facebook
"Przygody Franka karierowicza tom II" odc. 38 - codzienne życie na wsi

    Dzisiaj jest czwartek, 29 maja 2020 r.   (149 dzień roku) ; imieniny: Benity, Maksymiliana, Teodozji Dzień Działacza Kultury i Drukarza    
 |   serwis   |   wydarzenia   |   informacje   |   skarby Ziemi Proszowskiej   |   Redakcja   |   tv.24ikp.pl   |   działy autorskie   | 
 |   M.Fatyga   |   p.zrzęda   |   A.Powidzki   |   H.Pomykalski   |   Z.Grzyb   |   Z.Kuliś - Franek II...   |   W.Nowiński - wrześniowe...  |   M.Prüffer - paragrafy...   | 

serwis IKP / działy autorskie / przygody franka karierowicza II (Z.Kuliś) / "Przygody Franka karierowicza tom II" odc. 38 - codzienne życie na wsi
O G Ł O S Z E N I A


"Przygody Franka karierowicza tom II" odc. 38 - codzienne życie na wsi

(fot. ikp)

Donosy, 3-03-2020

odcinek 38 - codzienne życie na wsi

     Dużo rolników w pierwszej kolejności budowało obory dla krów i trzody chlewnej, a w nich również pomieszczenia dla koni. W dalszej kolejności budowano stodoły, a dopiero na końcu budowano dom, chyba, że ten w którym mieszkali był kompletną ruiną, to kolejność była zmieniona. Często przy oborze jedna część była przeznaczona na pomieszczenie mieszkalne.

     Więc o zbyt cegły Franek nie musiał się martwić. Cieszyli się też robotnicy, których Franek zatrudniał w cegielni, bo prace mieli na miejscu. Niektórzy z nich spędzany czas przed sklepem zamienili na pracę w cegielni i sprawdzili się jako dobrzy robotnicy, a alkohol pili z okazji uroczystości i to w umiarkowanych ilościach. A więc zakład Franka i Justyny działał też na nich wychowawczo.

     Lato upływało bardzo szybko i nie wiadomo kiedy zaczęły opadać poszczególne liście z drzew, których na wsi nie brakowało, a to świadczyło, że będzie zbliżać się jesień.

jesień na wsi (dawniej) (fot. garnek.pl)

     Po całotygodniowej męczącej pracy i wczesnym wstawaniu rano młodzi Koziarowie w niedzielę lubili trochę dłużej pospać, a po obudzeniu się poleżeć jeszcze w łóżku i porozmawiać na różne tematy, na które w tygodniu nie bardzo mieli czas. I tak leżąc w pewną niedzielę Justynka zaglądając Frankowi w oczy zagadała: wiesz co Franuś? Nie wiem odpowiedział Franek, dopiero jak mi powiesz, to będę wiedział. Więc mów. Coś mi się wydaje, że nam się rodzina powiększy. Co ty? Zerwał się z łóżka Franek i pół siedząc pół leżąc uścisnął Justynkę tak mocno, że aż krzyknęła, budząc śpiącego nieopodal w łóżeczku młodego Franusia.

No to bardzo dobrze powiedział Franek, bo to przecież najwyższy czas, a planowany termin został o dużo przekroczony. W związku z tym należy jeszcze tę wesołą nowinę potwierdzić u lekarza i wyczekiwać nowego małego obywatela naszej wioski. Nie będziemy się jednak spieszyć z tą wizytą, aczkolwiek bardzo długo też nie możemy odkładać i myślę, że może w którymś dniu po następnej niedzieli wezmę wolne w pracy i pojedziemy oboje do lekarza.

     Jak ustalili tak zrobili. Upłynęło około dziesięć dni, więc stwierdzili, że dalej już nie ma co tej wizyty odkładać i pojechali. Tam załatwili sprawę stosunkowo szybko i z dobrą wiadomością wrócili do domu i dopiero teraz zdecydowali o tej nowinie powiedzieć rodzicom Franka, a rodzice Justynki dowiedzą się dopiero, kiedy napisze list. Od tej pory Justynka była pod szczególną opieką, chociaż i do tej pory nie wykonywała niczego ponad swoje siły.

     Bywa tak, że jak się coś dzieje, to wszystko prawie jednocześnie, a jak jest zastój, to tygodniami nic ciekawego się nie zdarzy. Otóż w sobotę przyjechała siostra Franka Krystyna, która pracowała jako nauczycielka i przy kolacji oznajmiła, że w przyszłą niedzielę przyjedzie z narzeczonym i jego rodzicami, a celem tej ich wizyty będą oświadczyny. A co tak niespodziewanie zapytała matka Krystyny? Kiedy przyjeżdżałaś ostatnio nic ani słówkiem o ożenku nie powiedziałaś, a teraz nagle oświadczyny. Czy ty Krysiu czegoś nie ukrywasz? Niby czego zapytała Krystyna? A może ty jesteś w ciąży? No wiesz mamo, nigdy bym się nie spodziewała, że mnie o coś takiego posądzisz.

To nie jest żadne posądzenie, tylko zwykłe zapytanie, bo już myślałam, że będę miała dwoje nowych wnuków. Jak to dwoje? To myślałaś mamo, że jestem w ciąży i jeszcze do tego będę mieć bliźniaki? No wiesz co. Nie chce mi się na takie tematy rozmawiać, idę stąd, bo mnie głowa rozbolała od tej rozmowy. Myślałam, że będziesz zadowolona kiedy powiem ci o zaręczynach, a ty takie rzeczy wygadujesz.

     Wstała nagle z krzesła i skierowała się do wyjścia, ale dojście do drzwi zagrodził jej Franek swoją postacią i zmusił do powrotu. Zaraz się wszystkiego dowiesz, tylko się nie denerwuj, bo to wszystko idzie w dobrym kierunku. Moja kochana żona Justynka jest w ciąży i to miała mama na myśli mówiąc o dwóch wnukach. To trzeba było od razu tak mówić. I wtedy wszyscy się roześmiali, a Stanisław, który do tej pory nic nie mówił rzekł: nie macie coś mocniejszego do wypicia? Na wieść o tych dobrych nowinach pożądany byłby kieliszek, aby to wszystko przetrawić. Ja mam tato, powiedział Franek i za chwilę przyniósł coś kolorowego w butelce i wlał ojcu pełny kieliszek o pojemności sto gram i sobie takoż samo. Natomiast panie wszystkie zgodnie odmówiły.

spotkanie rodzinne (fot. adamwalanus.pl)

     Po zarejestrowaniu cegielni w urzędzie i otrzymania koncesji na prowadzenie zakładu ceramicznego wszystkie sprawy finansowe zakładu tj. dochody, wydatki, koszty produkcji i inne winny być dokładnie księgowane, bo od tego zależała wysokość odprowadzanego podatku i w każdej chwili można było się spodziewać kontroli z Urzędu Skarbowego. W związku z tym Franek nie dawał rady tego wszystkiego ogarnąć, bo przecież na głowie miał cały zakład i produkcję, która była głównym jego zadaniem. A zatem należało zatrudnić w tym celu księgowego, który zajął by się sprawami finansowymi, a ponadto mógłby prowadzić całą kancelarię i sprawy kadrowe.

     Nie było łatwo o takiego pracownika na tym terenie, który już powinien mieć pewne doświadczenie w księgowości. Byli kandydaci, młodzi absolwenci szkół, ale bez żadnej praktyki, a ponadto oczekiwali takiego wynagrodzenia, że nawet Justynka jako główna księgowa w Banku Spółdzielczym tyle nie zarabiała. Więc musieli póki co sami jakoś sobie dawać radę. Justynka po swoich godzinach pracy zmagała się z dokumentami cegielni nie tylko w dni robocze, ale także w niedzielę.

     Od chwili zarejestrowania cegielni w urzędzie funkcjonowała ona pod nazwą "CZERWONE DOMY". W związku z tym trzeba było zamówić szyld w specjalnym zakładzie w którym wykonają go fachowo i tak też Franek zrobił. Napis na szyldzie brzmiał: ZAKŁAD PRODUKCJI CEGŁY. CEGIELNIA "CZERWONE DOMY" W GRUSZYNIE WIELKIEJ.

     Tydzień szybko mijał na bieżącej pracy i szybkim krokiem nadchodziła niedziela kiedy to Krystyna miała przyjechać ze swoim narzeczonym i jego rodzicami w celach zaręczynowych. Narzeczonego Krysi wszyscy znali, bo już u nich bywał, natomiast jego rodziców nie. Pochodzili oni z wioski oddalonej o około 10 kilometrów od ich miejsca zamieszkania i prowadzili też gospodarstwo rolne, aczkolwiek dużo większe od ich, bo ponad 10. hektarowe. W tym czasie gospodarz posiadający ponad dziesięć hektarów już się liczył we wsi, a nawet uważany był za bogatego. Jak by nie było, to z takiego gospodarstwa przy dobrym gospodarowaniu rodzina 5-6 osobowa mogła wyżyć uprawiając tytoń, ponieważ największy dochód był z jego uprawy.

     W związku z tym, że będą u nich gościć nie znani dotąd goście, trzeba było się do tego odpowiednio przygotować. Jednakże z tym nie było wielkiego problemu, bo dom był nowy, pokój gościnny zresztą jak wszystkie inne był zawsze wysprzątany, łazienka zawsze gotowa do przyjęcia zainteresowanych, więc pozostał tylko poczęstunek. Bywało trochę trudności z zakupem mięsa i wędlin, ale są przecież wiejscy masarze, którzy trudnią się masarstwem w celach handlowych, więc u nich można było nabyć mięsa i przetworów mięsnych do woli. Wystarczyło na kilka dni wcześniej zamówić to co się chciało i zaopatrzenie z głowy. A czy ten handel był legalny, czy nie legalny, nikogo to nie interesowało i czy mięso było badane, czy nie też, bo jak dotąd nikt jeszcze od tych wyrobów się nie zatruł.

     Wieczorem sporządzili listę zakupów, prym w tym wszystkim wiodła Justynka i na drugi dzień Franek zawiózł tę listę tam gdzie trzeba, a w sobotę pojechał po odbiór towaru.

cdn.

Zdzisław Kuliś   

Codzienne życie na wsi

Mijały lata, cegielnia sprawnie działała,
Łatwo pokonywano trudy dnia codziennego.
W zakładzie młodzież wiejska pracowała
Zamiast wystawać obok sklepu spożywczego.

Koziarowie spodziewają się powiększenia rodziny,
Co mieściło się w ich planie życiowym.
Często rozmawiali, że drugie chrzciny
Odbędą się w budowanym domu nowym.

Tymczasem w zakładzie przybywało pracy biurowej,
Której już Justynka nie mogła podołać.
Myślano o zatrudnieniu księgowej,
Która dochody i wydatki będzie księgować.

Niespodziewanie siostra Franka przyjechała
Z zapowiedzią przyjazdu do nich gości.
I oświadczyła, że prawdopodobnie będzie ślub brała
Z kolegą nauczycielem w niedalekiej przyszłości.

Na twarzach wszystkich zobaczyła zdziwienie,
Kiedy powiedziała, że przyjedzie na zaręczyny.
Wywołała tym duże zaskoczenie
Wśród swojej najbliższej rodziny.

Zdzisław Kuliś; Donosy, luty 2020



idź do góry powrót


 POMOC! - GiM Proszowice  
pomoc w zakupach
OSP p. Wojciech Dzikowski
tel. 515 423 607

drobna pomoc finansowa
GOPS Proszowice
tel. 537-507-659

koordynacja, informacja
UGiM Proszowice
tel. 12 386 41 30 do 13.00

posiłki z dowozem
kliknij TUTAJ
 warto pomyśleć?  
Odwaga to drabina, po której wspinają się wszystkie pozostałe cnoty.
(Luce)
maj  29  piątek
maj  30  sobota
maj  31  niedziela
czerwiec  1  poniedziałek
DŁUGOTERMINOWE:
PRZYJACIELE  Internetowego Kuriera Proszowskiego
strona redakcyjna
regulamin serwisu
zespół IKP
dziennikarstwo obywatelskie
legitymacje prasowe
wiadomości redakcyjne
logotypy
patronat medialny
archiwum
reklama w IKP
hierarchia
parametry
miejsce prezentacji
ceny
przyjaciele
copyright © 2016-... Internetowy Kurier Proszowski; 2001-2016 Internetowy Kurier Proszowicki
Nr rejestru prasowego 47/01; Sąd Okręgowy w Krakowie 28 maja 2001
Nr rejestru prasowego 253/16; Sąd Okręgowy w Krakowie 22 listopada 2016

KONTAKT Z REDAKCJĄ
KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ