facebook
"Przygody Franka Karierowicza" odc. 19 - nieporozumienie
Loading

    Dzisiaj jest czwartek, 22 czerwca 2018 r.   (172 dzień roku) ; imieniny: Pauliny, Sabiny, Tomasza Pierwszy Dzień Lata,Noc Kupały    
 |   serwis   |   wydarzenia   |   informacje   |   skarby Ziemi Proszowskiej   |   Redakcja   |   tv.24ikp.pl   |   działy autorskie   | 
 |   M.Fatyga   |   Wł.Kowalski   |   p.zrzęda   |   P.Staniszewski   |   H.Pomykalski   |   J.Bereza   |   Z.Grzyb   |   Z.Kuliś - Franek...   | 

serwis IKP / działy autorskie / przygody franka karierowicza (Z.Kuliś) / "Przygody Franka Karierowicza" odc. 19 - nieporozumienie
O G Ł O S Z E N I A
patronaty IKP



"Przygody Franka Karierowicza" odc. 19 - nieporozumienie

(fot. ikp)

Donosy, 21-12-2017

odcinek 19 - nieporozumienie

     Natomiast tak nie można było powiedzieć o Franku. Niby udawał, że wszystko jest w porządku, ale widać było, że coś z nim nie tak, o czymś myśli lub coś mu leży na sercu. Starał się tego nie pokazywać, ale któż jak nie Kasia najlepiej wiedziała, że jest nie tak i bała się, żeby coś złego nie wisiało w powietrzu. Ale póki co jest zabawa sylwestrowa i trzeba trwać do końca nie zwracając uwagi na drobne nieporozumienia.

     Zabawa miała być do godziny szóstej, ale gdy nadeszła ta godzina, orkiestra grała wesołe melodie, a pary tańcowały z wielkim zapałem. Ale gdy minęła godzina szósta trzydzieści orkiestra grać poprzestała, a wodzirej ogłosił koniec zabawy. Niektórzy panowie łapali się za portfele, chcąc płacić indywidualnie za dodatkowe kawałki, ale muzykanci byli tak zmęczeni po całonocnym graniu, że o takiej propozycji nawet słyszeć nie chcieli. Pospiesznie pochowali instrumenty do pokrowców doświadczeni takimi propozycjami w przeszłości i wstali gotowi do wyjścia. Tancerze, którym jeszcze mało było całonocnej zabawy, naciskani również przez organizatorów zabawy musieli skapitulować i cichutko wycofać się ze swoich zamiarów. A więc koniec zabawy. Do zobaczenia za rok.

     Uczestnicy zaczęli powoli opuszczać pomieszczenia, gdzie odbywał się bal sylwestrowy, także Kasia i Franek nałożyli swoje zimowe okrycia i skierowali się ku wyjściu. Gdy wyszli na pole, było widno, skierowali się drogą w swoją stronę, mając nadzieję, że za pół godziny będą w domu. Szli w milczeniu trzymając się pod rękę nawet na siebie nie spoglądając. Jakże odmienne było ich zachowanie się w stosunku do tego, gdy wieczorem poprzedniego dnia szli w przeciwnym kierunku.

     Pierwsza odezwała się Kasia: coś ty Franuś taki smutny, ani nic nie mówisz, nie śmiejesz się, nie opowiadasz kawałów jak zazwyczaj, co się z tobą dzieje? Długą chwilę Franek nie odpowiadał, wreszcie powiedział: dobrze wiesz dlaczego taki jestem, dzięki tobie przecież i jeszcze się pytasz? Jak to dzięki mnie. Co ja takiego złego zrobiłam. Dotrzymywałam ci towarzystwa jak mogłam, a tobie od początku jak tylko zaszliśmy o coś chodziło. Od początku? Zapytał, no i zaczęło się. Od słowa, do słowa, kłótnia rozpętała się na całego, czego nigdy dotąd między nimi nie było. Jest właściwie powiedzenie, że kto się lubi, ten się czubi, ale też jest powiedzenie, że co zanadto to niezdrowo.

rozstanie (fot. babskiswiat.com.pl)

     Łatwo można się zorientować, że tu zapanowała zazdrość. Franek był o Kasię tak zazdrosny, że wypowiadał jej nawet drobny szczegół, który był skierowany do kogoś innego, a już tańce z innymi i walczyk kotylionowy, to były nie do pomyślenia i strawienia przez Franka. Co mu natłumaczyła, co mu na perswadowała: Franuś, to tylko zabawa, tyś jest cały mój, nawet bym o kim innym nie pomyślała, płakała nawet, a on swoje, że patrzyła za innymi, a on był dla niej niczym.

     Szli bardzo wolniutko, droga prawie nie ubywała i może dobrze, żeby do domu było jeszcze jak najdalej, to zanim zajdą, to zdążą się pogodzić. Ale gdzie tam. Franek miał tyle żalu w sobie, że o pogodzeniu się przynajmniej teraz nie było mowy. Wreszcie doszli do rozwidlenia dróg, którą Franek jedną z nich mógł dojść do swojego domu. Ja już dalej z tobą nie idę powiedział Franek i skręcił drogą w lewo w kierunku swojego domu, a Kasia płacząc poszła prosto do domu swojego.

     Spoglądała za nim, miała nadzieję, że się wróci i odprowadzi ją do domu, ale nie, on się nawet nie obejrzał. Kiedy zaszedł do domu, rodzice byli zdziwieni, że już wrócił z nocnego balu, albowiem spodziewali się jego przyjścia dopiero w godzinach przedpołudniowych. Zajście do miejsca zamieszkania Kasi zajęłoby trochę czasu, a i w domu u niej pewno posiedzą, może wypiją herbatkę i będą wspominać jak to było minionej nocy, jak się pięknie bawili, no jak to po zabawie. Ale rodzice Franka byli w błędzie, ponieważ czas po zabawie potoczył się zgoła inaczej, czego się nie spodziewali.

     Także samo byli zdziwieni rodzice Kasi, gdy zobaczyli, że przyszła sama jeszcze do tego zapłakana. A gdzie Franek? Zapytali zaraz w progu. Stało się coś? Stało się burknęła Kasia i poszła do swojego pokoiku, zamykając za sobą drzwi. To zachowanie Kasi dało im jeszcze więcej do myślenia. Stało się ale co? Żeby chociaż Frankowi nie stało się coś niedobrego. Ale musi coś być złego, bo takie zajście nie zdarzyło się nigdy. Gdzie by nie byli, to Franek zawsze przyprowadził Kasię do domu, a jeszcze i w domu trochę posiedział w zależności jakim długim czasem dysponował.

     Najgorsza jest niewiedza, a Kasia zamknęła się w pokoiku i w sobie i ani me, ani be. To jeszcze bardziej potęgowało ich ciekawość. Wreszcie zaczęli dobijać się do jej drzwi, bo jak się położy i uśnie, to już na pewno cały dzień będą żyć w niepewności. Kaśka otwórz nie denerwuj nas i powiedz co się wydarzyło. Kasia rodziców lubiła, więc otworzyła drzwi i mówi, że nic się złego nikomu nie stało, tylko Franek poszedł prosto do domu, bo był na mnie wściekły, że zatańczyłam parę kawałków z innymi, jak to na zabawie sylwestrowej, co wzbudziło u niego zazdrość.

To nie mogłaś tak od razu powiedzieć. Jak poszedł, to i wróci, nie masz się o co przejmować, za bardzo ciebie lubi, żeby cię zostawić ot tak sobie. Omyj oczy i idź spać, a jak się prześpisz inaczej na to popatrzysz
i poszli do swoich gospodarskich obrządków. Tylko jak ktoś widział, że wracała sama, to dopiero będzie gadania i domysłów w całej wsi powiedziała do ojca Kasi, a swojego męża. Gadaniem ludzkim będziesz się przejmować mruknął i poszedł do obory, a potem jeszcze do kościoła trzeba iść, toż to dzisiaj Święto Nowy Rok. Kasia położyła się w łóżku, przewracała się z boku na bok, ale wcale nie mogła zasnąć.

     Miała jednak nadzieję, że Franek po południu może do niej przyjdzie, przeprosi za nietaktowne zachowanie i wszystko będzie jak było, zresztą wcale nie musi przepraszać, byle tylko przyszedł. Ale Franek nie przyszedł. Dokąd było widno wyglądała przez okno, czy nie widać go gdzieś na horyzoncie, ale Franek ani w dzień, ani wieczorem tego dnia nie przyszedł. Jak tu będzie przetrwać tę noc pomyślała i znowu łezka popłynęła jej po policzku.

po rozstaniu (fot. dariaemorox.blog.onet.pl)

     Franek też nie mógł od siebie odsunąć myśli o tym co się wydarzyło, ale zaistniała głupia sytuacja i nie wiedział jak z niej wyjść. Zaczął o to całe zajście obwiniać siebie, że postąpił pochopnie, nerwowo nie zastanawiając się co z tego może wyniknąć i jak to się może skończyć. Na ten czas nie widział wyjścia z tej sytuacji, bo przecież i honor i duma też działały na jego niekorzyść. W każdym bądź razie nie pójdzie w takim stanie do Kasi do domu, bo wstydził się nie tak jej jak jej rodziców, bo był przekonany, że oni o wszystkim wiedzą, a przede wszystkim nie mógł sobie darować jak można było puścić ukochaną dziewczynę samą do domu. O to się obwiniał i ten postępek stwarzał największe trudności w naprawieniu tego co sam zepsuł.

     Snuł plany naprawy tego zła, a jednym z nich według niego najlepszy byłby taki, aby spotkać się gdzieś przypadkowo na terenie wsi gdy Kasia przyjdzie w tygodniu może do sklepu, może pod kościołem, ale do niedzieli jeszcze daleko. Więc już od rana następnego dnia krążył po wsi pod byle jakim pretekstem i wypatrywał ukochanej. Ale spotkać jej nie mógł, bo ona nigdzie nie wychodziła, chociaż o tym samym myślała.

cdn.

Zdzisław Kuliś   

Nieporozumienie

Jak zwykle płacz po szczęściu bywa
Tak i z nimi ten przypadek był,
Chociaż często gorzkie łzy wylewa
Ten kto kocha z całych sił.

Zazdrość zepsuła im ten dzień radosny,
Na który długo oczekiwali.
Przez to, że Franek był bardzo zazdrosny,
A przecież wzajemnie się kochali.

Radość zamieniła się w smutek.
Teraz muszą to odkręcać pomału.
A taki jest tego skutek,
Że zepsuli sobie radosny czas karnawału.

Oboje o sobie przez całe dnie myśleli,
Oboje za sobą bardzo tęsknili,
Ale do przeprosin odwagi nie mieli
I w tej tęsknocie z dnia na dzień żyli.

Ruch niewątpliwie należał do Franka,
Bo on bezpodstawnie kłótnię rozpętał.
Uroił sobie, że Kasia ma kochanka
I ten błąd będzie długo pamiętał.

Zdzisław Kuliś; Donosy, 8 grudnia 2017



idź do góry powrót


 warto pomyśleć?  
Prawdziwej wdzięczności nie można niestety wyrazić słowami.
(Johan Wolfgang Goethe)
czerwiec  22  piątek
[19.30]   (Proszowice)
III. Noc Świętojańska
czerwiec  23  sobota
czerwiec  24  niedziela
[20.00]   (Proszowice)
Strefa kibica - mecz Polska - Kolumbia
czerwiec  25  poniedziałek
[10.00]   (Kraków)
Niedokończone msze wołyńskie
DŁUGOTERMINOWE:
[wystawa fotograficzna]   Drzewa - świadkowie historii
[do 30.06.2018]    (MBP Proszowice)
PRZYJACIELE  Internetowego Kuriera Proszowskiego
strona redakcyjna
regulamin serwisu
zespół IKP
dziennikarstwo obywatelskie
legitymacje prasowe
wiadomości redakcyjne
logotypy
patronat medialny
archiwum
reklama w IKP
hierarchia
parametry
miejsce prezentacji
ceny
przyjaciele
copyright © 2016-... Internetowy Kurier Proszowski; 2001-2016 Internetowy Kurier Proszowicki
Nr rejestru prasowego 47/01; Sąd Okręgowy w Krakowie 28 maja 2001
Nr rejestru prasowego 253/16; Sąd Okręgowy w Krakowie 22 listopada 2016

KONTAKT Z REDAKCJĄ
KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ