facebook
"Przygody Franka Karierowicza" odc. 59 - zaręczyny z Justynką

    Dzisiaj jest piątek, 20 września 2019 r.   (263 dzień roku) ; imieniny: Eustachego, Faustyny, Renaty    
 |   serwis   |   wydarzenia   |   informacje   |   skarby Ziemi Proszowskiej   |   Redakcja   |   tv.24ikp.pl   |   działy autorskie   | 
 |   M.Fatyga   |   p.zrzęda   |   A.Powidzki   |   H.Pomykalski   |   Z.Grzyb   |   Z.Kuliś - Franek II...   |   W.Nowiński - wrześniowe...  |   M.Prüffer - paragrafy...   | 

serwis IKP / działy autorskie / przygody franka karierowicza (Z.Kuliś) / "Przygody Franka Karierowicza" odc. 59 - zaręczyny z Justynką
O G Ł O S Z E N I A
patronaty IKP


"Przygody Franka Karierowicza" odc. 59 - zaręczyny z Justynką

(fot. ikp)

Donosy, 8-02-2019

odcinek 59 - zaręczyny z Justynką

     Po pierwszych spojrzeniach na Justynkę zrobiła ona dobre wrażenie na rodzicach Franka. Wszyscy byli zadowoleni, uśmiechnięci, a Franek ten fakt utrwalił na błonie filmowej aparatu fotograficznego, który kilka dni temu zakupił. Było to bardzo dużą niespodzianką dla wszystkich, bo nikt nie spodziewał się, że to tak uroczyste spotkanie będzie można obejrzeć nawet po dziesięciu latach na zdjęciach. No to pozostawiajcie swoje rzeczy, gdzie kto może, a ty Franek wskaż miejsce i siadajcie do stołu, bo zaraz podaję obiad, żeby nie wystygł. I po chwili wszyscy już siedzieli przy obficie zastawionym stole, na którego środku stał piękny bukiet świeżych kwiatów. Justynka jedząc obiad rozmyślała o Frankowych rodzicach i o Krystynie, że może oni wszyscy stworzyli by dobrą rodzinę, bo jak na początek sprawiali bardzo dobre wrażenie. Jednak nie przewidziała tego, co wkrótce może się stać.

     Kiedy już wszyscy byli po obiedzie i zaledwie sprzątnięto ze stołu naczynia, niespodziewanie Franek wstał od stołu, klęknął przed Justynką na oba kolana, wyjmując równocześnie zaręczynowy pierścionek. Zanim Justynka zorientowała się co się dzieje, Franek już przed nią klęczał i patrząc jej prosto w oczy powiedział: kocham cię Justynko, czy wyjdziesz za mnie? Zmieszana Justyna nie wiedziała, co ma odpowiedzieć, serce waliło jej jak młotem, a przypływ gorąca uderzał do głowy i w jednej sekundzie przyszło jej do głowy, to co miała kiedyś Frankowi powiedzieć, ale nie powiedziała. Teraz nie było na to czasu. Trzeba decydować szybko jak jadący kierowca w trudnej sytuacji na drodze.

     W tym samym momencie wstała, pochyliła się do niego i drążącym głosem wyszeptała: tak Franuś, ja też ciebie kocham. Franek wstał z kolan i objęli się wzajemnie za szyję w gorącym pocałunku. Siedząca obok Krysia, kiedy widziała, że Franek klęka na kolana zdążyła jeszcze wziąć leżący w zasięgu ręki aparat fotograficzny i zrobić kilka zdjęć z tej historycznej chwili.

zaręczyny (fot. rachnazdrowie.pl)

     Zanim zaczęto rozmawiać, Franek poszedł do drugiego pomieszczenia skąd wrócił z czerwoną harmonią, grając sto lat, a ojciec Stanisław zdążył już otworzyć szampana i napełnić kielichy, które wcześniej postawiła na stole Krystyna. Wypito szampana, a Franek grał ku zdumieniu zaskoczonej Justynki, która dopiero teraz dowiedziała się, że Franek jest też muzycznie uzdolniony i ma nawet własną harmonię. Grał do słuchu różne kawałki, przy czym rozmowom nie było końca, a i śmiechu też.

     Dopiero teraz Justyna jak gdyby oprzytomniała i do jej umysłu dotarło: co ja zrobiłam? Chociaż co trochę spoglądała na piękny pierścionek nałożony na jej serdeczny palec, to bardzo by chciała, aby czas cofnął się przynajmniej o kilkadziesiąt minut, a wtedy postąpiła by inaczej. Rodzice Franka i wytworzona przez nich atmosfera była tak przyjemna, że nie miała odwagi w takim towarzystwie odmówić Frankowi i opowiedzieć całą prawdę, którą znała tylko ona. I musi to zrobić, ale jeszcze nie dziś nie teraz, opowie wszystko Frankowi któregoś dnia kiedy będą tylko we dwoje u niej w mieszkaniu. Tymczasem postanowiła dziś o tym zapomnieć i zachowywać się tak, jakby wszystko było w należytym porządku.

     Kiedy zrobiło się późne popołudnie Franek zaproponował Justynce przechadzkę wiejskimi drogami na co wyraziła zgodę. Ona podobnie jak i Franek nie była urodzoną mieszczanką, urodziła się w górach, mieszkała w górach i tam też chodziła do Szkoły Podstawowej. Dopiero, kiedy poszła do Technikum Ekonomicznego zamieszkała w Krakowie. Po jego ukończeniu przeniosła się do Nowej Huty, gdzie dostała pracę i małe mieszkanko tzw. kawalerkę, gdzie zamieszkuje do dziś. Jej dom rodzinny był daleko od znanych miejscowości wypoczynkowych. Do Zakopanego było około dwadzieścia kilometrów, a drogi były takie jak u Franka, a w dodatku niekiedy górzyste. Dlatego nie straszne jej były wiejskie drogi i wyboje na nich.

     Zanim wyszli na drogę rozejrzała się jeszcze po podwórzu, a Franek pokazał jej pasące się nieopodal na łące wielkie stado owiec. Justynka gdy je zobaczyła, aż zawołała z radości: Franek to tak jak w górach! I chwilowo odniosła wrażenie, że jest w górach w swoich rodzinnych stronach. Wtedy przypomniały się jej dziecinne lata i ciężkie powojenne czasy, kiedy bywały dnie, że nie bardzo było co jeść. Utrzymywali się z niewielkiego gospodarstwa o słabych glebach, które wydawały małe plony.

     We wojnę i zaraz po wojnie, kiedy jeszcze nie rozwinęło się budownictwo ojciec zarabiał dorywczo pracując przy wycince drzewa w lesie i to dla ich rodziny było dużą pomocą. Jednakże od wielu lat ojciec buduje piękne drewniane domy w okolicy, jest mistrzem w tym zawodzie. Teraz w domu podobnie jak u Franka zostali sami rodzice, trochę pola sprzedali i pracują na niewielkim kawałku ziemi, robiąc tyle ile mogą. Ponadto trochę zajmują się handlem, a matka wyszywa piękne makatki i rożne hafciki na bluzkach i spódniczkach, które sprzedaje.

     Wpatrzona w te owce przypomniała sobie jak z siostrą pasały w domu rodzinnym owce, oczywiście nie takie duże stado, ale zapamiętała szczególnie ten jeden tragiczny dzień, kiedy jedna jeszcze mała owieczka oddaliła się od stada i weszła w młodą kapustę rosnącą na polu bogatego sąsiada. Sąsiad był złym człowiekiem, dlatego nie przepuścił nikomu, kto by mu uszczknął nawet maleńki kawałeczek jego własności. Widząc, że mała owca obgryza mu kapustę, a młode dziewczynki zajęte zabawą nie reagują wypuścił dużego psa i poszczuł nim bezbronną owieczkę. Zanim dziewczynki to zauważyły pies już mordował ją przewróconą na ziemię. One wołały, krzyczały ale bały się podejść blisko, bo rozzłoszczony pies mógł rzucić się na nie, a sąsiad przyglądał się z daleka i nie reagował. Zabrał psa dopiero wtedy, kiedy był pewny, że owieczka nie żyje.

     Ten widok często staje jej przed oczami, tą biedną owieczkę leżącą całą we krwi i przeraźliwe jej beczenie, kiedy, to wielkie psisko rozrywało ją na kawałki. Bały się z siostrą przyznać jak to się stało, początkowo kłamały, ale wreszcie powiedziały prawdę, że zajęły się zabawą i nie widziały kiedy owieczka weszła w kapustę.

     Pokazał Franek Justynce, to wszystko co chciała zobaczyć i poszli na pierwszy spacerek, najprzód drogą główną koło remizy i sklepu, a potem wokoło dróżkami polnymi wrócili do domu. Franek nie krył, że spacerując z Justynką chciał pokazać rodakom, że jego stać jest na piękną dziewczynę, która może się w nim z wzajemnością zakochać. Spacerując przeszli obok domu rodziców Kasi, którzy akurat w tym czasie byli przed domem. Franek powiedział im nawet dzień dobry okazując w ten sposób, że Kasia nie jest jedyną na świecie, która może go kochać. Kiedy wrócili do domu w pośpiechu zjedli niewielki posiłek i poszli do ostatniego w tym dniu autobusu, aby dojechać do Huty, a Franek powróci dopiero jutro rano.

budowa łazienki (fot. dom.wp.pl)

     Kiedy Franek wrócił następnego dnia do domu powiedział rodzicom, że od zaraz bierze się do wybudowania łazienki. Do tego potrzebny jest zakup hydroforu, wanny, trochę rur i złączek, a i trochę cegieł, aby można przedzielić ścianką dość obszerną spiżarnię i tam urządzić łazienkę. To wszystko zrobi sam, ale przydał by mu się jakiś chłopak do pomocy, to pracę ukończyłby szybciej, a i niektórych rzeczy nie da się samemu wykonać, chociażby nawet coś potrzymać przez drugą osobę albo podnieś coś ciężkiego. Do tego trzeba zrobić szambo na ścieki, więc roboty jest dużo, ale jakby tak popracował codziennie od rana do wieczora przy pomocy drugiej osoby, to za dwa tygodnie by się z tą robotą uporał. Teraz jest dobra na to pora, bo roboty w polu trochę mniej, a jak przyjdą żniwa i robota przy tytoniu, to już czasu na łazienkę nie będzie. I zrobił tak jak pomyślał.

     Zakupił potrzebne materiały, wynajął do pomocy człowieka i robił od rana do wieczora. Energii dodawała mu myśl, że jak Justynka następnym razem przyjedzie, to już będzie mogła skorzystać z toalety, może nawet wziąć kąpiel, a specjalnie dla niej obok lustra zrobi półeczkę na której postawi najbardziej pachnące perfumy i kremy. A kiedy łazienka była już prawie gotowa pojechał do niej, ponieważ przez dwa tygodnie jej nie odwiedził. Justynka wiedziała, że może nie przyjechać w pierwszym tygodniu, bo o tym rozmawiali przy ostatnim spotkaniu. Oczywiście o łazience nie wspomniał ani słowa, bo miała to być słodka niespodzianka.

cdn.

Zdzisław Kuliś   

Zaręczyny z Justynką

Posłuchali zatem Krystyny
I usiedli posłusznie do stołu.
Franek w skryciu obmyślał zaręczyny
Przy talerzu dobrego rosołu.

Siedząc na koniec przy szklance herbaty
Każdy z nich był uśmiechnięty.
Rozmawiali na różne tematy,
Tylko Franek był jakiś zamknięty.

Nagle wstał i ukląkł przed Justyną,
Sięgając ręką do kieszeni.
Postawił pytanie prze dziewczyną,
Sugerujące, czy stan cywilny zmieni.

Czy wyjdziesz za mnie kochanie?
I czy chcesz zostać żoną moją?
Tak, odpowiedziała na pytanie.
Chcę zostać żoną Twoją.

Zimny pot zrosił jej czoło
I tylko ona wiedziała dlaczego.
Wszystkim było bardzo wesoło,
Tylko u niej nie było uśmiechu żadnego.

Zdzisław Kuliś; Donosy, 2 stycznia 2019



idź do góry powrót


 warto pomyśleć?  
Różnorodność jest przyprawą, która nadaje życiu cały smak.
(William Cowper)

wrzesień  20  piątek
[10.00]   (Proszowice)
warsztaty "Z pracowitą pszczółką"
[18.00]   (Szczytniki)
zebranie wiejskie
[19.00]   (Łaganów)
zebranie wiejskie
wrzesień  21  sobota
[10.00]   (Kraków)
koncert Pawła Wójcika i Tomasza Sarniaka w Krakowskim Teatrze Variete
[16.00]   (Wieliczka)
Zwiedzanie z kustoszem wystawy "Pamięć morza" w kopalni soli
[18.00]   (Szklana)
zebranie wiejskie
wrzesień  22  niedziela
[15.00]   (Proszowice)
II. Bieg Proszowicki
[18.00]   (Koczanów)
zebranie wiejskie
wrzesień  23  poniedziałek
DŁUGOTERMINOWE:
PRZYJACIELE  Internetowego Kuriera Proszowskiego
strona redakcyjna
regulamin serwisu
zespół IKP
dziennikarstwo obywatelskie
legitymacje prasowe
wiadomości redakcyjne
logotypy
patronat medialny
archiwum
reklama w IKP
hierarchia
parametry
miejsce prezentacji
ceny
przyjaciele
copyright © 2016-... Internetowy Kurier Proszowski; 2001-2016 Internetowy Kurier Proszowicki
Nr rejestru prasowego 47/01; Sąd Okręgowy w Krakowie 28 maja 2001
Nr rejestru prasowego 253/16; Sąd Okręgowy w Krakowie 22 listopada 2016

KONTAKT Z REDAKCJĄ
KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ