facebook
"Przygody Franka Karierowicza" odc. 46 - Franka sen o cegielni
Loading

    Dzisiaj jest wtorek, 20 listopada 2018 r.   (324 dzień roku) ; imieniny: Anatola, Edyty, Rafała    
 |   serwis   |   wydarzenia   |   informacje   |   skarby Ziemi Proszowskiej   |   Redakcja   |   tv.24ikp.pl   |   działy autorskie   | 
 |   M.Fatyga   |   Wł.Kowalski   |   p.zrzęda   |   P.Staniszewski   |   H.Pomykalski   |   J.Bereza   |   Z.Grzyb   |   Z.Kuliś - Franek...   |   W.Nowiński - wrześniowe...  | 

serwis IKP / działy autorskie / przygody franka karierowicza (Z.Kuliś) / "Przygody Franka Karierowicza" odc. 46 - Franka sen o cegielni
O G Ł O S Z E N I A
patronaty IKP


"Przygody Franka Karierowicza" odc. 46 - Franka sen o cegielni

(fot. ikp)

Donosy, 3-10-2018

odcinek 46 - Franka sen o cegielni

     Po południu pojechał do Nowej Huty, a jadąc całą drogą rozmyślał o tym wszystkim, co zdarzyło się na wsi od soboty do chwili obecnej. W pracy na nudę nie narzekał, albowiem był w remoncie martenowski piec hutniczy i spawania było dosyć. Spawanie ,to nie jest lekka praca jakby komu mogło się wydawać. Cały czas w rożnych pozycjach w zależności gdzie i co było spawane, a do tego ta maska chroniąca oczy, którą cały czas trzeba było trzymać w lewej ręce lub okulary spawalnicze, których trzeba było używać przy spawaniu tlenowym. To nie było lekko, ale nie każdy to potrafił i Franek ze swojej pracy był dumny.

     Gdy wracał po pracy bardzo zmęczony nie poszedł nigdzie, tylko odpoczywał w domu. Ale były dni w których był mniej zmęczony to wyszedł z mieszkania. Raz poszedł do kina, a drugi raz do Justynki, która akurat w tym czasie była w domu. U Justynki zapomniał o wszystkich troskach jakie miał na głowie i o Kasi też. Franek Justynce bardzo się podobał i jego wesoły charakter odpowiadał jej, bo ona lubiła wesołych ludzi. Tak naprawdę to była wstanie nawet się w nim zakochać, gdyby on chociaż trochę okazał jej wzajemności.

     Ale Franek dopóki ma Kasię nie zakocha się w nikim innym. Jednakże chciał utrzymywać kontakt z Justynką, bo nie miał nikogo bliskiego do którego mógłby pójść i porozmawiać na rożne tematy. W kinie Światowid w tym czasie był grany film pt. Trędowata, więc zaproponował Justynce, by może poszli razem do kina, na co z radością wyraziła zgodę. Uzgodnili datę i godzinę i poszli w odpowiednim czasie. Film bardzo im się podobał i wracając do mieszkania Justynki całą drogę dyskutowali na jego temat. Kiedy się rozchodzili przyrzekli sobie, że jeszcze nie raz pójdą razem do kina, a może nawet do teatru. Tak też robili. Kiedy Frankowi nie kolidowało z pracą, to przynajmniej raz w tygodniu gdzieś wyszli. Czuli się razem jak dobrzy koledzy, ale pocałunek na powitanie lub pożegnanie zdarzał się.

     I tak mijały dnie i tygodnie i w szybkim tempie zbliżała się wiosna. Franek co około dwa tygodnie jeździł na wieś, odwiedzał swoją ukochaną Kasię i z naładowanymi akumulatorami wracał do Nowej Huty, a energii wystarczało mu na następne dwa tygodnie. Aż wreszcie przyszła oczekiwana wiosna. Franek od jakiegoś kolegi dowiedział się w rozmowie, że w jego okolicy była dobrze prosperująca cegielnia, ale jak wszystko na tym świecie starzeje się tak i ona też zestarzała się i potrzeba jej było generalnego remontu, ale że właściciel na remont pieniędzy nie miał, więc postanowił ją zlikwidować. Co się da, sprzedać do dalszego użytkowania jeżeli trafiłby się kupiec, a resztę sprzedać jako złom. Gdy Franek o tym się dowiedział nie spał trzy noce i nie mógł się doczekać, aż pojedzie do rodziców i przedstawi im projekt wybudowania cegielni.

wagoniki z gliną (fot. staresiołkowice.pl)

     Pomyślał sobie, że te stare maszyny można by kupić za marne grosze i zamontować je u siebie na gruncie gliniastym, który posiadali. Od dawien dawna, kiedy tylko to pole orali, ojciec mówił: ale tu glina, tu nic dorodnego nie urośnie, prawie tu cegielnię założyć. Więc Franek sobie to przypomniał i już był pewny, że to powiedzenie zostanie zrealizowane. Rodzice bowiem wierzyli Frankowi, bo był młody, chłopak z zapałem do pracy i jak mówił, to był taki przekonywający, że nie sposób było mu nie wierzyć. Chodziło mu po głowie, że dom wybuduje z własnej cegły, najwyżej trochę pustaków dokupi i wybuduje dom piętrowy dwurodzinny.

     Zamierzenia dobre, tylko gorzej z ich realizacją. W każdym bądź razie bez pożyczki się nie obejdzie i tu właśnie jest problem, bo on pożyczki wziąć nie może, bo nie ma nic na zabezpieczenie. Co innego rodzice. Jak dług zaciągnięty na owce spłacą, to bez problemu mogą wziąć pożyczkę, tym bardziej, że nie na wydatki bieżące, tylko na stworzenie nowego zakładu. Małego bo małego, ale takie były potrzebne, aby wspomóc istniejące, które nie mogły nadążyć z produkcją materiałów budowlanych dla tak na szeroką skalę budującej się wsi.

     Cegielnia będzie na pewno wmawiał sam sobie, bo on o tym już dawno marzył, a że nie mówił, bo nie było jeszcze do tego sprzyjających warunków. W tym celu umówił się z tym kolegą z pracy i któregoś dnia pojechali zobaczyć w jakim stanie są te maszyny. Było to nie daleko od Nowej Huty, to jak pojechali po pracy na rannej zmianie, to z powodzeniem wieczorem wrócili. Franek tak naprawdę na maszynach do wyrabiania cegły nie znał się, ale wiedział jaki jest proces produkcji cegły i co do czego służy. Pooglądał wszystko podekscytowany i umówił się za około dwa tygodnie, że przyjedzie z ojcem i dobiją targu.

     Miał na myśli, że w tym czasie zorientuje się jaka jest możliwość dostania kredytu i w jakiej wysokości, no i oczywiście czy rodzice wyrażą na to zgodę. Z tą nadzieją wrócili obaj do Huty. Za fatygę temu koledze należało postawić wódkę, ale niby z kim miał ją pić, więc dał mu pieniądze na pół litra i poszli każdy w swoją stronę.

urządzenia cegielni, zniszczona linia produkcyjna (fot. staresiołkowice.pl)

     Zazwyczaj Franek w rodzinne strony jeździł w sobotę wtedy kiedy miał wolne dni między zmianami w pracy. Kiedy następnym razem pojechał do rodziców czynności jakie miał wykonać były podobne do poprzednich. Najpierw do Kasi wstąpił po drodze na parę minut, potem do rodziców, tam praca w obejściach gospodarczych lub w polu, a wieczorem do ukochanej i tam oboje w ciszy i spokoju spędzali kilka godzin. A zatem sobota była wypełniona zajęciami i nie było miejsca na jakieś dodatkowe, czy dłuższe dyskusje. Natomiast w niedzielę po południu było zawsze trochę czasu wolnego po obiedzie dotąd, dokąd nie pójdzie do autobusu aby wrócić do Nowej Huty. Do Kasi też w niedzielę Franek nie chodził więc na ten czas zaplanował poważną rozmowę z rodzicami na temat cegielni. I kiedy nawet nie odeszli jeszcze od stołu po zjedzonym obiedzie Franek zaczął przedstawiać swoją propozycję jaka zrodziła mu się w głowie w ostatnim czasie.

     Matka gdy to usłyszała poszła do kuchni zażyć krople walerianowe, gdzie je przechowywała, ale zaraz wróciła, a ojciec, aż się zakrztusił chcąc coś powiedzieć i musiał wypić pół szklanki wody żeby mu przeszło. Dopiero wtedy mógł powiedzieć: Coś ty znowu Franek wymyślił? A on ciągnął dalej swoje wywody. Przecież tata zawsze mówił, że na tym polu pod laskiem to prawie cegielnię założyć i cegłę produkować, bo specjalnej korzyści z niego nie ma.

cdn.

Zdzisław Kuliś   

Sen o cegielni

Zima bardzo szybko minęła,
A w życiu Franka i Kasi żadnej zmiany.
Niebawem wiosna się zaczęła,
Do swoich gniazd powróciły bociany.

Roślinność zaczęła rozwijać pąki.
Wszystko wokoło budzi się ze snu zimowego.
Kolor zielony przybrały okoliczne łąki,
A Kasi smutno, że nie ma gniazdka swojego.

A Franek kocha, ale ślubem się nie przejmuje.
Nowa myśl błysnęła mu w głowie.
Pomyślał, że cegielnię wybuduje
I wtedy się ożeni jak Bóg da zdrowie.

Dowiedział się, że są w pobliżu do sprzedania
Maszyny niezbędne do produkcji cegły.
Ta myśl tak zaprzątnęła głowę Frania,
Że wszystkie inne plany w gruzach legły.

I zaraz przy pierwszym przyjeździe do domu
Propozycję rodzicom przedstawił.
Prosił żeby o tym nie mówili nikomu,
Bo tę wiadomość dla siebie zostawił.

Zdzisław Kuliś; Donosy, 2 września 2018



idź do góry powrót


 warto pomyśleć?  
Raj nie jest z tego świata, ale są na nim jego fragmenty.
(Anonim)
listopad  20  wtorek
[18.00]   (Kraków)
Niezwykłe losy Krzysztofa Grabowskiego - spotkanie w KKW
listopad  21  środa
listopad  22  czwartek
listopad  23  piątek
DŁUGOTERMINOWE:
PRZYJACIELE  Internetowego Kuriera Proszowskiego
strona redakcyjna
regulamin serwisu
zespół IKP
dziennikarstwo obywatelskie
legitymacje prasowe
wiadomości redakcyjne
logotypy
patronat medialny
archiwum
reklama w IKP
hierarchia
parametry
miejsce prezentacji
ceny
przyjaciele
copyright © 2016-... Internetowy Kurier Proszowski; 2001-2016 Internetowy Kurier Proszowicki
Nr rejestru prasowego 47/01; Sąd Okręgowy w Krakowie 28 maja 2001
Nr rejestru prasowego 253/16; Sąd Okręgowy w Krakowie 22 listopada 2016

KONTAKT Z REDAKCJĄ
KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ