facebook
"Przygody Franka karierowicza tom II" odc. 8 - niespodziewany przyjazd Justynki

    Dzisiaj jest poniedziałek, 17 czerwca 2019 r.   (168 dzień roku) ; imieniny: Laury, Leszka, Marcjana    
 |   serwis   |   wydarzenia   |   informacje   |   skarby Ziemi Proszowskiej   |   Redakcja   |   tv.24ikp.pl   |   działy autorskie   | 
 |   M.Fatyga   |   Wł.Kowalski   |   p.zrzęda   |   H.Pomykalski   |   J.Bereza   |   Z.Grzyb   |   Z.Kuliś - Franek II...   |   W.Nowiński - wrześniowe...  |   M.Prüffer - paragrafy...   | 

serwis IKP / działy autorskie / przygody franka karierowicza II (Z.Kuliś) / "Przygody Franka karierowicza tom II" odc. 8 - niespodziewany przyjazd Justynki
O G Ł O S Z E N I A
patronaty IKP


"Przygody Franka karierowicza tom II" odc. 8 - niespodziewany przyjazd Justynki

(fot. ikp)

Donosy, 30-05-2019

odcinek 8 - niespodziewany przyjazd Justynki

     Upłynęły dwa dni po których Franek obiecał rodzicom przeczytać list i tak też zrobił. Znaleźli chwilę czasu w niedzielę po obiedzie i zebrali się do poważnej debaty na temat listu od Kaśki. Franek wyjął z koperty ów list i zaczął czytać prosząc wcześniej żeby mu nie przerywali. Czytając niektóre fragmenty głos mu w gardle zanikał nie mogąc należycie wypowiadać przykrych słów. Kiedy kończył widać było wyraźnie jego czoło zroszone potem. A gdy przestał zapytał: no i co? Już wszystko wiecie sam sobie dając odpowiedź. Matka złapała się za głowę i poszła po pastylkę na uspokojenie, a ojciec wyszedł na dwór i nie miał ochoty wracać dyskutować na ten temat. Ale jakoś ten temat trzeba zakończyć i pomóc Frankowi wybrnąć z tej niecodziennej sytuacji.

     Kiedy ochłonęli trochę po wysłuchaniu dużego fragmentu dramatu rozgrywającego się pomiędzy Kaśką, a ich kochanym synem usiedli na swoich miejscach. Najprzód odezwała się matka. Ja nie będę odkładać tego tematu do przemyślenia, bo tu nie ma nad czym myśleć - powiedziała. Sprawa jest prosta. Daj sobie spokój Franek z tą Kaśką i tyle. Nigdy bym nie pomyślała, że taka cicha, spokojna dziewczyna, znana nam od dziecka może doprowadzić do czegoś takiego. A ojciec dodał: jak ona śmie jeszcze takie propozycje składać? Jej bezczelność nie ma granic. Mnie gdyby tak dziewczyna zrobiła, to bym nawet tego listu do rąk nie wziął. To powiedziawszy zabrał się do wyjścia. Idę na dwór wykorzystać piękną słoneczną pogodę i w tej sprawie mnie nie wołajcie. Doskonale wiecie jakie jest moje zdanie.

Ja też mam takie zdanie jak wy, powiedział Franek wkładając list do koperty. Nawet żadnej odpowiedzi nie dostanie, bo nie napiszę żadnego listu, ani też nie będę od niej odbierał. Poprosił też rodziców, że gdyby przyszedł list od Kaśki, albo bez nadawcy na odwrocie, żeby nie odbierali. A ten list spalę, że ślad po nim nie pozostanie i to będzie koniec. Franek jednakże listu nie spalił tylko schował go w szufladzie z drobiazgami na samym dnie, głęboko żeby nie miał ochoty do niego zaglądać. Nie spalił go tylko dlatego, że kiedyś może być do czegoś potrzebny. Ale do czego? Sam sobie zadał pytanie.

     Kasia natomiast wysłała do niego list w którym napisała w jaki sposób będą się kontaktować, ale tego listu Franek nie otrzymał. Napisała jeszcze dwa następne, które pozostały bez odpowiedzi, więc zrozumiała, że to już koniec i Franka jej propozycja nie interesuje. Sądziła, że kiedy Franek otrzyma od niej taki użalający się list, to na skrzydłach do niej poleci, ale się myliła. Po tym co mu zrobiła, na pewno nie. Pisała natomiast listy do swojej siostry Władzi z którą utrzymywała stały kontakt w których wypytywała o Franka, nie pisząc jej oczywiście o jej propozycji jaką mu złożyła. Władzia odpisywała, że wszystko w porządku. Franek zwolnił się z pracy w Nowej Hucie i pracuje jak dawniej w Gminnej Spółdzielni, a po pracy w gospodarstwie. Co raz częściej słychać we wsi, że Franek poważnie myśli o założeniu cegielni, a w wolnych chwilach gra na potańcówkach w remizie, że aż się ściany trzęsą. Ona też chodzi na te potańcówki i widziała, że adoratorek mu nie brakuje, ale żeby tak na stałe to nie słyszała. Zawsze wesoły i uśmiechnięty. Nawet zatańczyła z nim kilka kawałków jak grał w zespole i mógł się oderwać na chwilę.

     Zbliżał się termin ślubu kościelnego Kasi z Markiem i pełną parą ruszyły przygotowania do wesela. Początkowo wesele miało być bardzo huczne, ale teraz zaszła zmiana i ma być średniohuczne. Widocznie Kasia musiała się z losem pogodzić i wyjść za Marka bez względu co będzie później. Później dotarły do Franka wiadomości, że już przyszły do niektórych zaproszenia na wesele, które miało się odbyć w jakimś lokalu na peryferiach Opola. Przykro było Frankowi słyszeć, że jego najukochańsza Kasia wychodzi za innego mężczyznę, ale już się pogodził i postanowił tą gorzką pigułkę przełknąć.

rodzinny obiad (fot. białystok.wyborcza.pl)

     Gdy już wreszcie to wesele się odbędzie i wszystko dojdzie do normalności, będzie mniej rozgłosu wobec tego wszystkiego, to i Franek z czasem zapomni i dojdzie do normalności. Teraz najważniejsze to zająć się pracą, która prawdopodobnie jest bardzo dobrym lekarstwem na depresję. I Franek od pracy nie stronił, która była dla niego odskocznią od wszystkich zmartwień, trosk i rozgoryczeń. Ale jednego nie mógł sobie wytłumaczyć, dlaczego jego to wszystko spotkało i to z dziewczynami, bo przecież w innych obszarach miał powodzenie. W pracy był chwalony, w życiu towarzyskim także.

     Koledzy mu zazdrościli kontaktów z dziewczynami, które lgnęły do niego jak muchy do lepu, a jednak w długich kontaktach z nimi przegrywał. Dlaczego? Opinię rodzinną miał dobrą. Rodzice spokojni rolnicy, uczciwi, życzliwi dla każdego. Alkohol w ich domu był prawie nie znany, a jeśli był, to z okazji wielkich uroczystości i to w małych ilościach. Dlaczego jednak Franków kontakt z dziewczynami był skazany w końcu na niepowodzenie? To go dręczyło i w końcu zaczął obwiniać siebie, że może jest takim niezdarą, że nie potrafi utrzymać przy sobie dziewczyny.

     Po czasie jednak machnął ręką na wszystko i stwierdził, że nie może być nic źle, jest wszystko w porządku i to był tylko przypadek lub zły traf, że z Kasią i Justynką tak wyszło. Postanowił o tym nie myśleć, a przede wszystkim nie obwiniać siebie i zamknąć ten temat na zawsze. Czas jednak płynął i lato miało się ku końcowi i trzeba z żywymi naprzód iść, po życie sięgać nowe - pomyślał.

     Kiedy w niedzielę przyszedł z kościoła matka od razu zaprosiła go do kuchni do stołu na obiad, żeby zaczęli jeść, bo trochę za wcześnie ugotowała i jeszcze bardziej wystygnie, a rosół zimny nie jest nic wart powiedziała. Jak tak, to nich będzie tak powiedział Franek i posłusznie usiadł przy stole, na który spojrzał i coś za dużo tych talerzy mu się wydawało. Jednakże zanim zaczął mówić, uprzedziła go matka mówiąc: nie zdziw się, bo mamy niezapowiedzianego gościa. Jakiego gościa? Zdziwił się Franek i w jednej chwili zimny pot wystąpił na jego czoło, bo pomyślał czyżby to Kasia przyjechała? Zanim dał sobie sam odpowiedź z jego pokoiku wyszła siostra Krystyna, która przyjechała niespodziewanie. No wiecie co powiedział, a mnie już różne myśli przychodziły do głowy. Siadaj Krysiu i więcej nie rób głupich kawałów, powiedział trochę podenerwowany.

     Wziął łyżkę i ledwo ją zanurzył w rosole kiedy znowu otwarły się te same drzwi, co wyszła nimi Krysia, a kiedy lekko skierował głowę ukazała się w nich Justynka w całej krasie jak zwykle pięknie ubrana i uśmiechnięta. No nie - niemal krzyknął i po chwili już był przy niej. Jego ręce objęły ukochaną Justynkę za szyję, i ona jego też i tak by trwali w tym uścisku wiecznie gdyby nie głos matki: rosół stygnie. Justynka rozpromieniona usiadła do stołu, a obok niej Franek. Sądząc po tym uścisku wywnioskowała, że to co było podczas ich ostatniego spotkania poszło w zapomnienie i Franek jednak nadal ją kocha, a przecież jeszcze wszystkiego nie wie.

para nastolatków (fot. kroplaarganu.com.pl)



cdn.

Zdzisław Kuliś   

Niespodziewany przyjazd Justynki

Rodzice Franka byli bardzo ciekawi
Co też ta Kaśka w liście napisała.
Na pewno to jemu samopoczucia nie poprawi
I było by lepiej, żeby mu głowy nie zawracała.

Naciskany postanowił im ten list przeczytać,
Żeby zaspokoić rodziców ciekawość.
Może po tym już więcej nie będą pytać,
Więc przeczyta, jak im to ma sprawić radość.

List jednak radości nie sprawił,
Bo Kaśki propozycja była nie normalna.
Natomiast głęboką ranę w ich sercach zostawił
I żadna jej propozycja nie może być realna.

Temat ten był zamknięty dla Franka.
Kasia to już nie jest dla niego dziewczyna.
Natomiast w niedzielę spotkała go niespodzianka,
Kiedy wrócił z kościoła czekała na niego Justyna.

Po mszy kiedy mieli zasiadać do stołu
Zastanowiło go dodatkowe nakrycie.
Kiedy drzwi się otwarły do jego pokoju
Stanął w nich ktoś, kogo kochał nad życie.

Zdzisław Kuliś; Donosy, 4 maja 2019



idź do góry powrót


 warto pomyśleć?  
Najlepszym sposobem, by zrealizować własne sny, jest się obudzić.
(Paul Valery)
czerwiec  17  poniedziałek
[17.00]   (Proszowice)
Spektakl taneczny "Gwiezdne historie"
czerwiec  18  wtorek
[18.00]   (Kraków)
Trzeci Rzym. Ewangelia według Kremla - spotkanie w KKW
czerwiec  19  środa
czerwiec  20  czwartek
DŁUGOTERMINOWE:
PRZYJACIELE  Internetowego Kuriera Proszowskiego
strona redakcyjna
regulamin serwisu
zespół IKP
dziennikarstwo obywatelskie
legitymacje prasowe
wiadomości redakcyjne
logotypy
patronat medialny
archiwum
reklama w IKP
hierarchia
parametry
miejsce prezentacji
ceny
przyjaciele
copyright © 2016-... Internetowy Kurier Proszowski; 2001-2016 Internetowy Kurier Proszowicki
Nr rejestru prasowego 47/01; Sąd Okręgowy w Krakowie 28 maja 2001
Nr rejestru prasowego 253/16; Sąd Okręgowy w Krakowie 22 listopada 2016

KONTAKT Z REDAKCJĄ
KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ