facebook
Polak, który zatrzymał śmierć...

    Dzisiaj jest czwartek, 02 kwietnia 2020 r.   (93 dzień roku) ; imieniny: Franciszka, Malwiny, Władysława +Poniedziałek Wielkanocny    
 |   serwis   |   wydarzenia   |   informacje   |   skarby Ziemi Proszowskiej   |   Redakcja   |   tv.24ikp.pl   |   działy autorskie   | 
 |   M.Fatyga   |   p.zrzęda   |   A.Powidzki   |   H.Pomykalski   |   Z.Grzyb   |   Z.Kuliś - Franek II...   |   W.Nowiński - wrześniowe...  |   M.Prüffer - paragrafy...   | 

serwis IKP / działy autorskie / zachwyćmy się... (A.Powidzki) / Polak, który zatrzymał śmierć...
O G Ł O S Z E N I A


Polak, który zatrzymał śmierć...

Józef Kosacki (1909 - 1990). Wojskowy Instytut Techniki Inżynieryjnej (WITI) - Izba Pamięci
(fot. Andrzej Powidzki)

Proszowice, 20-03-2020      Nie sposób ocenić, ile osobom uratował życie kolejny polski samodzielny wynalazca, inżynier Józef Kosacki. Jego wkład intelektualny w sukces militarny Brytyjczyków i współdziałających z nimi wojsk sojuszniczych nad wojskami hitlerowskimi na różnych frontach II wojny światowej jest bardzo mało znany na świecie, a także w Polsce.

     Absolwent Politechniki Warszawskiej, wyszkolony saper i późniejszy pracownik Państwowego Instytutu Telekomunikacyjnego w Warszawie, który we wrześniu 1939 roku na ochotnika wstąpił do Wojska Polskiego, w czasie trwającej II wojny światowej wymyślił i skonstruował elektroniczny wykrywacz min, który spowodował znaczne zmniejszenie utraty życia żołnierzy na polu walki i walnie przyczynił się do sukcesów militarnych koalicjantów nad wojskami hitlerowskimi.

Postać twórcy elektronicznego wykrywacza min

Józef Stanisław Kosacki, syn Antoniego i Aleksandry z domu Roszkowskiej urodził się 21 kwietnia 1909 roku w Łapach (miasto położone w województwie podlaskim nad rzeką Narew). W 1928 roku po ukończeniu Liceum im. Henryka Sienkiewicza w Częstochowie dostaje się na Wydział Elektryczny Politechniki Warszawskiej, gdzie uzyskuje w 1933 roku dyplom inżyniera elektryka. Po studiach odbył przeszkolenie wojskowe w Szkole Podchorążych Rezerwy Saperów w Modlinie (wrzesień 1933 - lipiec 1934), a później odbył praktykę jako plutonowy podchorąży w Baonie Elektrochemicznym w Nowym Dworze Mazowieckim (lipiec - wrzesień 1934). Po ćwiczeniach, odbywających się w tej samej jednostce w 1935 roku został mianowany na stopień podporucznika rezerwy.

     Pracę zawodową podjął w Państwowym Instytucie Telekomunikacyjnym (PIT) na stanowisku kierownika Działu Wzmacniaków. (Pracując przy "wzmacniakach" zauważył, że inaczej buczały, gdy miał przy sobie papierośnicę i reagowały na zbliżenie jakiegokolwiek metalowego przedmiotu. To zjawisko wykorzystał później w skonstruowanym wykrywaczu min).

     Jako ochotnik, 4 września 1939 roku zgłosił się do wojska, został przydzielony do Grupy Technicznej w Oddziale Specjalnym Łączności. (Grupa ta podczas obrony Warszawy uruchomiła uszkodzoną przez Niemców radiostację Rozgłośni Polskiego Radia Warszawa II, przez którą do ostatnich dni obrony miasta przemawiał prezydent Warszawy Stefan Starzyński). Po przegranej kampanii wrześniowej wraz z oddziałem w którym służył znalazł się na Węgrzech, gdzie został internowany. W grudniu 1939 roku uciekł z obozu.

ze zbiorów Izby Pamięci w Wojskowego Instytutu Techniki Inżynieryjnej (WITI) we Wrocławiu
(fot. Andrzej Powidzki)

     Używając paszportu wystawionego przez konsulat RP w Budapeszcie na fałszywe nazwisko (Józef Lewandowski) przedostaje się do Francji i zgłasza się do Polskich Sił Zbrojnych (PSZ) w Paryżu. Po kapitulacji Francji (rozejm podpisano 22 czerwcu 1940 r.) znalazł się w Wielkiej Brytanii.

     W Anglii skierowany został do Szkocji i przydzielony do służby w Centrum Wyszkolenia Łączności PSZ w Dundee (Polskie Centrum Wyszkolenia Łączności zostało utworzone już 8 grudnia 1939 r. w Wersalu, po kapitulacji Francji przeniesione zostało do Szkocji). Centrum przeniesiono później do uniwersyteckiego miasta St. Andrews. Kosacki tutaj służył do 1943 roku (1.01. 1943 r. został mianowany na stopień porucznika). Następnie zostaje przeniesiony do Wojskowej Wytwórni Łączności w Londynie na stanowisku konstruktora i kontrolera jakości (1.01.1945 r. został mianowany na stopień kapitana), później pracował w ośrodku badawczym Royal Navy (marynarka wojenna Wielkiej Brytanii), zajmując się dalekosiężną radiotelegrafią i łącznością z okrętami podwodnymi.

     Po zakończonej II wojnie światowej, mimo licznych sygnałów o prześladowaniu w Polsce oficerów Wojska Polskiego powracających z Zachodu, zachęcony przez bliskiego starszego kolegę z którym przyjaźnił się przed wojną, profesora Janusza Groszkowskiego (1898-1984) wrócił do kraju 22 kwietnia 1947 roku, do przedwojennego miejsca pracy Państwowego Instytutu Telekomunikacji na stanowisko jakie miał przed wybuchem wojny, czyli kierownika Działu Wzmacniaków (Profesor Janusz Groszkowski w 1934 r. zorganizował instytutu naukowo badawczy - Państwowy Instytut Telekomunikacyjny - którego był dyrektorem do 1951 r., z przerwą spowodowaną II wojną światową. Profesor miał znaczne wpływy w ówczesnych władzach Polski i był przekonany, że młody, zdolny naukowiec i odkrywca jest bardzo potrzebny w kraju. Syn Józefa Kosackiego, Jan, stwierdził, że profesor J. Groszkowski roztoczył nad jego ojcem "parasol ochronny", dlatego mógł swobodnie pracować naukowo i awansować).

     Po reorganizacji Instytutu (PIT) w 1951 roku (nastąpił podział na Przemysłowy Instytut Telekomunikacji i Instytut Łączności) Józef Kosacki pracował na stanowisku kierownika Zakładu Transmisji Przewodowej w PIT, gdzie konstruowano pierwsze w Polsce układy impulsowe. W 1955 roku uzyskał stopień naukowy docenta.

     Następnym rozdziałem w życiu i pracy naukowej Józefa Kosackiego od 1956 roku stała się elektronika jądrowa. Rozpoczął pracę na stanowisku kierownika Działu Elektroniki w Instytucie Badań Jądrowych (IBJ) początkowo w Warszawie, następnie w Świerku koło Otwocka. Prowadzono tam pod jego kierunkiem bardzo nowatorskie na owe czasy prace m.in. nad wielokanałowymi analizatorami amplitudy i czasu.

ze zbiorów Izby Pamięci w WITI we Wrocławiu
(fot. Andrzej Powidzki)

     Jednocześnie był pracownikiem dydaktycznym Wojskowej Akademii Technicznej (WAT) oraz Uniwersytetu Warszawskiego i Politechniki Warszawskiej. W styczniu 1964 roku uchwałą Rady Państwa uzyskał stopień naukowy profesora nadzwyczajnego. Wypromował kilkunastu doktorów w IBJ i WAT. W 1976 roku przeszedł na emeryturę, a wolny czas poświęcał rodzinie i swojemu hobby - filatelistyce, był aktywnym działaczem Polskiego Związku Filatelistów.

     Jak na wielkie jego zasługi, skromnie był uhonorowany. Odznaczony był: Krzyżem Oficerskim Odrodzenia Polski (1959), dwukrotnie Srebrnym Krzyżem Zasługi (1942 i 1954), brytyjskim Defence Medal (1946) i dwukrotnie Medalem Wojska Polskiego (1946 i 1947) oraz odznaczeniami resortowymi.

     Józef Stanisław Kosacki zmarł 26 kwietnia 1990 roku w Warszawie. Został pożegnany z pełnymi honorami wojskowymi i pochowany na Cmentarzu Bródnowskim w Warszawie. Odszedł wielki Polak, a jego wynalazek służył nie tylko w czasie drugiej wojny światowej, ale wiele, wiele lat później na różnych frontach wojen lokalnych, aż do 1995 roku.

upamiętniająca tablica patrona - profesora Józefa Kosackiego, kamień przed wejściem do budynku Wojskowego Instytutu Techniki Inżynieryjnej we Wrocławiu
(fot. Andrzej Powidzki)

     Chcąc upamiętnić zasługi profesora Józefa Kosackiego jako wybitnego wynalazcy i konstruktora, między innymi pierwszego elektronicznego wykrywacza min, używanego od II wojny światowej do czasów współczesnych Rada Naukowa Wojskowego Instytutu Techniki Inżynieryjnej mającego swoją siedzibę we Wrocławiu wystąpiła z inicjatywą nadania Instytutowi imienia tego zapomnianego i ważnego dla wojska konstruktora i w tej sprawie zwróciła się z prośbą do ówczesnego Ministra Obrony Narodowej Jerzego Szmajdzińskiego.

Izba Pamięci w WITI. Mundur Józefa Kosackiego z okres wojny oraz prototyp wykrywacza min jego konstrukcji
(fot. Andrzej Powidzki)

     Decyzją nr 349 / MON z dnia 20 października 2005 roku Minister Obrony Narodowej dla upamiętnienia zasług profesora Józefa Kosackiego w służbie dla Ojczyzny ustanowił, że Wojskowy Instytut Techniki Inżynieryjnej we Wrocławiu przyjmuje imię patrona - profesora Józefa Kosackiego.

Kwestią wymagającą uzupełnienia jest nazwisko używane przez naszego słynnego konstruktora podczas wojny. Ze względu na bezpieczeństwo rodziny pozostającej w okupowanej Polsce nazwisko Józefa Kosackiego zostało utajnione. We wszystkich publikacjach, audycjach radiowych i oficjalnych dokumentach, występował pod innymi nazwiskami (najczęściej jako Józef: Kos, a także Kozacki czy Kozak). Po wojnie nie wyjaśniono tej dezinformacji zwłaszcza ze względów politycznych, ówczesne władze nie informowały o sukcesach rodaków z Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, a sam Profesor był z tych samych względów najmniej zainteresowany, by temat jego działalności wojennej na Zachodzie "ujrzał światło dzienne". Dlatego też wiele powojennych źródeł w różnych krajach używa czasami tych konspiracyjnych pseudonimów zamiast właściwego nazwiska.

Pomysł zbudowania ręcznego wykrywacz min

Izba Pamięci w WITI. Prototyp - zachowany jedyny oryginalny egzemplarz wykrywacza min konstrukcji ppor. Inż. Józefa Kosackiego, podarowany Instytutowi przez Jana Kosackiego - syna konstruktora
(fot. Andrzej Powidzki)
     Historia polskiego wykrywacza min sięga czasów międzywojennych, kiedy Ministerstwo Spraw Wojskowych zleciło Wytwórni Radiotechnicznej AVA budowę urządzenia pozwalającego na odnajdywanie niewybuchów na poligonie artyleryjskim. Prototyp wykrywacza min opracował kapitan inżynier Tadeusz Lisicki z Biura Badań Technicznych Wojsk Łączności. Niestety klęska w kampanii wrześniowej 1939 roku zatrzymała prace nad tą konstrukcją, a polskiemu inżynierowi nie udało się przedostać na Zachód, by kontynuować pracę nad wynalazkiem.

     Drugi rozdział tej historii zaczęli pisać żołnierze Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie pracujący w Centrum Wyszkolenia Łączności w Szkocji, podporucznik inżynier Józef Kosacki wraz z plutonowym Andrzejem Garbosiem. Sięgając pamięcią do przedwojennych konstrukcji, rozpoczęli pracę nad pierwszym w świecie nowoczesnym wykrywaczem min. Przedwojenny prototyp wykrywacza min odtworzyli i udoskonalili, a swój wynalazek nigdy nie opatentowali.

     1 czerwca 1941 roku wydarzył się wypadek na plaży koło Arbroath w Szkocji, gdzie pięcioosobowy patrol rotmistrza Górskiego z 14 pułku ułanów polskich 10. Brygady Kawalerii Pancernej (tzw. Czarnej Brygady), wszedł na pole minowe zabezpieczające wybrzeże przed desantem nieprzyjaciela i wszyscy żołnierze zginęli - Józef Kosacki widział skutki tego wybuchu.

wykrywacz min typu polskiego, Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie
     Według anegdoty to właśnie tragiczna śmierć oddziału ułanów polskich patrolujących Szkocką plażę była bezpośrednią inspiracją dla podporucznika inż. Józefa Kosackiego do budowy ręcznego elektronicznego wykrywacza min. W tajemnicy przed Brytyjczykami (po godzinach pracy) ppor. inż. Józef Kosacki we współpracy z plutonowym Andrzejem Garbosiem (ps. Adam Galb) podjęli się odtworzenia przedwojennej konstrukcji prototypu ręcznego wykrywacza niewybuchów i wprowadzeniu niezbędnych udoskonaleń do wykrycia min. Wszystkie potrzebne elementy do wykonania prototypu nabyli za własne pieniądze. Po trzech miesiącach prób i udoskonaleń powstał prototyp wykrywacza min. Urządzeniem tym ppor. Józef Kosacki osobiście podjął się przeprowadzić doświadczenia na prawdziwych minach zakopanych w ziemi. Eksperyment powiódł się.

     W tym czasie, we wrześniu 1941 roku brytyjskie Ministerstwo Zaopatrzenia ogłosiło konkurs na opracowanie nowoczesnego niezawodnego wykrywacza min. Bowiem dotychczasowe metody, polegające na ostrzeliwaniu lub bombardowaniu zaminowanych połaci ziemi, wysuwaniu wydłużonych ładunków i wysadzaniu min w bezpośrednim sąsiedztwie, nakłuwaniu gruntu macką minerską pod pewnym kątem w poszukiwaniu min nie dawały zadawalających rezultatów.

     Do konkursu zgłoszono siedem podobnych urządzeń. Jednym z zadań konkursowych mających pokazać działanie przedstawionych urządzeń było wykrycie i zebranie rozsypanych na trawniku monet jednopensowych. Wykrywacz polskiej konstrukcji okazał się najlepszy - w najkrótszym czasie udało się zebrać wszystkie rozsypane monety. Komisja podjęła decyzję o skierowaniu polskiego wykrywacza do seryjnej produkcji pod nazwą: "Mine Detektor, Polish Type No.1".

     Polski wykrywacz ważył 14 kilogramów i z łatwością mógł być noszony przez żołnierza i obsługiwany przez jedną osobę. Zasada działania urządzenia oparta została na wykorzystaniu mostka elektrycznego którego równowaga jest zakłócana, gdy urządzenie zbliżane jest do metalowego przedmiotu. Mówiąc prościej, urządzenie wytwarza dzięki indukcji pole elektromagnetyczne, które przekształcane jest na akustyczny sygnał słyszany w słuchawkach. Atutem wykrywacza było to, że gdy w pole dostawał się metalowy obiekt, na przykład wykryta została mina, zmiana indukcyjności stawała się miarowo coraz bardziej słyszalna, co czyniło pracę sapera bardziej komfortową, ale przede wszystkim umożliwiało precyzyjną lokalizację przedmiotu.

     Polski wykrywacz min nie został opatentowany, a jego twórca Józef Kosecki nieodpłatnie podarował go armii brytyjskiej, za co otrzymał listowne imienne podziękowanie od króla Wielkiej Brytanii Jerzego VI. Anglicy byli zadowoleni, że do współpracy z Amerykanami mogą wnieść coś, czego tamci nie mają.

saperzy używający wykrywacza min 28 sierpnia 1942 r. Imperial War Museum

     Podczas II wojny światowej szczególne znaczenie miało używanie ręcznych wykrywaczy min na froncie afrykańskim. Dzięki użyciu 500 sztuk ręcznego "wykrywacza min typu polskiego", koalicjantom antyhitlerowskim udało się w 1942 roku szybko przejść przez pola minowe i obejść niemieckie pozycje pod El Alamein (miasto w Afryce w północnym Egipcie nad Morzem Śródziemnym), gdzie niemiecki feldmarszałek Erwin Rommel - dowódca Afrika Korps okopał swe dywizje za szerokimi pasami pól minowych, w niektórych miejscach ich szerokość sięgała 10 km. Bitwa została wygrana i była jednym z przełomowych momentów wojny w Afryce Północnej (Wcześniej stosowane metody wykrywania min ukrytych w piasku były powolne i niebezpieczne, można było stosować je tylko w dzień. Zespół 42. saperów mógł oczyścić przejście na szerokość 2. czołgów i głębokość 200 metrów w ciągu godziny. Natomiast 9. saperów wyposażonych w 3. wykrywacze min konstrukcji polskiej, mogło oczyścić w takim samym czasie 400 metrów, nawet w nocy). To przyczyniło się do późniejszego zwycięstwa aliantów.

     Oczywiście, że model wykonany przez Polaków w bardzo prymitywnych warunkach i amatorskimi środkami uległ przekonstruowaniu według warunków dla sprzętu wojskowego. W ciągu lat 1941-1943 ukazały się trzy wykonania ręcznego wykrywacza min typu polskiego: Nr 1, 2 i 3. Różnice między poszczególnymi wzorami są nieznaczne, wprowadzane były przez wytwórnię brytyjską na podstawie doświadczeń uzyskiwanych przez oddziały walczące, używające ten sprzęt.

     Alianci produkowali masowo wykrywacze min pomysłu naszego rodaka. W czasie drugiej wojny światowej tylko w Wielkiej Brytanii wyprodukowano ich 100 tys. Według takiego samego rozwiązania wykrywacze min produkowali również Amerykanie i Rosjanie. Nie ma najmniejszej wątpliwości, ze wynalazek polskiego konstruktora ocalił życie tysięcy żołnierzy alianckich w czasie drugiej wojny światowej i walnie przyczynił się do ostatecznego triumfu nad hitlerowskimi Niemcami.

     Także nie ma wielkiej przesady w często powtarzanym stwierdzeniu, że inż. Józef Kosacki dołożył swój wkład intelektualny i naukowy do wygrania drugiej wojny światowej przez koalicję antyhitlerowską, a także w innym określeniu, że to "Polak, który zatrzymał śmierć".

     Choć technika postępowała do przodu, zasada działania "wykrywacza min typu polskiego" sprawdzała się na całym świecie do wykrywania min i niewybuchów. Wykrywacze oparte na tej zasadzie wykorzystywane były przez wszystkie armie świata od czasów II wojny światowej do czasów współczesnych. W wojsku brytyjskim wyszedł z użycia dopiero w 1995 roku, kiedy został zastąpiony przez nowszą, udoskonaloną konstrukcję.

saper używający współczesny wykrywacz min, poszukuje niewybuchów na placu budowy parkingu
(fot. Andrzej Powidzki)

     W powojennym Wojsku Polskim wykrywacze min znane były pod nazwą W-2-P, W-3-P, W-4-P oraz WM-1, poszczególne typy różnią się szczegółami konstrukcyjnymi i parametrami technicznymi. Warto podkreślić, że wykrywacz min pomysłu inż. Józefa Kosackiego były pierwszym elementem elektronicznym osobistego wyposażenia żołnierza.

opracowanie: Andrzej Powidzki   


Wojskowy Instytut Techniki Inżynieryjnej we Wrocławiu - zbiory w Izbie Pamięci

fot. Andrzej Powidzki
publikacja: 20-03-2020


ŹRÓDŁA, BIBLIOGRAFIA:
  1. Ekspozycja Izby Pamięci Wojskowego Instytutu Techniki Inżynieryjnej we Wrocławiu
  2. witi.wroc.pl - nota biograficzna
  3. pl.wikipedia.org
  4. wirtualnelapy.dklapy.pl Polish Mine Detector
  5. niezlomni.com - Polacy którzy zmienili historię wojskowości



idź do góry powrót


 POMOC! - GiM Proszowice  
pomoc w zakupach
OSP p. Wojciech Dzikowski
tel. 515 423 607

drobna pomoc finansowa
GOPS Proszowice
tel. 537-507-659

koordynacja, informacja
UGiM Proszowice
tel. 12 386 41 30 do 13.00
 warto pomyśleć?  
Ten, kto ma odwagę się śmiać, jest panem świata.
(Giacomo Leopardi)
kwiecień  2  czwartek
kwiecień  3  piątek
[20.00]   (Skalbmierz - Kościelec)
VII Nocna Droga Krzyżowa
kwiecień  4  sobota
kwiecień  5  niedziela
DŁUGOTERMINOWE:
[wystawa]   "Południe Francji w obiektywie Zofii Zalewskiej"
[do 30 kwietnia 2020]    (PiMBP Proszowice)
PRZYJACIELE  Internetowego Kuriera Proszowskiego
strona redakcyjna
regulamin serwisu
zespół IKP
dziennikarstwo obywatelskie
legitymacje prasowe
wiadomości redakcyjne
logotypy
patronat medialny
archiwum
reklama w IKP
hierarchia
parametry
miejsce prezentacji
ceny
przyjaciele
copyright © 2016-... Internetowy Kurier Proszowski; 2001-2016 Internetowy Kurier Proszowicki
Nr rejestru prasowego 47/01; Sąd Okręgowy w Krakowie 28 maja 2001
Nr rejestru prasowego 253/16; Sąd Okręgowy w Krakowie 22 listopada 2016

KONTAKT Z REDAKCJĄ
KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ