiwerski ps. Oliwa (zdjęcie sprzed 1937 r.). Dowódca 27. WDP AK (po mobilizacji), poległ 18 kwietnia 1944 r. na Wołyniu, pośmiertnie w 1990 r. mianowany na stopień generała brygady oraz odznaczony Orderem Wojennym Virtuti Militari kl. IV
(fot. CAF)
     Po klęsce wrześniowej 1939 roku, już podczas okupacji rosyjskiej powstają na Wołyniu pierwsze grupy konspiracyjne, ich zadaniem było udzielanie pomocy osobom zagrożonym aresztowaniem przez NKWD (Ludowy Komisariat Spraw Wewnętrznych ZSRR) i obejmowało przede wszystkim oficerów i uciekinierów z Polski Centralnej i północno-zachodniej, którzy w wyniku zawieruchy wojennej znaleźli się na terenie Wołynia.

     Po zajęciu latem 1941 roku Wołynia przez Niemców podjęto na nowo działalność konspiracyjną. W lipcu 1942 roku, rozpoczęto organizację Okręgu Armii Krajowej Wołyń, który został wyodrębniony z Obszaru Lwów Armii Krajowej i działał, jako samodzielny Okręg Wołyń AK, podporządkowany bezpośrednio Komendzie Głównej Armii Krajowej w Warszawie. W końcu 1943 roku Okręg Wołyń AK dysponował dobrze zorganizowaną i sprawną siecią konspiracyjną liczącą około 8 tysięcy zaprzysiężonych żołnierzy Armii Krajowej.

     Na podstawie przesłanej w październiku 1943 roku z Londynu instrukcji Rządu Rzeczypospolitej Polskiej na uchodźctwie, Komendant Główny Armii Krajowej wydał rozkaz do komendantów Obszarów i Okręgów AK (Rozkaz nr 1300 / III KG AK z dnia 20 listopada 1943 roku). Uwzględniał on dwie formy możliwych działań zbrojnych przeciw Niemcom.

     Jednym z nich było powstanie zbrojne na terenach Generalnego Gubernatorstwa (bez dystryktu lwowskiego), wspomagane działaniami osłonowymi przez okręgi Armii Krajowej na Kresach Wschodnich. Drugi wariant "Wzmożona akcja dywersyjna", która otrzymała kryptonim "Burza". Jej celem było podkreślanie woli bicia Niemców oraz samoobrona przed wyniszczeniem przez wycofujących się Niemców.

     W czasie akcji "Burza", oddziałom i dowódcom, którzy wezmą udział w zwalczaniu cofających się Niemców, rozkaz nakazywał ujawnienie się wobec wkraczających Rosjan i wystąpienie w roli gospodarza polskich terenów na zachód od granicy ustalonej Traktatem Ryskim z 1921 roku. Zabroniono wystąpień zbrojnych przeciwko Armii Czerwonej, poza koniecznymi aktami samoobrony. Zalecano, by nie utrudniać partyzantce radzieckiej walki z Niemcami.

     Władzom polskim zależało, aby działania zbrojne były szczególnie intensywne w okręgach wschodnich, co miało być świadectwem polskości tych ziem. Komendantom tych okręgów zalecano użycie wszystkich uzbrojonych sił i posiadanych środków. Oni też mieli decydować o podjęciu walki, po stwierdzeniu odwrotu wojsk niemieckich.

struktura organizacyjna 27. WDP AK po mobilizacji - marzec 1944 r.
(opr. Władysław Filar)

     Z przebiegu walk na froncie wschodnim jesienią 1943 roku wynikało, że Okręg Wołyński Armii Krajowej będzie pierwszym rejonem ziem polskich, na który wkroczą oddziały Armii Czerwonej. Stało się to w nocy z 3 na 4 stycznia 1944 roku, w okolicy miejscowości Rokitno. Był to także moment, w którym Armia Krajowa przystąpiła do realizacji planu "Burza".

     Następnego dnia Rząd RP w Londynie złożył oficjalną deklarację nienaruszalności przedwojennej granicy polsko-radzieckiej, jednocześnie stanął na stanowisku objęcia władzy na wyzwolonym terenie przez wyznaczonych przez siebie przedstawicieli administracji cywilnej.

obszar działań 27. WDP AK
(opr. Władysław Filar)

     Władze Związku Radzieckiego natomiast ogłosiły swoje prawo do tych ziem, które rzekomo "zgodnie z wolą ich mieszkańców" przejęły w 1939 roku. (22 października 1939 roku, pod czujną kontrolą okupacyjnej armii radzieckiej i funkcjonariuszy NKWD, przeprowadzono wybory do rad, a 1 listopada 1939 roku Rada Najwyższa ZSRR wydała dekret o włączeniu Zachodniej Ukrainy do Związku Radzieckiego). Wytworzona sytuacja stała się powodem rozpoczęcia planu "Burza" w tym regionie.

     W dniu 15 stycznia 1944 roku, komendant Okręgu Wołyńskiego Armii Krajowej pułkownik Kazimierz Bąbiński "Luboń", wydał rozkaz mobilizacyjny wszystkim konspiracyjnym grupom wojskowym, samoobrony i partyzanckim.

     Miejsce koncentracji wyznaczono w zachodniej części Wołynia w rejonach ośrodków samoobrony polskiej: w Zasmykach - na południe od Kowla oraz w Bielinie - na północ od Włodzimierza Wołyńskiego. W rejonach tych już od połowy 1943 roku działały lotne oddziały partyzanckie: "Jastrzębia", "Sokoła", "Piotrusia" i "Korda", wspierające samoobronę.

Powstanie i działanie 27. Dywizji Piechoty AK

obszar działań 27. WDP AK, zdjęcie pochodzi z tablicy upamiętniającej 27. WDP AK umieszczonej na zewnątrz kościoła św. M.M Kolbego we Wrocławiu
(fot. Andrzej Powidzki)

     Zgodnie z planem odtwarzania sił zbrojnych w Kraju, w dniu 28 stycznia 1944 roku na odprawie oficerów sztabu Wołyńskiego Okręgu AK w miejscowości Suszybaba, podjęto decyzję powołania do życia przedwojennej 27. Dywizji Piechoty, którą wkrótce na wniosek Komendanta Głównego AK nazwano 27. Wołyńską Dywizją Piechoty Armii Krajowej (27. WDP AK).

     28 stycznia 1944 roku, jest to dzień powstania 27. DWP AK, ale jej organizacja trwała jeszcze cały luty i marzec. W organizacji dywizji nawiązano do przedwojennych tradycji 27. Dywizji Piechoty, 13. Dywizji Piechoty oraz Wołyńskiej Brygady Kawalerii. Zachowano dawną numerację pułków, dla zadokumentowania ciągłości i związania ich z pułkami Wojska Polskiego z 1939 roku.

     Był to największy partyzancki związek taktyczny na okupowanych wówczas ziemiach polskich. W szczytowej fazie rozwoju, po zakończeniu mobilizacji pod koniec marca 1944 roku, dowódca 27. WDP AK dysponował siłą wynoszącą około 6 500 ludzi. Choć nie dysponował bronią ciężką, ani samolotami, prowadził równorzędną walkę z regularnymi oddziałami niemieckich wojsk frontowych.

Warszawa - Pomnik 27. WDP AK, znajduje się na skwerze Wołyńskim przy trasie Armii Krajowej w pobliżu ul. Gdańskiej, został odsłonięty 12 września 1993 roku, na prawo od pomnika znajduje się popiersie generała Jana Wojciecha Kiwerskiego ps. "Oliwa"
(fot. ipn.gov.pl)

O jego sile bojowej nie stanowiła posiadana broń, lecz wielki patriotyzm, nakazujący żołnierzom ofiarną obronę swej małej ojczyzny.      W początkowym okresie formowania wołyńskiej dywizji jej dowódcą był komendant Okręgu Armii Krajowej Wołyń płk Kazimierz Bąbiński ps. "Luboń". W dniu 10 lutego 1944 roku obowiązki komendanta Okręgu AK Wołyń i jednocześnie dowódcy formującej się dywizji przejął mjr dypl. Jan Wojciech Kiwerski ps. "Oliwa", skierowany na Wołyń z Warszawy.

     Dywizję tę tworzyły dwa zgrupowania pułkowe: kowelskie p.k. "Gromada" (dowódca mjr Jan Szatowski ps. "Kowal", "Zagończyk") - koncentrowało się w rejonie na południe od Kowla i włodzimierskie p.k. "Osnowa" (dowódca kpt. Kazimierz Rzaniak ps. "Garda") - koncentrowało się w rejonie na północ od Włodzimierza Wołyńskiego. Natomiast silny oddział partyzancki pk. "Korda", dowodzony przez por. Kazimierza Filipowicza ps. "Kord" pozostał na swoim terenie działania, na południe od miasta Luboml.

     Obok prac organizacyjnych, żołnierze powstającej dywizji nieustannie prowadzili działania obronno - zaczepne przeciwko liczniejszym i lepiej uzbrojonym jednostkom wojsk niemieckich. Pierwsze starcia z Niemcami nastąpiły: 15 stycznia 1944 roku pod Rakowcem i 19 stycznia w Zasmykach. Potyczki, choć zakończone sukcesem strony polskiej, nie miały większego znaczenia wojskowego. Wykazały jednak, że można nawet małymi siłami skutecznie przeciwstawiać się dobrze uzbrojonym oddziałom niemieckim w otwartej walce. Przeprowadzono także szereg akcji na ośrodki UPA, celem zniszczenia ich bazy, ośrodków szkolenia i zaopatrzenia. Stoczono też wiele innych potyczek z oddziałami i niemieckimi i UPA. W większości podjętych działań bojowych odniesiono wyraźne zwycięstwa.

     Przesunięcie linii frontu i bezpośredni kontakt Armią Czerwoną wytworzyły nową sytuację. W ramach współdziałania z radzieckimi jednostkami frontowymi, oddziały zgrupowania "Gromada" i sztab zmuszone zostały do przejścia w dniach 28 - 29 marca 1944 roku na zachodni brzeg rzeki Turii. Oddziały zgrupowania "Osnowa" znajdowały się już na zachodniej stronie rzeki Turii. Spowodowało to skupienie wszystkich jednostek 27. WDP AK i ich bezpośredni kontakt.

Bitwa kowelska - przebicie się z okrążenia w lasach mosurskich

     Przegrupowanie oddziałów 27. WDP AK do tzw. "operacji kowelskiej" zakończono do końca marca 1944 roku. Wtedy rozpoczęła się druga, najcięższa faza walk o charakterze frontowym, w "operacji kowelskiej", która trwała od 2 do 20 kwietnia 1944 roku. Po początkowych wyraźnych sukcesach dywizji, pomimo partyzanckiego jej charakteru, oddziały dywizji mając przeciwko sobie doborowe jednostki niemieckie wsparte przez broń pancerną, moździerze i lotnictwo oraz słabo lub celowo źle wspierane przez wojska radzieckie, znalazły się w bardzo trudnym położeniu.

Warszawa - Pomnik 27. WDP AK, w pobliżu pomnika 13 lipca 2003 roku ustawiono 11. kolumn-świec upamiętniających męczeństwo Polaków z 11. Wołyńskich powiatów, ofiar rzezi wołyńskiej, na każdej kolumnie umieszczono herb i nazwę powiatu, kolumny zakończone są od góry "knotami" - lampami
(fot. ipn.gov.pl)

     27. DWP AK została zepchnięta na niewielką powierzchnię lasów mosulskich i okrążona. Sytuacja okrążonych wojsk była trudna. Żołnierze wyczerpani ponad dwutygodniowymi działaniami, nie byli w stanie prowadzić walki przez dłuższy czas przeciwko oddziałom niemieckim, które miały przewagę techniczną i liczebną. Coraz częstsze i silniejsze ataki Niemców, wspierane przez artylerię, czołgi i lotnictwo, wskazywały wyraźnie, że przeciwnik dąży do rozcięcia okrążonych sił dywizji na części, a następnie do całkowitego ich zniszczenia. W zaistniałej sytuacji jedynym wyjściem było przebicie się poza pierścień okrążenia. Postanowiono opuścić zajmowane dotychczas pozycje.

     O świcie 18 kwietnia 1944 roku wszystkie oddziały 27. WDP AK otrzymały rozkaz oderwania się od nieprzyjaciela i przejścia w głąb lasów mosurskich w celu przebicia się na wschód za rzekę Turię. Dzień 18 kwietnia, zapisał się także w historii działań dywizji z powodu jeszcze innego tragicznego wydarzenia. Podczas zmiany stanowisk dowodzenia dywizji w rejonie chutoru Dobrego Kraju poległ dowódca dywizji ppłk Jan Wojciech Kiwerski ps. "Oliwa" (dowódca 27 WDP AK od 10 lutego 1944 r.).

     Dowództwo dywizji objął mjr Jan Szatowski ps. "Kowal", który dywizją dowodził od 19 kwietnia do 3 maja 1944 roku. Później dywizją dowodzili kolejno: mjr Tadeusz Sztumberk-Rychter ps. "Żegota" od 4 maja do 15 lipca 1944 roku; płk Jan Kotowicz ps. "Twardy" od 16 do 26 lipca 1944 roku, tj. do rozwiązania 27. WDP AK.

     Na rozkaz dowództwa zlikwidowano tabory, a na to miejsce utworzono specjalny oddział koni jucznych, który zabrał tylko niezbędny sprzęt ciężki, amunicję i żywność. Żołnierze również pozbywali się wielu rzeczy osobistych.

     Niezwykle trudną decyzję trzeba było podjąć w sprawie szpitala dywizyjnego. Postanowiono pozostawić go w ukryciu w lasach, ze względu na spodziewane ciężkie walki oraz konieczność zachowania swobody manewru. Szpital zaopatrzono w żywność na dwa tygodnie i umieszczono na zalesionych bagnach, położonych na północ od Murawy. Przewidywano, że po dwóch tygodniach dywizja wróci na te tereny. Liczono się również z możliwością wykrycia szpitala przez nieprzyjaciela, to też o jego pozostawieniu powiadomiono dowództwo węgierskiego pułku stacjonującego w Rymaczach. Uważano, że ewentualne przejęcie szpitala przez Węgrów może być mniej groźne dla rannych i personelu niż zajęcie szpitala przez Niemców.

Wrocław, 6 listopada 2016 r., kościół św. Maksymiliana Marii Kolbego odsłonięcie tablicy poświęconej 27. WDP AK, odsłania prof. Henryk Słowiński, żołnierz wołyńskiej dywizji piechoty
(fot. Eugeniusz Szewczuk)

     Śmiałą akcję wyjścia z okrążenia podjęto w nocy z 20 na 21 kwietnia 1944 roku. Patrole wysłane 20 kwietnia dla rozpoznania sytuacji w rejonie Zamłynia stwierdziły, że w miejscowości tej nie ma Niemców. Oznaczało to, że nie odkryli oni zamierzonego wyjścia dywizji z okrążenia. Stwarzało to realne przesłanki przejścia w ciągu nocy planowanej odległości około 20 km, do torów kolejowych Chełm - Luboml bez walki. Cała kolumna liczyła około 7 tysięcy ludzi i 500 koni.

     Niestety, nie powiódł się zamiar cichego przejścia kolumny marszowej przez tory kolejowe, które były główną przeszkodą na osi marszu dywizji. Tory w okolicach m. Terebejek bez walki zdołała przejść pierwsza kolumna, w sile około pięciu batalionów, które obejmowały większość stanu osobowego dywizji. Pozostałe oddziały przybyły do tego rejonu spóźnione o kilka godzin, gdy zaczynało świtać.

     Niemcy zaalarmowani na całej linii, otworzyli z bunkrów rozlokowanych wzdłuż torów, morderczy ogień do zbliżających się do torów oddziałów. Jednocześnie nadjechał niemiecki pociąg pancerny i zagrodził drogę przez tory oraz prowadził ostrzał z broni ciężkiej. Pod ogniem broni maszynowej i dział pociągu pancernego oddziały polskie i radzieckie, które nie przebiły się przez tory, wycofały się z zasięgu ognia w pobliskie lasy.

     Ponowną akcję przebijania podjęto w nocy z 21 na 22 kwietnia, ale już w innym miejscu, między Starym i Nowym Jagodzinem. Oddziały podzieliły się na dwie grupy. Jedną z nich dowodził kapitan Kazimierz Rzaniak ps. "Garda", liczyła około 1300 żołnierzy. Intensywnie ostrzeliwując niemieckie bunkry, przedarła się przez tory kolejowe i 22 kwietnia dołączyła w Smolarach Rogowych do pierwszego rzutu dywizji.

     Drugą grupą, licząca około 300 partyzantów, dowodził porucznik Władysław Czermiński ps. "Jastrząb". Gdy podchodzili do torów w rejonie Jagodzina, Niemcy cały ogień skupili na batalionie, przejście przez tory stało się niemożliwe. Batalion wycofał się do lasów mosurskich i pozostał w okrążeniu, ale nie zaprzestał walki. Do oddziału dołączyły liczne grupy żołnierzy z innych rozproszonych oddziałów. Oddział powiększył się i liczył około 420 osób. Wymykając się licznym obławom, klucząc po bagnistych terenach lasów mosurskich, po 68 dniach udało mu się wyjść z okrążenia i dołączyć do oddziałów dywizji na Lubelszczyźnie, w dniu 29 czerwca 1944 roku.

     Walki, które przeprowadziła 27. WDP AK w kwietniu 1944 roku, należały do najcięższych w jej historii i pociągnęły za sobą największe ofiary. Łącznie ze stratami, jakie dywizja poniosła podczas wychodzenia z okrążenia, w ciągu trzech tygodni tego miesiąca poległo około 350 żołnierzy, 160 zostało rannych, 170 dostało się do niewoli, a około 1600 uległo rozproszeniu. 27. WDP AK nie przestała istnieć, po wyjściu z lasów mosurskich jej zasadniczy trzon liczył jeszcze około 3600 żołnierzy.

Walki w okrążeniu i wyjście z lasów szackich

     Dłuższe wytchnienie od walk żołnierze znaleźli w lasach szackich, gdzie dotarli 29 kwietnia 1944 roku. Wyjście z okrążenia oddziałów 27. WDP AK i ich przejście do lasów szackich nie było tajemnicą dla Niemców. Obecność dużego oddziału w tym rejonie, liczącego prawie 4 000 ludzi, nie była wygodna dla Niemców, bowiem było to bezpośrednie zaplecze frontu, między pierwsza linią obrony niemieckiej.

     Pod koniec drugiej dekady maja Niemcy zaczęli atakować polskie oddziały w lesie szackim. Szczególnie gwałtowne natarcie przeprowadzili od rana 21 maja 1944 roku. Żołnierze wołyńskiej dywizji z trudem zdołali obronić swoje pozycje.

     Dowództwo dywizji zdawało sobie sprawę z tego, że ponownie zostali okrążeni i trudno przewidzieć rezultaty dalszej ich obrony. W tej sytuacji pełniący obowiązki dowódcy dywizji mjr Tadeusz Sztumberk-Rychter ps. "Żegota" podjął decyzję o skrytym opuszczeniu lasu nocą z 21 na 22 maja 1944 roku. Postanowiono przejść za front na stronę rosyjską.

     Oddział dywizji został podzielony na trzy części, z których każda samodzielnie miała wykonać zadanie wyjścia z okrążenia oraz marszu w kierunku północno-wschodnim do rejonu Dywina. Tam miało nastąpić ich spotkanie i wspólne forsowanie rzeki Prypeci, wzdłuż której biegła linia frontu niemiecko-rosyjskiego.

     W ciągu nocy 21 na 22 maja 1944 roku oddziały 27. WDP AK wyszły poza pierścień okrążenia, pokonując rozległe bagna i moczary - Błota Horodziatyna, nieobsadzone przez nieprzyjaciela. Widocznie Niemcy uznali, że teren ten w okresie wiosennych roztopów jest nie do przebycia. Odległość około 7 - 8 km, przechodząc przez bagna i moczary, pokonali nadludzkim wysiłkiem w ciągu 6 - 7 godzin. Wyjście z okrążenia odbyło się bez większych strat.

     Sytuacja uległa poprawie 24 maja 1944 roku, kiedy to podano wiadomość, że cała kolumna nie będzie maszerowała na wschód, lecz za Bug, na teren Okręgu Lubelskiego Armii Krajowej. (Komendant Główny AK wydał zgodę na opuszczenie Wołynia przez 27. WDP AK - do tego dnia nie wolno było dywizji opuścić terenów na Wołyniu).

     Oddziały 27. WDP AK stanowiące jej trzon, w nocy z 9 na 10 czerwca 1944 roku przeprawiły się przez rzekę Bug i rozmieściły się w miejscowościach położonych na południe od kompleksu lasów parczewskich.

***

     Niestety do oddziału kapitana "Gardy" depesza z KG AK nie dotarła. Żołnierze kolumny, pod dowództwem kapitana Kazimierza Rzaniaka sforsowali Prypeć i przeszli na radziecką stronę frontu 27 maja 1944 roku. Przechodzenie przez tę linię frontu przebiegało bez wcześniejszego porozumienia z Rosjanami, co spowodowało, że otworzyli oni do przeprawiających się akowców gwałtowny ogień, ze wszystkich rodzajów broni. Wcześniej, Niemcy niespodziewanie otworzyli z tyłu i boków gwałtowny ogień z broni maszynowej oraz moździerzy i artylerii. W rezultacie tego kolumna kapitana "Gardy" poniosła ogromne straty osobowe: zginęło 120 żołnierzy, a rannych było 114. Straty te stanowiły ponad 40 % stanu zgrupowania "Osnowa". Zatrzymani żołnierze zgrupowania "Osnowa" zostali rozbrojeni przez Rosjan i później wcieleni do 1. Armii Polskiej, dowodzonej przez gen. Zygmunta Berlinga.

     Następnego dnia, 28 maja rzekę Prypeć miała forsować kolumna mjr Jana Szatowskiego ps. "Kowal". Gdy w jej dowództwie dowiedziano się o ogromnych stratach, jakie poniosło zgrupowanie kapitana "Gardy", odstąpiono od tego planu. Pod koniec czerwca 1944 roku zgrupowanie "Gromada" sforsowało rzekę Bug i dołączyło do koncentrujących się oddziałów 27. WDP AK w rejonie lasów parczewskich.

Niemiecka akcja "Cyklon" - wyjście z okrążenia z lasów parczewskich

     Niemcy zaniepokojeni obecnością i aktywnością partyzancką na swoich tyłach, 15 lipca 1944 roku rozpoczęli wielką akcję pacyfikacyjną pk. "Wilbersturm" ("Cyklon") przeciw oddziałom partyzanckim zgrupowanym w rejonie lasów parczewskich. W akcji uczestniczyli jednostki zmotoryzowane i konne liczące w sumie około 9 tysięcy ludzi. Celem akcji "Cyklon" było zniszczenie oddziałów partyzanckich znajdujących się w lasach parczewskich oraz przyległym do nich obszarze i zapewnienie w ten sposób bezpieczeństwa i swobody zaopatrywania wojsk grupy armii "Północna Ukraina".

Wrocław, kościół św. M.M. Kolbego tablica poświęcona żołnierzom 27. WDP AK
(fot. Andrzej Powidzki)

     27. WDP AK nie mogła podjąć walki pozycyjnej w obronie okrężnej ze względu na dotkliwy brak amunicji. Również doświadczenia dramatycznych walk w dwóch poprzednich okrążeniach przemawiały za tym, aby nie dać się zamknąć w "kotle". Zdecydowano podjąć próbę przebicia się poza pierścień okrążenia, zanim Niemcy zamkną go ostatecznie.

     W nocy z 18/19 lipca 1944 roku, oddziały 27. WDP AK przeszły niedomknięty pierścień okrążenia w lasach parczewskich i rozlokowały się w miejscowościach położonych na skraju lasów lubartowskich. Wyjście z okrążenia w lasach parczewskich bez większych strat było niewątpliwie dużym sukcesem taktycznym dywizji. Dowództwo 27. WDP AK, oczekiwało na kolejne zadania w akcji "Burza" na Lubelszczyźnie.

     W dniach 22 - 24 lipca 27. WDP AK współdziałała z oddziałami Okręgu Lubelskiego AK w wykonywaniu zadań akcji "Burza". Uczestniczyła w walkach o wyzwolenie Lubartowa, Kamionki, Kocka i Firleja.

     Ponieważ 27. WDP AK znalazła się w strefie frontowej, postanowiono uzgadniać planowane działania z dowództwem wojsk radzieckich przeciwko okupantowi niemieckiemu. 25 lipca 1944 roku w Skrobowej koło Lubartowa, odbyło się spotkanie oficerów dywizji ze stronną radziecką. Zdumionym Polakom przedstawiono oświadczenie z żądaniem złożenia broni. Jednocześnie oddziały polskie zostały otoczone przez wojsko radzieckie.

     Dowódca i nikt z oficerów 27. WDP AK nie mógł i nie chciał wziąć odpowiedzialności za ewentualne rozpętanie konfliktu. W tych warunkach dowództwo dywizji uznało wszelki opór za bezcelowy. Dowódca wydał rozkazał złożenie broni z zachowaniem porządku i dyscypliny oraz postanowił zwolnić żołnierzy z przysięgi. Wymuszone złożenie broni odbyło się tego samego dnia w Skrobowie, rozformowanie jednostki nastąpiło 26 lipca 1944 roku.

     Taki sam los spotkał batalion zbiorczy 27. WDK AK, pod dowództwem por. Sylwestra Brokowskiego ps. "Bogoria", który działał na terenie powiatu zamojskiego. Batalion liczący ok. 150 osób, został rozbrojony przez wojska radzieckie w Szczebrzeszynie w dniu 30 lipca 1944 roku i rozwiązany.

***

     Dywizja zakończyła działania na Wołyniu wynikające z planu "Burza". Nie dała się zniszczyć jednostkom niemieckim i do końca wykonywała swoje trudne zadania. W 78. stoczonych walkach na Wołyniu i Polesiu dywizja poniosła znaczne straty: 615 zabitych, 364 rannych, 195 dostało się do niewoli, około 1820 uległo rozproszeniu.

     Wielu żołnierzy i podoficerów tej dywizji zostało wcielonych do 1. Armii Wojska Polskiego - utworzonej 29 lipca 1944 roku z sił polowych 1. Armii Polskiej w ZSRR. Niektórzy trafili do szkół oficerskich - artylerii i broni pancernej znajdujących się w Chełmie Lubelskim. Przeszli oni szlak bojowy, zakończony w Berlinie. Natomiast większość oficerów została uwięziona w obozie w Skrobowie, a potem zesłana do łagrów w ZSRR.

     Za zasługi bojowe 50. Pułk Piechoty AK, ze zgrupowania "Gromada" został odznaczony Krzyżem Srebrnym Orderu Wojennego Virtuti Militari.

     Walki żołnierzy 27. WDP AK w kwietniu 1944 roku w rejonie Kowla i Włodzimierza Wołyńskiego, zostały upamiętnione na cokole Grobu Nieznanego Żołnierza w Warszawie. Na terenie Polski ciągle są stawiane pomniki i umieszczane tablice, nadawane nazwy ulicą, to wszystko ma upamiętniać 27. WDP AK i jej bohaterskich żołnierzy. Nie sposób wymienić wszystkich dotychczasowych miejsc upamiętnienia.

opracowanie: Andrzej Powidzki   


ŹRÓDŁA, BIBLIOGRAFIA:
  1. Eugeniusz Rachwalski; 27. Wołyńska Dywizja Piechoty Armii Krajowej - 60. rocznica powstania i walki 1944-2004; Wrocław 2004
  2. Grzegorz Federowski; Leśne ognie; Wyd. MON 1965
  3. Michał Fijałka; 27. Wołyńska Dywizja Piechoty AK; Warszawa - Pax 1980
  4. Władysław Filar; 27. Wołyńska Dywizja Piechoty AK; Warszawa 1986
  5. Józef Turowski; Pożoga. Walki 27. Wołyńskiej Dywizji AK; Wyd. PWN, Warszawa 1990
  6. Andrzej Paczkowski; Pół wieku dziejów Polski 1939 - 1989; Wyd. PWN, Warszawa 2000
  7. Władysław Filar; Wołyń 1939 - 1944, Eksterminacja czy walki polsko-ukraińskie; Wyd. Adam Marszałek, Toruń 2003
  8. Dariusz Faszcza; Polskie Państwo Podziemne na Wołyniu 1939 - 1944; Komentarze historyczne

  9. pl.wikipedia.org
  10. elitadywersji.org
  11. armiakrajowa.org.pl
  12. kresowianie.info
  13. ipn.gov.pl



idź do góry powrót


 warto pomyśleć?  
Zawsze jest dobry dzień, kiedy otwierasz szczęśliwe oczy.
(ks. Jan Twardowski)
styczeń  28  sobota
[12.00]   (Łyszkowice)
Rocznica niemieckiego mordu w Łyszkowicach
styczeń  29  niedziela
[...]   (Proszowice)
31. Finał WOŚP
[13.00-17.00]   (Proszowice)
Drift Taxi dla WOŚP 2023
[14.00-18.00]   (Karwin 1)
zwiedzanie Izby Pamięci
styczeń  30  poniedziałek
styczeń  31  wtorek
DŁUGOTERMINOWE:
PRZYJACIELE  Internetowego Kuriera Proszowskiego

Zdobądź 50 darmowych spinów za rejestrację zacząć grać w kasynie online. Doładowanie w dogodnej kwocie https://www.polish-casinos.com/casino-depozyt-10-zl/ w kasynie.

strona redakcyjna
regulamin serwisu
zespół IKP
dziennikarstwo obywatelskie
legitymacje prasowe
wiadomości redakcyjne
logotypy
patronat medialny
archiwum
reklama w IKP
szczegóły
ceny
przyjaciele
copyright © 2016-... Internetowy Kurier Proszowski; 2001-2016 Internetowy Kurier Proszowicki
Nr rejestru prasowego 47/01; Sąd Okręgowy w Krakowie 28 maja 2001
Nr rejestru prasowego 253/16; Sąd Okręgowy w Krakowie 22 listopada 2016

KONTAKT Z REDAKCJĄ
KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ