facebook
"Przygody Franka karierowicza tom II" odc. 4 - rozmyślania o przeszłości

    Dzisiaj jest poniedziałek, 26 sierpnia 2019 r.   (238 dzień roku) ; imieniny: Ireneusza, Konstantego, Marii +Matki Boskiej Częstochowskiej    
 |   serwis   |   wydarzenia   |   informacje   |   skarby Ziemi Proszowskiej   |   Redakcja   |   tv.24ikp.pl   |   działy autorskie   | 
 |   M.Fatyga   |   Wł.Kowalski   |   p.zrzęda   |   H.Pomykalski   |   J.Bereza   |   Z.Grzyb   |   Z.Kuliś - Franek II...   |   W.Nowiński - wrześniowe...  |   M.Prüffer - paragrafy...   | 

serwis IKP / działy autorskie / przygody franka karierowicza II (Z.Kuliś) / "Przygody Franka karierowicza tom II" odc. 4 - rozmyślania o przeszłości
O G Ł O S Z E N I A
patronaty IKP


"Przygody Franka karierowicza tom II" odc. 4 - rozmyślania o przeszłości

(fot. ikp)

Donosy, 13-04-2019

odcinek 4 - rozmyślania o przeszłości

     Oprócz częstego usuwania obornika i zachowania ciągłości należytej ściółki należałoby odświeżyć ściany pomieszczenia aby zniszczyć wszelkie możliwe zarazki tam się znajdujące. Do tego celu potrzebne jest wapno, bo ono najlepiej nadaje się do tego celu. Musi zaopatrzyć się w odpowiednią ilość wapna i kiedy nastaną pogodne dni zabierze się do bielenia. Oczywiście w jednym dniu tego nie zrobi, bo przecież chodzi do pracy i tą robotę będzie wykonywał po południu po pracy.

     Tak pracując nie mógł się jednak pozbyć myśli o swoich dwóch pięknych kobietach, które miał, a już ich nie ma. Kasia w tej chwili zeszła na drugi plan, bo skoro mają brać ślub z Markiem, to nic na to nie poradzi, musi ją sobie na zawsze wybić z głowy, a że Franek był żartobliwy, to powtarzał sobie w myślach, że musi sobie Kasię wybić z głowy pięciokilowym młotem raz na zawsze.

     Jednakże z Justynką to może być temat otwarty, bo z nią nic złego się nie dzieje i w zasadzie od chwili zapoznania nic się u niej nie zmieniło. Jedynie ten głupi papier o zawarciu związku małżeńskiego stanął na przeszkodzie pomiędzy nimi. I wtedy zaczął siebie obwiniać za to, że zbyt nerwowo zareagował gdy mu o tym powiedziała. Był zły dlaczego mu wcześniej nie powiedziała, bo gdyby wiedział, to nie wyskoczyłby z tym pierścionkiem. Czym głębiej myślał, tym bardziej czuł się winnym. Tak rozmyślając doszedł do wniosku, że niby dlaczego Justynka miała mu powiedzieć, że jest mężatką. Przecież nie powiedział jej wcześniej, że ją kocha i chce się z nią ożenić. Chociaż skrycie o tym myślała, to przecież wiedziała, że to niemożliwe, bo ma swoją dziewczynę, z którą wiąże wielkie nadzieje. I co miała każdemu spotkanemu chłopakowi mówić nie dochodź do mnie, albo nie rozmawiaj ze mną, bo ja jestem mężatką. Dopiero teraz ta sytuacja stawała się dla niego coraz bardziej oczywista.

     Pozostał jeszcze do wyjaśnienia moment kiedy Franek ukląkł i poprosił ją o rękę przy jego rodzicach i Krystynie. Dlaczego wtedy nie zareagowała? No to zaraz dał sobie odpowiedź sam. Bo nie mogła. Postawił ją w takiej sytuacji i tak to wszystko szybko się działo, że nie miała ani chwili do zastanowienia. Działał znienacka. O niczym jej wcześniej nie uprzedzając. Gdyby chociaż dawał jej jakieś sygnały, a tu nic. I jak ona miała postąpić. Na oczach jego rodziców powiedzieć, że nie chce wyjść za niego i nie chce też żadnego pierścionka. Przecież gdyby to rodzice usłyszeli, to mogli się oboje w szpitalu znaleźć. Bo w końcu, po co ją tu przywiózł?

w gospodarstwie wiejskim (fot. tygodnik-rolniczy.pl)

     Oj Franek, Franek! Coś ty znowu narobił, myślał i teraz już był całkowicie przekonany, że na tą wiadomość od Justynki zareagował zbyt nerwowo i że to nie powinno mieć miejsca. Jeśli jej wyjaśnienia były nie wystarczające, to powinien w sposób spokojny powiedzieć jakie ma zdanie na ten temat i może wspólnie znaleźć jakieś rozwiązanie. Akurat jest to taka sytuacja, że na pewno da się odkręcić, a ślub przecież można unieważnić. Myślał Franek jak tu postąpić w takiej sytuacji i wyjść z tego problemu do stworzenia którego on się też przyczynił. W tym momencie nie widział żadnego rozwiązania, bo jedynym co mu przychodziło do głowy było to, żeby pojechał, kupił bukiet kwiatów i mocno Justynkę przeprosił. Ale takie postąpienie mu nie odpowiadało, bo panicznie się wstydził i nie miał na to odwagi. Więc wolę ją stracić, a nigdy tego nie zrobię, postanowił.

     Te wszystkie niepowodzenia tak na niego podziałały, że stały się dla niego bodźcem do wytężonej pracy. Pracował od rana do wieczora. Do piętnastej w Gminnej Spółdzielni, gdzie był zatrudniony na stałe, a po południu w gospodarstwie rodziców. Na szczęście stado owiec dobrze się chowało i w tym roku powiększyło się o 12 owieczek i było ich już ponad pięćdziesiąt. Tytoń też urósł bardzo piękny, liście niemal na długość całej ręki były, a i buraki cukrowe, których co roku niewielki kawałek pola uprawiali, obrodziły wspaniale. Było przy tym dużo roboty, ale w zamian odpłaciły się dużymi plonami.

     I tak dni upływały bardzo szybko na pracy i spaniu. Jak dotąd Franek nie chodził nigdzie. Nie łączył się z miejscowymi chłopakami, których kilkunastu było w różnym wieku. W niedzielę chodził do kościoła, a po południu niekiedy chodził do pobliskiego miasteczka w którym już działało kino. Najgorsze było wytłumaczenie się rodzicom dlaczego w sobotę lub w niedzielę nie jeździ do Justynki. Na początku jakoś się wymigiwał, ale później było coraz gorzej. Nie mogli rodzice tego zrozumieć, że do dziewczyny z którą się zaręczył nie jeździ, albo bardzo rzadko. Bywało tak, że w niedzielę jak była ładna pogoda pojechał Franek do Huty i tam łaził po ulicach, często zaglądał nad zalew albo do kina z nadzieją, że może spotka Justynkę, okłamując samego siebie, że tak naprawdę to tego nie chce.

     Rodziców okłamywał, że był u Justynki, a kiedy pytali co u niej słychać, wymyślał za każdym razem nowe kłamstwo. Bywało, że pytali kiedy do nich przyjedzie, to odpowiadał, że przyjedzie na pewno i już nie długo. Nie zastanawiał się jak w końcu z tego wybrnie, bo przecież tak jak oliwa na wierzch wypływa, tak i każde kłamstwo kiedyś się wyda. Ale nie bardzo przejmował się co będzie potem, na razie jest jak jest, a potem może się jakoś ułoży.

dom zwyczajnego człowieka (fot. ciekawostkihistoryczne.pl)

     Wróciły do Franka marzenia o wybudowaniu cegielni. I co raz częściej o tym myślał. Gdyby wybudował cegielnię i produkcja dobrze szła, to byłby gościem, a panienki same by do niego przychodziły. Przypomniał o tym swoim rodzicom, bo budowa cegielni poszła w zapomnienie, a te części, które zakupił od faceta, który ją zlikwidował rdzewiały gdzieś w zaroślach na tym gliniastym kawałku pola na którym owa cegielnia miała powstać. Nie było to zbyt daleko od ich zabudowań, ale wystarczająco na tyle, że złodzieje mogli kraść po kawałku i sprzedawać jako złom. Przez ten czas wyrosło tam wysokie zielsko, a i młode drzewka samosiejki, które maskowały, tak, że obcy nie bardzo wiedzieli co tam się znajduje. Skoro jednak pomysł o wybudowaniu cegielni był poważny, to trzeba się zabrać za robotę i w wolnych chwilach konserwować to żelastwo, żeby nie ulegało całkowitemu zniszczeniu.

     Wieczorem kiedy siedzieli wspólnie z rodzicami przy kolacji Franek poruszył temat cegielni o której to dawno nie rozmawiali. Rodzice każdego dnia przypominali sobie ten Franków zapał, który na skutek różnych zawirowań i niepowodzeń Franka został odłożony na drugi plan, a tak naprawdę kiedy pracował w Hucie to nawet nie mieli kiedy o tym rozmawiać. Praca w Hucie, praca w domu i pobyt u Kasi zabierały dużo czasu, że ledwo na spanie mu trochę zostawało.

     Rodzice byli zgodni i oboje popierali tę budowę. Mieli też nadzieję, że jak Franek zajmie się budową cegielni to szybciej zapomni o zdradzie Kaśki, i zajmie się też Justynką, nie wiedząc, że z nią też sprawa nie jest jasna. Jeśli jego głównym celem będzie wybudowanie tej cegielni i będzie za wszelką cenę do tego dążył, to z czasem zapomni i może powróci uśmiech na jego twarzy i stanie się wesołym i towarzyskim człowiekiem jakim był z natury.

cdn.

Zdzisław Kuliś   

Rozmyślania o przeszłości

Trzeba zakupić wapno sproszkowane
Niezbędne do bielenia ścian.
Takie wapno odpowiednio przygotowane
Znacznie poprawi ich stan.

Pracując myślał o swoich niepowodzeniach
Obwiniając za nie także siebie.
O swoich i Justynki cierpieniach
I o życiu w ciągłym gniewie.

Żal mu było rodziców swoich
Dlatego o wszystkim ich nie informował.
Franek był bardzo opiekuńczy i bał się o nich
Szczególnie o ojca, który chorował.

Odżyły plany budowy cegielni pod lasem.
Tym razem było to Franka głównym celem,
Bo w ostatnim czasie mówiąc nawiasem
W tym kierunku zrobił niewiele.

Zakupione urządzenia niewykorzystane leżały.
Zamiast służyć dobremu celowi.
Różnym zielskiem powoli zarastały
Nie przynosząc sławy Frankowi.

Zdzisław Kuliś; Donosy, 18 marca 2019



idź do góry powrót


 warto pomyśleć?  
Ból to słabość opuszczająca twoje ciało.
(mądrość ludowa)

sierpień  26  poniedziałek
sierpień  27  wtorek
sierpień  28  środa
sierpień  29  czwartek
DŁUGOTERMINOWE:
PRZYJACIELE  Internetowego Kuriera Proszowskiego
strona redakcyjna
regulamin serwisu
zespół IKP
dziennikarstwo obywatelskie
legitymacje prasowe
wiadomości redakcyjne
logotypy
patronat medialny
archiwum
reklama w IKP
hierarchia
parametry
miejsce prezentacji
ceny
przyjaciele
copyright © 2016-... Internetowy Kurier Proszowski; 2001-2016 Internetowy Kurier Proszowicki
Nr rejestru prasowego 47/01; Sąd Okręgowy w Krakowie 28 maja 2001
Nr rejestru prasowego 253/16; Sąd Okręgowy w Krakowie 22 listopada 2016

KONTAKT Z REDAKCJĄ
KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ