facebook
"Przygody Franka karierowicza tom II" odc. 6 - monotonne życie wiejskie

    Dzisiaj jest niedziela, 21 lipca 2019 r.   (202 dzień roku) ; imieniny: Danieli, Wawrzyńca, Wiktora    
 |   serwis   |   wydarzenia   |   informacje   |   skarby Ziemi Proszowskiej   |   Redakcja   |   tv.24ikp.pl   |   działy autorskie   | 
 |   M.Fatyga   |   Wł.Kowalski   |   p.zrzęda   |   H.Pomykalski   |   J.Bereza   |   Z.Grzyb   |   Z.Kuliś - Franek II...   |   W.Nowiński - wrześniowe...  |   M.Prüffer - paragrafy...   | 

serwis IKP / działy autorskie / przygody franka karierowicza II (Z.Kuliś) / "Przygody Franka karierowicza tom II" odc. 6 - monotonne życie wiejskie
O G Ł O S Z E N I A
patronaty IKP


"Przygody Franka karierowicza tom II" odc. 6 - monotonne życie wiejskie

(fot. ikp)

Donosy, 7-05-2019

odcinek 6 - monotonne życie wiejskie

     To jest wioska. Każdy pracuje w gospodarstwie rolnym, a tam wydzielonych godzin pracy nie ma. Pracuje się dotąd, dokąd jest widno, a czasami i wieczorem jak jest coś pilnego. Więc raczej frekwencji na takiej zabawie nie ma się co spodziewać, a i ksiądz proboszcz nie będzie zadowolony, bo jak młodzi na zabawie popiją, to na drugi dzień do kościoła nie pójdą. Ale już o tych pracujących w zakładach pracy, to się nie martwił, że jak popiją w niedzielę, to w poniedziałek do pracy nie pójdą. Tak czy inaczej zrobimy w niedzielę, a każdy niech siebie pilnuje. Jak ma na drugi dzień obowiązek, to niech jabolów nie pije.

     Tak jak zaplanowali, tak zrobili i zabawa udała się na piątkę gdyby to oceniać stopniami jakie dzieci są oceniane w szkole podstawowej. Franek miał kilka wielbicielek, ale nie mógł tańczyć, bo musiał grać. I tak upłynęła niemal cała noc, ale co dobre jednak szybko się kończy i tak też skończyła się zabawa, a raczej potańcówka przy jednym instrumencie muzycznym jakim była harmonia, a na drugi dzień każdy wrócił do swoich obowiązków.

     Dnie mijały na pracy w Gminnej Spółdzielni, a popołudnie w gospodarstwie domowym, a w wolnych chwilach zaczął Franek przeglądać urządzenia i sprzęt jaki zakupił na budowę cegielni i po kolei pozbywając ich rdzy i sporządzanie dokładnej listy zakupów potrzebnych jeszcze urządzeń. Tymczasem ojciec i matka odwiedzili Bank w pobliskim miasteczku, aby się dowiedzieć, czy ta pożyczka o której rozmawiali kilka miesięcy wcześniej mogłaby być im udzielona i na jakich warunkach. Najbardziej interesowało ich na jaka kwotę mogliby liczyć, na jaki okres spłaty i wysokość odsetek jakie musieliby spłacić. Dlaczego rodzice interesowali się udzieleniem im takiej pożyczki, a nie Franek?

tańce w remizie strażackiej (fot. info.wyborcza.pl)

     Otóż dlatego, że tylko im taką pożyczkę mógłby Bank udzielić, a Frankowi nie, bo oni są właścicielami gospodarstwa rolnego. Wprawdzie niezbyt wielkiego, ale na taką kwotę o jakiej myśleli powinno wystarczyć. Albowiem pożyczka ta byłaby zabezpieczona hipotecznie, to znaczy zaciągniętym długiem było by obciążone ich gospodarstwo. W razie nie spłacenia zostało by po prostu zabrane przez Bank na pokrycie zaciągniętej pożyczki. Ryzyko było wielkie, ale chcąc coś poważnego wybudować, albo dokonać dużego zakupu, tylko takie rozwiązanie byłoby możliwe Natomiast Franek takiej możliwości nie miał, bo nie miał nic na własność. Wprawdzie w pracy mógłby dostać kilka tysięcy złotych, ale niezbyt wiele, bo nie miał dużego stażu pracy, gdyż była przerwa kiedy pracował w Nowej Hucie. Więc nie ma co rozdrabniać się na drobne, tylko rodzice wezmą kwotę jaka tylko będzie możliwa. Poprzednią pożyczkę pobraną na zakup owiec spłacili w całości przy czym wykazali się dobrymi płatnikami, więc trudności z uzyskaniem następnej nie będą mieli.

     Dnie mijały, tygodnie i miesiące. W stronach rodzinnych Franka nic specjalnego się zdarzyło. Ludzie zapracowani w swoich gospodarstewkach, a niektórzy w dużych gospodarstwach, których kilka w pobliskiej okolicy było. Wtedy i w tym rejonie dziesięć hektarów pola uważano za duże gospodarstwo, natomiast w innych rejonach np. na zachodzie kraju, dziesięć hektarów, to było gospodarstwo małe. W tejże okolicy przed wojną było też kilku właścicieli ziemskich tzw. dziedziców, który posiadali gospodarstwa kilkudziesięcio hektarowe, ale po wojnie na skutek reformy rolnej ziemię rozparcelowano przydzielając ją bezrolnym lub małorolnym chłopom na własność. Do takich należało gospodarstwo rodziców Franka i na tym co mieli gospodarzyli, tym się cieszyli pracując solidnie na utrzymanie rodziny.

     A więc dnie mijały Franek lubił robotę, a w niedzielę od czasu do czasu urządzali zabawy. Bywało, że na niektórej z nich grał cały zespół muzyczny kolegów Franka z sąsiednich wiosek, a z nimi Franek na harmonii, którą to starsi ludzie najbardziej lubili. Franek nie dawał po sobie poznać, że cały czas myśli o dwóch pięknych jego narzeczonych, bo tak je można nazwać oficjalnie. Ale pogodził się z losem, że tak musi być i nic się tu już nie da zmienić.

     Aż dnia pewnego, kiedy przyszedł z pracy, kiedy tylko wszedł do domu podeszła do niego matka. Która wręczyła mu dość gruby list bez nadawcy na odwrocie. Franek odbierając go z rąk matki zapytał: od kogo to? Nie wiem odpowiedziała matka, bo nie ma nadawcy. Wziął Franek list do ręki i od razu rozpoznał pismo Kasi i podniesionym głosem niemal nie wykrzyknął: to od Kasi. Od Kasi zapytała matka, a cóż ona od ciebie jeszcze chce? Nie wiem odpowiedział Franek i poszedł do swojego pokoju zamykając drzwi za sobą. Położył się w ubraniu na łóżku, zdjął tylko buty i zagłębił się w czytaniu listu.

     List był bardzo obszerny, dlatego czytał i czytał własnym oczom nie wierząc co tam pisze. Do niektórych zdań wracał kilka razy i na spokojnie je analizował. W tym otwarły się drzwi, to matka zapytała go czy podać mu obiad, bo wystygnie? Nie mamo jak wystygnie, to się podgrzeje a teraz nie mogę. Po przeczytaniu tych wszystkich wiadomości nie było mowy o jedzeniu. Już się najadł do syta tym listem od Kasi. Nie było w nim nic złego dla Franka, ale i dobrego też nie. Kaśka stawiała takie propozycje, że były chwile, że nie wiedział czy to się dzieje na jawie, czy we śnie. A może ja umarłem, tylko o tym nie wiem, pomyślał Franek.

smutny list (fot. rozmowywtorku.tvn.pl)

     Otóż Kasia pisała, że wzięła już z Markiem ślub cywilny i jest już mężatką z tą jednakże różnicą, że ma nie męża, tylko kata. Nie wyraziła się tak dosłownie, ale tak jej słowa można było zrozumieć. Jest zamówiony też ślub kościelny, ale nie chce nawet o tym myśleć. Marek nie jest taki czuły jak ty Franuś, pisała. Tam liczy się tylko praca. Ale nie tylko takim jest Marek, bo i wujek i ciotka są jemu podobni. Praca i tylko praca, to jest cel ich życia i oczywiście pieniądze, dużo pieniędzy. Przecież ja jestem w ciąży, już teraz w zaawansowanej to powinnam być chroniona od ciężkiej pracy, bo tylko patrzeć jak mogę znaleźć się w szpitalu. Może nie zawsze choroba przejść spokojnie. Może się zdarzyć coś niedobrego, poronienie, albo mnie się coś stanie, a czasami może być to nieodwracalne.

     Ponadto, że pracuję razem z innymi w zakładzie, to jeszcze mam na głowie cały dom: gotowanie, pranie, sprzątanie i inne domowe roboty, Wprawdzie ciotka mi w tym pomaga, to tak mówiąc w przenośni: jedną nogą. Jestem bardzo słaba. Zazwyczaj kobiety w ciąży przybierają na wadze, a ja schudłam nie do poznania. Nawet kobiety w pracy mówią mi, że źle wyglądam i powinnam iść do lekarza i ewentualnie podjąć leczenie i jakąś ulgę w pracy powinnam mieć. Obcy mnie obżalają, ale swoi nie. Nawet nie wiesz Franuś co mi ten niewdzięczny Marek powiedział. Zastanawiam się, czy ci napisać, ale dlaczego mam ukrywać. Powiedział mi, że nie jest pewien, że to dziecko jest jego i jeszcze dodał, że nawet 10 procent pewności nie ma. Myślałam, że mi serce pęknie przez to poniżenie.

cdn.

Zdzisław Kuliś   

Monotonne życie wiejskie

We wsi panowała wielka nuda.
Młodzież żadnej rozrywki nie miała.
Aczkolwiek nie mogła liczyć na cuda,
A rozrywka była w polu, gdzie pracowała.

Stara remiza spełniała różne role.
Zabawy, wesela, a nawet zebrania.
Pozwalała na chwilę porzucić pole
I zamienić się w lokal do tańcowania.

Więc młodzież zorganizowała kolejną zabawę,
A dźwięki harmonii rozbrzmiewały wokoło.
W przerwach opowiadano historyjki ciekawe
I wspominano chwile spędzone wesoło.

Więc grał Franek na tej zabawie,
Którą w niedzielę młodzież urządziła.
Bawili się wszyscy do rana prawie
Przez co cała wioska trochę się ożywiła.

Na jego twarzy uśmiech widać było
I powoli zapominał o niepowodzeniach.
Bardzo chciał by jego marzenie się spełniło,
A miał wybudowanie cegielni w założeniach.

Tym razem musi to zrealizować.
Nie spocznie dopóki jej nie wybuduje.
Postanowił ze zdwojoną siłą pracować
I tym swój sukces przypieczętuje.

Zdzisław Kuliś; Donosy, 20 kwietnia 2019



idź do góry powrót


 warto pomyśleć?  
Ten kto ma odwagę się śmiać, jest panem świata.
(Giacomo Leopardi)

lipiec  21  niedziela
[10.30]   (Proszowice)
III. Rajd Klasyków
[15.00]   (Proszowice)
V. Festiwal "Święto Ogórka" - 2019
lipiec  22  poniedziałek
[10.00-13.00]   (Proszowice)
Zajęcia wakacyjne w proszowickim CKiW
lipiec  23  wtorek
[10.00-13.00]   (Proszowice)
Zajęcia wakacyjne w proszowickim CKiW
lipiec  24  środa
[10.00-13.00]   (Proszowice)
Zajęcia wakacyjne w proszowickim CKiW
DŁUGOTERMINOWE:
PRZYJACIELE  Internetowego Kuriera Proszowskiego
strona redakcyjna
regulamin serwisu
zespół IKP
dziennikarstwo obywatelskie
legitymacje prasowe
wiadomości redakcyjne
logotypy
patronat medialny
archiwum
reklama w IKP
hierarchia
parametry
miejsce prezentacji
ceny
przyjaciele
copyright © 2016-... Internetowy Kurier Proszowski; 2001-2016 Internetowy Kurier Proszowicki
Nr rejestru prasowego 47/01; Sąd Okręgowy w Krakowie 28 maja 2001
Nr rejestru prasowego 253/16; Sąd Okręgowy w Krakowie 22 listopada 2016

KONTAKT Z REDAKCJĄ
KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ