facebook
Przeciwko teatrowi zdrady - Insurekcja Kościuszkowska, walka starego i nowego świata

    Dzisiaj jest poniedziałek, 13 lipca 2020 r.   (195 dzień roku) ; imieniny: Danieli, Irwina, Małgorzaty    
 |   serwis   |   wydarzenia   |   informacje   |   skarby Ziemi Proszowskiej   |   Redakcja   |   tv.24ikp.pl   |   działy autorskie   | 
 |   M.Fatyga   |   p.zrzęda   |   A.Powidzki   |   H.Pomykalski   |   Z.Grzyb   |   Z.Kuliś - Franek II...   |   W.Nowiński - wrześniowe...  |   M.Prüffer - paragrafy...   | 

serwis IKP / działy autorskie / politologia - poglądy Piotra / Przeciwko teatrowi zdrady - Insurekcja Kościuszkowska, walka starego i nowego świata
O G Ł O S Z E N I A


Przeciwko teatrowi zdrady - Insurekcja Kościuszkowska, walka starego i nowego świata

Mówicie że gdy budowę rządu waszego wystawiacie, już na zawsze szczęśliwymi pozostaniecie, o jakże mylna wasza nadzieja: czyliż wasze te prawa kardynalne, o sejmikach, sejmach, straży, miastach, handlu, ekonomice (…) nie są pismem samym i budowlą dziecinną z papieru i kart stawianą?, którą wiatr północny ułożywszy się ze wschodowym, gdy na was i na zachód silnie wiać zacznie, nie zburzy od razu i do szczętu tego waszego piśmiennego gmachu, do czego i wy sami, rozróżniwszy się pomagać nie zaniedbacie

Lord Burke do Polaków - pismo przełożone z angielskiego w 1791 r. po 3 maja

Zwiódł król pruski marszałków, marszałkowie posłów, a carowa rosyjska targowickich osłów.

Obiegowy wierszyk funkcjonujący w polskim społeczeństwie po II rozbiorze

...wiele setek pism świadczących o przebiegu i tajnych stosunkach sejmu [grodzieńskiego 1793 r.] w ogień rzucone były. Tego rodzaju ślady zachowane w archiwach nie przynoszą zaszczytu ani jednej ani drugiej stronie.

baron J. Sievers - ambasador rosyjski

"Kołacz królewski", rys. Jean-Michel Moreau le Jeune (fot. youtube.com)

25-03-2016

     W historii Polski są wydarzenia, którymi się zachwycamy i którym poświęca się dużo miejsca w życiu publicznym. Były też takie wydarzenia w życiu państwowych elit, które uznane są za wstydliwe i dla których nie sposób znaleźć usprawiedliwienia w tle funkcji państwowo - twórczych, jakie powinny być właściwe przywódcom narodu. Należą do nich czasy saskie, bilans trzydziestolecia rządów stanisławowskich, konfederacja targowicka - prowadzące w konsekwencji do rozbiorów państwa. Badacze tamtych czasów są na ogół zgodni że u źródeł upadku Narodu Polskiego w XVIII położyły się przyczyny słabości wewnętrznej państwa jak i skutki polityki sąsiednich mocarstw. Z perspektywy ponad dwustu lat dostrzega się że o upadku I Rzeczypospolitej przesadziły zagrożenia gospodarcze i problemy politycznych struktur, których źródła tkwiły zarówno w niewydolności gospodarki, zubożeniu intelektualnym elit jak i w postawach ambicjonalnych magnaterii i niedoborach jej politycznego instynktu samozachowawczego.

     Niecały rok po uchwaleniu Konstytucji 3-go Maja, ze wszech stron ostrzegano o gromadzeniu się wojsk rosyjskich na wschodnich granicach I Rzeczypospolitej. Depesze ambasadora Debolego [Antoni Augustyn Deboli - Uczeń Szkoły Rycerskiej, Ambasador króla Stanisława Augusta na dworze w Petersburgu w latach 1788 do 1792. W Petersburgu działał jako dyplomata od 1767 r.] z Petersburga były alarmujące. Kołłątaj utrzymywał że król wiedział o niemiłych rzeczach ale wolał udawać że nie wie, bo wtedy trzeba byłoby podejmować szybko decyzje i przerywać posłom świąteczny wypoczynek wielkanocny. Sejm zebrał się w połowie kwietnia po świętach wielkanocnych i 16 kwietnia uchwalił ustawę "Gotowość do obrony pospolitej". Ustawa miała większe znaczenie propagandowe niż militarne. Była aktem zaufania Sejmu Wielkiego do Stanisława Augusta i wiary - nieuzasadnionej w sprawność rządu. Na początku maja 1792 r. świętowano pierwszą rocznicę Konstytucji 3-go Maja. Uroczystość umacniała wiarę narodu w potęgę majestatu króla. Jedynie przez chwilę zakłóciła ją krótka a gwałtowna burza, która zasłoniła niebo nad Warszawą.

     Ludzie przesądni i nie tylko potraktowali to zjawisko jako niedobry znak. Bać się rzeczywiście było czego, a najwięcej w sprawach obrony. Zabieranie się do powiększania armii szło opornie. Magnateria i szlachta nie były skore do płacenia podatków, zaś skarb królewski, podobnie jak za Sasów był pusty. Wzrost liczebności wojska był bardziej teoretyczny niż praktyczny. Mankamentem było także zachowanie w armii dominacji kawalerii, co pod koniec XVIII wieku było już militarnym anachronizmem. Armia I Rzeczypospolitej mogła spokojnie sięgać 150 lub nawet 200 tysięcy. Nie było jednak chętnych na łożenie potrzebnych kwot na utrzymywanie takiej liczby królewskiego żołnierza, a przy tym fabryk uzbrojenia i umocnień fortecznych. Magnateria sama posiadała prywatne milicje często silniejsze od wojska królewskiego. Milicje prywatne nie służyły królewskiemu absolutyzmowi tylko celom obrony własnego domu. Dawano w ten sposób wyraz ówczesnemu przekonaniu szlachty, że silny król to koniec wolności w Polszcze.

     Istniał jeszcze jeden powód niechętnego łożenia podatków na powiększenie armii bo służyliby w niej głownie chłopi. W tej sytuacji, im więcej wojska tym mniej rąk do pracy w folwarkach, co automatycznie przekładało by się na spadek dochodów a nie wykluczone, że wiele folwarków popadałoby w niewydolność ekonomiczną. Ogólnie więc panowało przekonanie że owszem armię należy powiększyć ale koszty aukcji [Aukcja wojska - zwiększenie stanu osobowego wojska.] powinni ponosić Żydzi, mieszczanie i sam król. Problem jednak leżał w tym, że i owszem mieszczanie i Żydzi mogli dać pieniądze, nie byli jednak tak zasobni jak magnateria i nie wiele można było z nich wycisnąć. Natomiast szlachta, magnateria i duchowieństwo od lat były nawykłe do nie ponoszenia żadnych kosztów na rzecz państwa [Zieleńce - Mir - Dubienka 1792 aut. Piotr Derdej - wyd. Bellona - Warszawa 2000].

przysięga Tadeusza Kościuszki na krakowskim rynku- 24 marca 1794 r. (fot. dk.com.ua)

     Pomimo zmian prawnych, które wprowadzała Konstytucja 3-go Maja, armia I Rzeczypospolitej przynajmniej w teorii była nowoczesną siłą zbrojną. Wysiłek społeczeństwa był jednak zbyt mały aby armia ta mogła obronić niepodległość w 1792 r. podczas wojny z Rosją w obronie Konstytucji. Złożyło się na to według P.Derdeja autora książki z 2000 r. p.n. "Mir - Zieleńce - Dubienka 1792" - niedoświadczenie Komisji Wojskowej Obojga Narodów, kierującej się często pobożnymi życzeniami niż rzeczywistością, przestarzały system rekrutacji żołnierzy i oficerów, brak rozwiniętego zaplecza przemysłowego i pospolita korupcja, dzięki której lwia część funduszy na potrzeby wojska znikała w kieszeniach cywilnych urzędników i oficerów, którzy od czasów saskich przyzwyczajeni byli do kradzieży publicznego grosza. Teraz postępowali tak samo, pomimo patriotycznych frazesów na ustach.

     Polska była państwem, które od wielu lat nie miało pojęcia o prawdziwej armii i o prawdziwej wojnie. Nie można było zatem utworzyć armii w ciągu kilku lat, na to potrzebne było o wiele więcej czasu, a tego czasu zabrakło. I Rzeczypospolita przystępowała do niebezpiecznej gry politycznej, od której zależał los państwa, praktycznie osamotniona na arenie międzynarodowej i nie przygotowana do obrony. Mimo to jednak szlachta i mieszczaństwo byli przekonani o sile państwa i trwałości sojuszu z Prusami. Łudzono się że albo wojny nie będzie albo Rosja ustąpi. Tylko król i Ignacy Potocki - przywódca patriotów - zdawali sobie sprawę z powagi sytuacji, ale nie przyjmowali do wiadomości, że może stać się najgorsze.

     Zawsze i w każdym momencie dziejowym znajdują się ludzie gotowi legalizować obcą przemoc we własnym kraju. W 1792 r. nie trzeba było ich nawet szukać. Zgłosili się sami z ofertą zawiązania konfederacji przeciwko "spiskowi" 3-go Maja i jakobińskim wpływom w kraju. Szczęsny Potocki i Seweryn Rzewuski od dawna dobijali się do petersburskiego dworu skarżąc się na dokonany w Rzeczypospolitej zamach na wolność. Nieco później dołączył do nich Ksawery Branicki, który pisał do Potemkina na wieść o Konstytucji 3-go Maja. ...Straciliśmy wolność. Nasi sąsiedzi wkrótce utracą spokój, jest więc w interesie ich i naszym złamać fatalną Konstytucyą narzuconą przez króla, przywrócić republikę i nadać jej formę trwałą. Każdy dobry Polak, który nie dał się uwieść kabale pruskiej i królewskiej, jest przekonany że zbawienie ojczyzny może przyjść tylko od Rosji.

     Cesarzowa Katarzyna czekała. Dopiero pod koniec 1791 r. zezwoliła Rzewuskiemu i Potockiemu na przedłożenie projektów nowego form zarządzania Rzeczypospolitą. Natomiast na wiosnę 1792 r. zezwoliła im na odgrywanie swoich ról w teatrze zdrady. Zawiązując konfederację mieli uprosić Imperatorową o przywrócenie utraconej wolności w Polsce. Manifest konfederacji był pretekstem legitymizującym wprowadzenie wojsk rosyjskich w granice I Rzeczypospolitej i pozwalał Imperatorowej przybrać postawę obrończyni przed zalewem "rewolucji jakobińskiej". Dokumenty konfederacji wystawiono 17 kwietnia 1792 r. w Petersburgu lecz ogłoszono z fałszywą datą 14 maja 1792 r. w Targowicy leżącej po polskiej stronie granicy. Wywoływano w ten sposób wrażenie, że Konfederacja targowicka jest dziełem Polaków a nie cesarzowej, która tylko wspiera naród w odzyskaniu wolności. Stu tysięczna armia rosyjska od 18 maja 1792 roku wkraczała w granice Rzeczypospolitej kilkoma kolumnami na Podole i Ukrainę. Jeden z korpusów kierował się do Wielkiego Księstwa Litewskiego.

     Wbrew nadziejom Potockiego, Rzewuskiego i Branickiego zawiązywanie lokalnych konfederacji nie dokonywało się szybko i przebiegało z oporami. Zarówno dla konfederatów jaki dla rosyjskich dowódców stało się jasne, że bez poparcia przez carskie wojska konfederacja w Polsce nie powiedzie się. Do konfederackich związków wciągano ludzi pod przymusem i sterroryzowanych a ich liczbę podwajano podpisami drobnej herbowej szlachty. Wysokie stanowiska w konfederacji obejmowali klienci Szczęsnego Potockiego.

Insurekcja w Warszawie - walki na ulicy Miodowej 17-18 kwietnia 1794 r. [rysunek Jana Piotra Norblina] (fot. pl.wikipedia.org)

     Na Litwie konfederacji przewodzili Kossakowscy: Józef - biskup inflancki i Szymon - teraźniejszy generał rosyjski, niegdysiejszy konfederat barski. Ich ambicje polityczne były znacznie większe niż konfederatów w Koronie. Licząc na wsparcie faworytów Katarzyny i trzymając się klamki Stackelberga [Stackelberg - 1736 - 1800 dyplomata rosyjski. Poseł nadzwyczajny i ambasador w Rzeczypospolitej. Stał na czele Rady Nieustającej.] ci świeżo upieczeni magnaci, zamyślali o utworzeniu dla siebie separatystycznej prowincji leżącej w granicach Litwy, oddzielnie od Korony. Szczególnie Szymon Kossakowski terroryzował opornych mu ludzi i tych, z którymi miał zadawnione porachunki.

     Przeciwko napaści rosyjskiej Rzeczypospolita przeciwstawiła 40 tysięcy żołnierzy. Pozostała cześć etatu armii pozostawała na etapie formowania. Armia polska świadoma swoich niedostatków i archaiczna w swojej strukturze z przerostem kawalerii - cofała się - odnosząc dwa częściowe sukcesy i unikając decydującej bitwy. Na militarne pokonanie Rosji szans nie rokował nikt. 29 maja 1792 r. Sejm zwany Wielkim zawiesił swoje obrady, w ten sposób główny orędownik kursu antyrosyjskiego znikał ze sceny politycznej.

     Równocześnie wobec wycofania się Prus z układu traktatowego z Rzeczypospolitą, jedyne wyjście upatrywano w przystąpieniu do rokowań o rozejmie z Rosją. Cesarzowa Katarzyna odrzuciła jednak propozycje rozejmowe, żądając jednocześnie przystąpienia Króla Stanisława Augusta do Targowicy. Decyzje w tej sprawie zostały podjęte 23 lipca 1792 r. Podczas narady na zamku większość jej uczestników - w tym H. Kołłątaj, zdecydowała się na zaprzestanie działań wojennych. Król zaś zdecydował o przystąpieniu do targowicy. Decyzja przynajmniej w chwili jej podejmowania nie wydawała się bezwarunkową kapitulacją. Król i politycy liczyli, że dzięki ukorzeniu się przed targowicą uda się uchronić państwo od kolejnego rozbioru i uratować przynajmniej cześć uchwał Sejmu Wielkiego. Nadzieje budziła nieudolność targowiczan, którzy wobec oporu społecznego nie potrafili utrzymać w kraju porządku. Wieści o mającym rychło nastąpić drugim rozbiorze przekreślały i te nadzieje.

     Szefowie targowicy, którzy wiązali konfederację w imię wolności i całości zostali także zaskoczeni drugim rozbiorem. Jeżeli rok wcześniej wyobrażali sobie że decydują o sprawach kraju, to w tym momencie [drugiego rozbioru], przekonali się, że dla Imperatorowej Rosji byli tylko narzędziem potrzebnym do czasu realizacji jej zamiarów politycznych, z których niebezpieczeństwa najlepiej zdał sobie sprawę król Stanisław August kiedy doszedł do wniosku, że: ...głęboko przemyślanym zamiarem imperatorowej jest nas upodlić, osłabić i ogłupić oraz odizolować od wszystkich innych narodów, popsuć armię, monetę i edukację, przywrócić dawne przesądy sarmackie jak liberum veto i absurdalny rozdział Litwy od Korony, a nawet wprowadzić nowy rozdział miedzy Wielkopolską i Małopolską.

żołnierze armii Insurekcji Kościuszkowskiej - regimenty piesze im. Królowej Jadwigi (fot. pl.wikipedia.org)

     Polskiego społeczeństwa nie zwiodły zapewnienia Szczęsnego Potockiego i Seweryna Rzewuskiego o gotowości do obrony przed wkraczającą w granice Rzeczypospolitej amią pruską. Na nic się też zdały przesyłane do cesarzowej Katarzyny pisma protestacyjne targowickich szefów przeciwko kolejnemu rozbiorowi. Sejm Rzeczypospolitej zwołany do Grodna i obradujący od czerwca do listopada 1793 r. pod nadzorem rosyjskich bagnetów ratyfikował traktaty drugiego rozbioru. Opór dużej grupy posłów złamały aresztowania i blokada zamku przez wojska rosyjskie. Podkreśleniu, że od tej chwili istnieje jeden ośrodek decyzji politycznej służyło rozwiązanie przez rosyjskiego ambasadora konfederacji targowickiej - już nie potrzebnej w prowadzeniu polityki Rosji. W społeczeństwie polskim zaczął funkcjonować obiegowy wierszyk: Zwiódł król pruski marszałków, marszałkowie posłów, a carowa rosyjska targowickich osłów.

     Nowy przedstawiciel Imperatorowej w kadłubowym państwie polskim pozostałym po II rozbiorze Josif Igelstrom traktował króla i Radę Nieustającą w sposób brutalny. Odnosiło się wrażenie, że tyranią swoją prowokuje wybuch społeczny. Przegrupowania wojsk rosyjskich wyraźnie zmierzały do izolowania pozostałych jeszcze polskich garnizonów wojskowych. Nie pogodzona z kapitulacją w lipcu 1792 roku generalicja, w tym ks. J.Poniatowski oraz gen. T.Kościuszko - wzięła dymisję z wojska i przebywała na emigracji.

     Drugi rozbiór zmienił dotychczasowy stosunek polskich polityków - uczestników lipcowej narady na zamku - do zamiarów cesarzowej Katarzyny. Zwolennicy uległego kompromisu stoczenie walki zbrojnej z Rosją uznali za dziejową konieczność i szansę wybicia się na niepodległość. Zakładano wykorzystanie wszystkich tych zasobów społecznych i militarnych, których w wojnie z Rosją 1792 r. nie wykorzystywano. Przywództwo powstania powierzono Tadeuszowi Kościuszce, bohaterowi wojny o niepodległość Stanów Zjednoczonych Ameryki otoczonego narodową legendą po zwycięstwie odniesionym pod Dubienką.

     Naturalnego sprzymierzeńca upatrywano w rewolucyjnej Francji wojującej z Austrią i Prusami. Negocjacje w sprawie współpracy militarnej prowadził Kościuszko od stycznia 1793 r. posiadający honorowe obywatelstwo francuskie. W imieniu przywódców przyszłego powstania obiecywał żyrondystom [Żyrondyści - stronnictwo polityczne z czasów Rewolucji Francuskiej.]. wprowadzenie w Rzeczypospolitej republiki z częścią reform społecznych wzorowanych na rewolucji francuskiej. Przywódcy rewolucyjnej Francji byli życzliwi polskiemu powstaniu, jednak żadnych obietnic pomocy nie złożyli. Do Insurekcji nawoływała wydana nielegalnie w Warszawie jesienią 1793 r. książka H.Kołłątaja i K.Dmochowskiego oraz Stanisława i Ignacego Potockich pod tytułem "O ustanowieniu i upadku Konstytucji 3 Maja 1791r".

     Autorzy książki relacjonowali że w 1792 r. istniały realne szanse na zwycięstwo nad Rosją lecz zostały zaprzepaszczone przez kapitulancką postawę Stanisława Augusta. Konkluzje były jasne. Powstanie odpowiednio przygotowane i kierowane przez właściwych ludzi powinno przynieść sukces. Kościuszce chciano powierzyć funkcję dyktatorskie w powstaniu. Chciano w ten sposób uniknąć sporów o władzę. Polska pozbawiona znacznej części dochodów i utrzymująca rosyjską armię okupacyjną pozostawała w ciężkiej sytuacji gospodarczej. Niepewność przyszłości i cyniczna grabież kraju przez kierowników konfederacji targowickiej teraz wyniesionych na czołowe stanowiska w państwie [Ożarowski został hetmanem wielkim koronnym. Kosakowski otrzymał hetmańską buławę na Litwie, Ankwicz został mianowany marszałkiem Rady Nieustającej.], faworyzowanych przez namiestników cesarzowej Katarzyny: Sieversa i Igelstroma oraz zapowiedziana redukcja polskiego wojska z 34 do 15 tysięcy, sprzyjały rozszerzaniu się spisku powstańczego.

     O wyborze terminu Insurekcji zdecydowały prewencyjne aresztowania wśród oficerów warszawskiego garnizonu związane z redukcją wojska. Należący do sprzysiężenia insurekcyjnego brygadier Antoni Madaliński z liczącą ok. 1200 żołnierzy brygadą kawalerii rozpoczął 12 marca 1794 r. marsz z Ostrołęki do Krakowa. Przeciwko brygadzie Madalińskiego, Igelstrom wyprowadził krakowski garnizon rosyjski w rejon Radomia i Warszawy, gdzie koncentrowały się inne garnizony wojsk rosyjskich. Na taki zbieg sprzyjających okoliczności oczekiwał Kościuszko, który przybył z Saksonii do Krakowa i 24 marca 1794 r. złożył na Rynku Krakowskim uroczystą przysięgę Aktu Powstania. Hasłem Insurekcji wzorowanym na rewolucji francuskiej były "Wolność, całość, niepodległość". Losy powstania decydowały się w orężnych starciach z armią rosyjską i pruskim korpusem ekspedycyjnym na polach bitew.

kosynierzy batalionu krakowskiego - Insurekcja 1794 r. (fot. pl.wikipedia.org)

     Przebieg kolejnych batalii został wyraziście udokumentowany w literaturze. Stosunkowo niewiele uwagi zaś poświęca się środowiskom politycznym kształtującym stosunki społeczne podczas insurekcji w miejskich ośrodkach władzy powstańczej w Warszawie oraz w Wilnie. Warszawa i Wilno były dużymi ośrodkami życia społecznego i w nich skupiały się nici powstańczych wystąpień.

     Warszawskie środowisko polityczne było niejednolite. Dominowały dwa ugrupowania polityczne: Jakobini nazywani także hugenotami od nazwiska przywódcy klubu Hugona Kołłątaja oraz moderatorzy. Różnice dotyczyły zwłaszcza metod prowadzenia walki powstańczej i sposobów rozliczenia kierowników konfederacji targowickiej. Jakobini - hugenoci gloryfikowali francuski terror i żądali niezwłocznego rozliczenia ze skompromitowanymi uległością wobec Rosji dygnitarzami zawdzięczającymi stanowiska z mianowania Igelstroma. Szczególną niechęcią darzyli Stanisława Augusta, odsuniętego od wpływów - choć złożył akces do powstania, ale chronionego przez "moderatorów".

     Moderatorzy byli politykami umiarkowanymi dążącymi do uniknięcia samosądów. Należała do nich większość cieszących się autorytetem przywódców Sejmu Wielkiego, oficerów warszawskiego garnizonu i burżuazji warszawskiej. Opanowali w Warszawie powołaną 19 kwietnia 1794 r. Radę Zastępczą Tymczasową z prezydentem Warszawy Ignacym Wysogotą Zakrzewskim na czele. Warszawska ulica doby insurekcji żywiła się natomiast poglądami jakobińskim. Przywódca powstania w Warszawie Jan Kiliński w memoriale do prezydenta Zakrzewskiego przedstawił stanowisko ludu Warszawy, w którym napisano: ...Lud prosi i żąda od Sądu Kryminalnego aby przed niedzielą przynajmniej jeden ze zdrajców słuszną odebrał karę.(...) żąda surowości Sądu gdyż w przeciwnym razie lud przymuszonym by się widział puściwszy mimo Sąd sprawiedliwości zwłoczący, jednego po drugim wyprowadzać i zabijać zdrajców. Opieszałość moderatorów w karaniu uwięzionych w magistracie miasta zdrajców oraz agitacja radykałów doprowadziły do wybuchów niezadowolenia. Bo Insurekcja nie była walką pokoleń. To była walka starego i nowego świata, w której aby dokonało się przewartościowanie wobec zagrożenia rosyjskiego i polskiego wysiłku militarnego, musiała się także dokonać sprawiedliwość.

     Zemsta i polowanie na wewnętrznego wroga było dziełem nie tylko gminu i pospólstwa Warszawy, ale także warstw inteligenckich, opiniotwórczych, części zamożnego mieszczaństwa, wojskowych, wielu grup szlachty i duchowieństwa, którzy domagali się kary dla sprawców polskiej niewoli i drugiego rozbioru oraz ludzi grodzieńskiego sejmu rozbiorowego. Ci sami członkowie cechów , majstrowie i czeladnicy, którzy 3-go maja 1791 r. Teraz kiedy razem z wojskiem wyzwolili Warszawę z rąk rosyjskich domagali się kary dla winnych i zdrajców.

wieszanie zdrajców na Rynku Starego Miasta w Warszawie. 9 maja 1794 r. [Jean-Pierre Norblin de La Gourdaine] (fot. upload.wikipedia.org)

     To oni walczyli razem z wojskiem, budowali okopy a niebawem będą ginąć w rozpaczliwej obronie Warszawy i w czasie rzezi warszawskiej Pragi. W maju aresztowano Fryderyka Moszyńskiego - aktywnego prawodawcę sejmu grodzieńskiego, a z zamku królewskiego zabrano chroniącego się przy boku króla biskupa Massalskiego. Potem nastąpiły dalsze aresztowania członków targowicy i przywódców sejmu grodzieńskiego, na którym zawierano traktaty drugiego rozbioru I Rzeczypospolitej. 9 maja - w trzy lata po ustanowieniu Konstytucji postawiono szubienice. Pod naciskiem tłumu Rada Zastępcza Tymczasowa i sąd kryminalny przeprowadziły błyskawiczny proces, na którym zostały wydane wyroki śmierci na hetmana wielkiego koronnego Piotra Ożarowskiego, hetmana polnego litewskiego Józefa Zabiełłę, marszałka Rady Nieustającej Józefa Ankwicza, biskupa ifinlandzkiego Józefa Kossakowskiego.

     Pierwszych trzech stracono ok. południa przed ratuszem na Rynku Starego Miasta w miejscu, w którym zwykle dokonywano egzekucji przestępców różnej maści. Biskupa Kossakowskiego przed egzekucją pozbawiono świeceń kapłańskich a następnie powieszono go na Krakowskim Przedmieściu przed kościołem Bernardynów. Oskarżonym zarzucono czyny uznane za zdradę kraju w latach Sejmu Czteroletniego zwanego Wielkim zgodnie z ustawą o sądach sejmowych z 1791 r. Za takie uznano między innymi: przystąpienie do targowicy, służenie z własnej woli wrogowi, udział w obradach sejmu rozbiorowego, pobieranie od Rosji pieniędzy, wyłudzanie urzędów i stanowisk w celu służenia wrogowi przeciwko własnemu krajowi.

     Niepowodzenia militarne postania w czerwcu 1794 r. i trudności w zaopatrzeniu Warszawy sprzyjały jakobińskim radykałom nawołującym do karania zdrajców. Dla uniknięcia kolejnych samosądów H.Kołłątaj i I.Potocki powołali Komisję Indagacyjną, która badała przejęte w ambasadzie rosyjskiej dokumenty mających dostarczyć materiałów do procesów carskich jurgieltników [Jurgielt - pensja wypłacana polskim magnatom przez obce rządy.]. Aczkolwiek jak utrzymywał Jakub Sievers [Baron Jakub. Sievers - ambasador rosyjski w I Rzeczpospolitej] - odwołany po sejmie grodzieńskim przez Imć Mości Cesarzową Katarzynę - ...wiele setek pism świadczących o przebiegu i tajnych stosunkach sejmu [grodzieńskiego 1793 r.] w ogień rzucone były. Tego rodzaju ślady zachowane w archiwach nie przynoszą zaszczytu ani jednej ani drugiej stronie.

     Komisja pracowała jednak zbyt wolno aby zapobiec dalszemu niezadowoleniu - szczególnie ludności, która walczyła w obronie Warszawy. O wydarzeniach z 28 czerwca 1794 r. w swoich pamiętnikach napisał król Stanisław August: Pospólstwo, które 9 go maja poznało się być wyższem od sądu, w dniu 28 czerwca zastąpiło samo i sąd i kata. Powracająca od okopów do miasta w dniu 27 czerwca hałastra zatrzymaną została od obywatela Konopki, który w zapalającej mowie zagrzał ją, aby sama przyspieszyła koniec tym, którzy wiezieni byli a nie osadzeni. Wpadła ta hałastra do miasta i w nocy kilkanaście wystawiła szubienic. Dowodził jej obywatel Dębowski. Nazajutrz to jest 28 czerwca, uzbrojona taż hałastra rzuciła się na różne wiezienia, porwała Boskampa Lasopolskiego i Roguskiego nie osądzonych, Grabowskiego i Piętkę tylko posądzonych, Massalskiego biskupa i Czetwertyńskiego nie pozwanych i Wulfersa z rąk Deputacji Indagacyjnej, która tegoż dnia uznaną przez siebie jego niewinność publikować miała, i tych wszystkich z włóczeniem, obelgą i szyderstwem na wystawionych od siebie wieszała szubienicach. Radził wprawdzie tłumowi w publicznej swej do niego mowie Ignacy Potocki aby się wstrzymał od gwałtowności ale na próżno (...) Lunął deszcz nagły, który tę okropną przerwał scenę. Niebo dalsze wstrzymało zamachy, z którymi się tłum odkazywał [odgrażał] latarniane nucąc piosenki. Tego dnia powieszonych zostało jedenaście osób, co do których były udowodnione podejrzenia o zdradę albo, którzy byli o zdradę kraju posadzeni.

Wielka tragedia Pragi, Rzeź roku 1794 (fot. przegladpraski.pl)

     Cztery miesiące później 10 października 1794 r. Tadeusz Kościuszko dostał się do niewoli w przegranej bitwie pod Maciejowicami. Naczelnikiem powstania został Tomasz Wawrzecki. Nie będąc wojskowym kierownictwo militarne powierzył Generałom Zajączkowi i Dąbrowskiemu. Zdecydowali oni o obronie Pragi na wieść o nadciąganiu korpusu Suworowa. Szturm oddziałów rosyjskich po czterech godzinach przełamał obronę szańców praskich. Wdarłszy się na Pragę zwycięscy wywarli zemstę na ludności cywilnej, która miała działać odstraszająco na mieszkańców Warszawy, od której Suworow żądał kapitulacji. W listopadzie 1794 r. Warszawa kapitulowała. Rozmowy z Suworowem w tej sprawie prowadził Ignacy Potocki - jako przedstawiciel Warszawskiego magistratu. Naczelnik Powstania Tomasz Wawrzecki przed opuszczeniem Warszawy wydał zgodę na negocjacje pokojowe, takie podając powody: Po trzech znacznych klęskach, zmniejszonej sile, nie odbierając innych raportów tylko o największej i nieustannej dezercji oficerów i żołnierzy ze wszystkich prawie korpusów, bez funduszu opłaty żywności, uzbrojenia i ubrania pozostałego wojska. Nie widząc nic innego tylko powszechne Onego rozejście się z trwogi i biedy w nim powszechnej. Sam Naczelnik Wawrzecki pod Radoszycami dostał się do niewoli. Pod Opocznem i Radoszycami kapitulowały resztki sił powstańczych.

     Walka na dwa fronty z Rosją i Prusami przerastała możliwości Polaków. Przede wszystkim Wawrzecki nie był wojskowym. Jako cywilny przywódca powstania nie cieszył się autorytetem ani nie miał charyzmy w wojsku. Dostawy zaopatrzenia dla sił powstańczych zależały od dobrej woli szlachty i właścicieli ziemskich.

     Politycy II połowy XVIII wieku odziedziczyli państwo słabe i nie w pełni suwerenne i nie zdołali go uchronić przed rozbiorami. Państwo upadło wówczas gdy rozpoczął się proces reform mających doprowadzić do odrodzenia Rzeczypospolitej. By do tego nie dopuścić absolutystyczni sąsiedzi zniszczyli Ją przemocą.

Wojna 1792 r. w obronie Konstytucji obnażyła niedostatki nowej armii, a także brak wiary politycznych przywódców Narodu w zwycięstwo.

    Te negatywne zjawiska bezpieczeństwa państwa przezwyciężono w latach 1793 i 1794 organizując Insurekcję Kościuszkowską. Klęska Insurekcji nie oznaczała pogodzenia się ze zniewoleniem. Ponad dwa lata później Józef Wybicki ujął dążenia niepodległościowe Polaków w słowa Pieśni Legionów "Jeszcze Polska nie umarła kiedy my żyjemy".

obelisk - obrońcom Pragi 1794 (fot. Piotr Staniszewskiorg)


Piotr Staniszewski   


ŹRÓDŁA, BIBLIOGRAFIA:
  1. P. Derdej; Mir - Zieleńce - Dubienka; wyd. Bellona; Warszawa 2000
  2. Z. Zielińska; Ostatnie lata Pierwszej Rzeczypospolitej; Warszawa 1986
  3. K.Zienkowska; Stanisław August Poniatowski; wyd. Ossolineum; Wrocław 1998
  4. Kronika Polski; wyd. Kluszczyński; Kraków 1996

  5. pl.wikipedia.org
  6. upload.wikipedia.org
  7. dk.com.ua
  8. youtube.com
  9. przegladpraski.pl



idź do góry powrót


 POMOC! - GiM Proszowice  
pomoc w zakupach
OSP p. Wojciech Dzikowski
tel. 515 423 607

drobna pomoc finansowa
GOPS Proszowice
tel. 537-507-659

koordynacja, informacja
UGiM Proszowice
tel. 12 386 41 30 do 13.00

posiłki z dowozem
kliknij TUTAJ
 warto pomyśleć?  
Od każdego z nas zależy, czy uczyni z siebie dar dla pokoju.
(R. Baden-Powell)
lipiec  13  poniedziałek
lipiec  14  wtorek
lipiec  15  środa
lipiec  16  czwartek
DŁUGOTERMINOWE:
PRZYJACIELE  Internetowego Kuriera Proszowskiego
strona redakcyjna
regulamin serwisu
zespół IKP
dziennikarstwo obywatelskie
legitymacje prasowe
wiadomości redakcyjne
logotypy
patronat medialny
archiwum
reklama w IKP
hierarchia
parametry
miejsce prezentacji
ceny
przyjaciele
copyright © 2016-... Internetowy Kurier Proszowski; 2001-2016 Internetowy Kurier Proszowicki
Nr rejestru prasowego 47/01; Sąd Okręgowy w Krakowie 28 maja 2001
Nr rejestru prasowego 253/16; Sąd Okręgowy w Krakowie 22 listopada 2016

KONTAKT Z REDAKCJĄ
KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ