facebook
"Przygody Franka Karierowicza" odc. 17 - przygotowania przedsylwestrowe
Loading

    Dzisiaj jest środa, 13 grudnia 2017 r.   (347 dzień roku) ; imieniny: Dalidy, Juliusza, Łucji    
 |   serwis   |   wydarzenia   |   informacje   |   skarby Ziemi Proszowskiej   |   Redakcja   |   tv.24ikp.pl   |   działy autorskie   | 
 |   M.Fatyga   |   Wł.Kowalski   |   p.zrzęda   |   P.Staniszewski   |   H.Pomykalski   |   J.Bereza   |   Z.Grzyb   |   Z.Kuliś - Franek...   | 

serwis IKP / działy autorskie / przygody franka karierowicza (Z.Kuliś) / "Przygody Franka Karierowicza" odc. 17 - przygotowania przedsylwestrowe
O G Ł O S Z E N I A
patronaty IKP



"Przygody Franka Karierowicza" odc. 17 - przygotowania przedsylwestrowe

(fot. ikp)

Donosy, 30-11-2017

odcinek 17 - przygotowania przedsylwestrowe

     Jednakże zbliżał się czas powrotu do domu i po uściśnięciu się wzajemnie Kasi i Franka rozeszli się, ale jeszcze przez jakiś czas Kasia wyglądała za nim przez okno. Umówili się, że przed Sylwestrem jeszcze się spotkają i pogawędzą ze sobą. Przez cały tydzień Franek coś dłubał przy ciągniku, a to coś skrobał, odrdzewiał i malował farbą przeciwkorozyjną, aby coraz mniej pozostało do zrobienia, a ponadto, kiedy przyszedł z pracy, czasu miał wiele boć to wieczory były bardzo długie. Przy tej pracy podgwizdywał sobie, a to nucił wesoło, nie zapominając o Kasi ani na chwilę.

     Miłość między nimi kwitła i nic nie zapowiadało, że może się coś pomiędzy nimi popsuć. Kasia nie mogła doczekać się osiemnastych urodzin, ale te dopiero albo już miały nadejść dwudziestego maja następnego roku. Planowała sobie i marzyła, że zrobi jakieś chociażby nawet skromne przyjęcie z tej okazji z koleżankami i kolegami no i oczywiście z Frankiem. Chciała już być pełnoletnia, jak zresztą wszystkie dziewczyny i chłopaki w tym wieku, ale tak prawdę mówiąc, to czas tak szybko płynie, że i bez wyglądania nadejdzie, a nawet przeminie jak z bicza strzelił. Tą miłość w której tkwili oboje tak szanowali, że nawet nie dopuszczali myśli, że między nimi może się coś zmienić. W ich najskrytszych marzeniach było pozostać razem do końca swoich dni, oczywiście wziąć ślub i wychować dwoje lub troje dzieci.

     Nie byli jeszcze zdecydowani gdzie zamieszkają na stałe, czy na wsi u jednego z ich rodziców, czy może wyjadą do miasta. Miasta w tym czasie stały otworem, masowo rozbudowywały się, powstawały nowe fabryki i rożne zakłady przemysłowe, a wraz z nimi nowe miejsca pracy. Miasta zatrudniły każdą ilość ludzi do pracy w różnych zawodach. Najbardziej byli poszukiwani pracownicy mający jakieś zawody, dlatego Franek z wykształceniem technika mechanika nie miał by żadnych trudności z przyjęciem do pracy, nawet z możliwością otrzymania mieszkania. Najwięcej ludzi do pracy z tych okolic chłonęła Nowa Huta, która była od podstaw budowana pod Krakowem. Była to huta jako kombinat metalurgiczny i miasto Nowa Huta. Dużo ludzi wyjeżdżało też na Śląsk. Budowano nowe kopalnie i huty, odnawiano stare zakłady przemysłowe zniszczone przez działania wojenne, a ile szkół, bloków mieszkalnych, kolei, dróg i wiele mniejszych zakładów, że nie sposób wymienić.

fryzura na sylwestra (fot. i.wpimg.pl)

     Wybór mieli ogromny. Można było również pozostać na wsi, ale na takich gospodarstwach, jakie mieli rodzice, nie było sensu, bo to za małe. Gdyby było gospodarstwo rolne o dobrych glebach o powierzchni ponad dziesięć hektarów, to już można by wyżyć. Można by już na takim gospodarstwie rozwinąć hodowlę trzody chlewnej, hodowlę krów, a mleko sprzedawać, można by uprawiać tytoń na szeroką skalę lub zboże, a także okopowe: buraki cukrowe i ziemniaki. W pobliżu dobrze prosperowała cukrownia, która skupowała każdą ilość buraków cukrowych od rolników.

     Jednakże do każdej z tych specjalizacji trzeba by gospodarstwo przystosować, a inaczej mówiąc zmodernizować. Na to potrzebne były środki pieniężne, ale dla chcącego i trzeźwo myślącego nie ma nic trudnego gdyż były tanie kredyty dla rolnictwa i rolnicy korzystali z nich masowo. Ale byli i tacy, którzy kredyty pobrali, pieniądze pomimo kontroli bankowych o celowości wydatkowania, roztrwonili na cele konsumpcyjne, a w gospodarstwie nic, albo mało za nie zrobili. Gospodarstwo pozostało takie jakie było, produkcji rolnej nie przybyło, a zatem i dochodu też, więc pobranej pożyczki nie było z czego spłacić. Takich sytuacji nie było dużo, ale niestety były i musieli się przez długie lata męczyć z bankiem, i bank z nimi też. Była jeszcze inna możliwość pozostania na wsi w małym gospodarstwie. Można było prowadzić to niewielkie gospodarstwo, uprawiając opłacalne rośliny, czy zwierzęta hodowlane i jednocześnie pracować w pobliskim miasteczku w niewielkich zakładach, które powstawały jak grzyby po deszczu. Możliwości było dużo i wszystkie stały przed Kasią i Frankiem, a jakie oni wybiorą to pokaże przyszłość.

ROZDZIAŁ VI

     Tymczasem przed nimi była młodość i zabawa sylwestrowa, która zbliżała się milowym krokiem. Zabawa miała się odbyć w jednej ze szkół w pobliskim miasteczku. Franek dużo wcześniej zakupił dwa bilety, które pieczołowicie przechowywał schowane na dnie szufladki w swoim niewielkim pokoiku. Czas mijał, a wraz z nim dni tygodnia, które poprzedzały trzydziestego pierwszego grudnia 1959 roku. Aż wreszcie nadszedł tak przez młodych oczekiwany dzień.

     Mróz był niewielki, w nocy śnieżek trochę przyprószył okoliczne pola i drogi, piękny dzień jak na tą porę roku. Franek już około południa wyjął ubranie z szafy w którym pójdzie na zabawę, przejrzał dokładnie, czy gdzieś nie jest poplamione i powiesił na wieszaku na szafie na uchwycie, który służy do jej otwierania. Ubranie było w odcieniu koloru zielonego kupione niespełna dwa i pół roku temu, nie było zbyt często używane, a więc wyglądało jak całkiem nowe i na pewno ktoś zapytany, widząc go nie odpowiedział by że tak nie jest. Koszula też bielusieńka, pomimo, że była prana przez matkę ręcznie, ponieważ pralki automatycznej jeszcze nie mieli. W tym czasie nie miał jej nikt w całej najbliższej okolicy, a wiele osób nawet o niej nie słyszało.

sukienka w kolorze butelkowej zieleni
(fot. bi.gazeta.pl)

     Kasia też szykowała od rana swoje stroje, często wkładała na palec otrzymany od Franka ten swój pierścioneczek, aby po chwili go zdjęć, by przy pracach domowych nic złego mu się nie stało. I tak do wieczora, aż do przybycia Franka, który najchętniej poszedł by do niej nawet od rana, ale nie wypadało, a zresztą byli umówieni na osiemnastą, to tego musiał się trzymać. Zabawa rozpoczynała się o godzinie dwudziestej. Już o godzinie siedemnastej trzydzieści wyszedł z domu, meldując rodzicom, że już wychodzi i poszedł. Szedł wolno rozmyślając jak to będzie na tej ich wspólnej zabawie i nie wiadomo kiedy znalazł się przed zabudowaniami Kasi.

     Ona czując, że już nadchodzi godzina przyjścia zrobiła mu kawał, celowo zgasiła światło w swoim pokoiku i położyła się trochę czekając co będzie dalej. Zazwyczaj zawsze pierwsze było szczekanie psa i tak też było tym razem, ale ona nie zaświeciła nie wyszła przed niego, chciała mu zrobić z tej radości taki śmieszny żarcik. Jej rodzice widząc, że Kasia nie wychodzi sami byli zdziwieni co się dzieje, ale wyszli otworzyć drzwi i w tym samym czasie wyszła też Kasia. Myślałem, że cię nie ma odezwał się Franek tuż przy drzwiach. Jestem, jestem odpowiedziała Kasia i weszli oboje do jej pokoiku. Nie kłamała, że ją bolała głowa i się trochę położyła i przysnęła, tylko prosto otwarcie powiedziała, że chciała mu zrobić kawała.

     Taki kawał, jeszcze do tego dzisiaj oburzył się Franek, ale Kasia zatkała mu usta całusem i na tym się skończyło, jednakże to zdarzenie wpłynęło ujemnie na humor Franka i być może to też było przyczyną późniejszych nieporozumień. Tymczasem szybko twarz Franka pojaśniała i zrobił się ciepły, miły nastrój. Kasia oczywiście była jeszcze nie ubrana, bo jeszcze było trochę czasu i nawet nie musiała się spieszyć. Poszła do drugiego pokoju i niedługo wróciła w pięknej nowej sukience niosąc w ręku krawat z takiego samego co suknia materiału i poszetkę. Krawat osobiście zawiązała mu na szyi, który był od niej podarunkiem, a do brustaszy w marynarce włożyła piękną ozdobną poszetkę. Krawat i poszetkę dała Frankowi dużo wcześniej, jednakże nie zabrał ich do domu, bo zdecydowali, że założy po raz pierwszy na zabawę sylwestrową.

cdn.

Zdzisław Kuliś   

W oczekiwaniu na sylwestra

Franek ciągle coś robił przy swoim traktorze,
Chociaż zbliżała się już późna jesień.
Coraz zimniej już było na dworze,
Toż to dawno już minął wrzesień.

Otoczenie już dawno szatę zmieniło,
Pełno liści leżało wokoło.
A on nie zważał, że zimno było,
Tylko śpiewał sobie i gwizdał wesoło.

Cały czas myślał o Kasi ukochanej,
Jak tu sobie z nią życie ułożyć,
Bo życie, to droga w nieznane,
Którą samemu trzeba stworzyć.

Tymczasem zbliżał się ostatni dzień w roku,
A w tym dniu zabawa sylwestrowa,
Która nadchodziła krok po kroku,
Ta jedyna w tym czasie impreza rozrywkowa.

Już od rana oboje byli podminowani.
Z pedanterią przygotowywali ubrania.
Oni naprawdę byli w sobie zakochani.
On bardzo kochał Kasię, a ona kochała Frania.

Zdzisław Kuliś; Donosy, 13 listopada 2017



idź do góry powrót


 warto pomyśleć?  
Mówić prawdę i umieć prawdą żyć - oto rzecz wielkiej wagi.
(Oskar Wilde)
grudzień  13  środa
[10.00]   (Proszowice)
Zostań Aniołem 2017 - kiermasz
grudzień  14  czwartek
[...]   (Proszowice)
Warsztaty z druku 3D
grudzień  15  piątek
grudzień  16  sobota
DŁUGOTERMINOWE:
[wystawa fotograficzna]   MUZYCY
[do 20.12.2017]    (Proszowice)
PRZYJACIELE  Internetowego Kuriera Proszowickiego
strona redakcyjna
regulamin serwisu
zespół IKP
dziennikarstwo obywatelskie
legitymacje prasowe
wiadomości redakcyjne
logotypy
patronat medialny
archiwum
reklama w IKP
hierarchia
parametry
miejsce prezentacji
ceny
przyjaciele
copyright © 2001-2016 Internetowy Kurier Proszowicki; 2016 Internetowy Kurier Proszowski
Nr rejestru prasowego 47/01; Sąd Okręgowy w Krakowie 28 maja 2001
Nr rejestru prasowego 253/16; Sąd Okręgowy w Krakowie 22 listopada 2016

KONTAKT Z REDAKCJĄ
KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ