facebook
"Przygody Franka Karierowicza" odc. 15 - wspólne święta i prezenty
Loading

    Dzisiaj jest środa, 22 listopada 2017 r.   (326 dzień roku) ; imieniny: Cecylii, Jonatana, Marka Dni Honorowego Krwiodawstwa w Polsce (22-26)    
 |   serwis   |   wydarzenia   |   informacje   |   skarby Ziemi Proszowskiej   |   Redakcja   |   tv.24ikp.pl   |   działy autorskie   | 
 |   M.Fatyga   |   Wł.Kowalski   |   p.zrzęda   |   P.Staniszewski   |   H.Pomykalski   |   J.Bereza   |   Z.Grzyb   |   Z.Kuliś - Franek...   | 

serwis IKP / działy autorskie / przygody franka karierowicza (Z.Kuliś) / "Przygody Franka Karierowicza" odc. 15 - wspólne święta i prezenty
O G Ł O S Z E N I A
patronaty IKP



"Przygody Franka Karierowicza" odc. 15 - wspólne święta i prezenty

(fot. ikp)

Donosy, 14-11-2017

odcinek 15 - wspólne święta i prezenty

     Więc spodziewała się, że może wpadnie chociaż na chwilę, aby jej o tym opowiedzieć. I tak też było. Franek opowiadał Kasi wszystko niemal w szczegółach i byliby zapewne siedzieli tak parę godzin, ale Franka czekały w domu obowiązki i rodzice i Kasię też. Gdy już nic więcej nie przychodziło mu na myśl, aby Kasi opowiedzieć, pożegnali się w pośpiechu, szybki całus, pa, pa i już Franek maszeruje tą samą drogą, co wczoraj z tą tylko różnicą, że dzisiaj jest widniutko, a wczoraj ciemna jesienna noc.

     I tak mijał dzień za dniem, dnie stawały się coraz krótsze, za to długie noce i wieczory. Zbliżała się zima. Wszystkie roboty w gospodarstwie rodziców Franka zostały przed zimą ukończone, plony z pól zebrane, pola zaorane, a to co miało być zasiane zostało jeszcze przed czasem obsiane. Dużo też robót wykończeniowych udało się wykonać w nowo budowanym chlewie, bo ciągle nie był całkowicie wykończony, tzn. nie wszystko było jeszcze zapięte na ostatni guzik. Jeszcze na wiosnę trzeba będzie przy nim popracować, aby ostatecznie zakończyć tą pracochłonną i kosztowną budowę.

     Praca przy ciągniku zatrzymała się. Nie dlatego, że nie było pieniędzy na zakup części do niego, bo te, których jeszcze brakowało to były rzeczy drobne i nie były drogie, tylko sęk w tym, że nie można ich było nigdzie kupić. Nie było ich na stanie w żadnych magazynach. Jedynie co było możliwe, to wymontować od jakiegoś na chodzie traktora takiej samej marki i zamontować do Frankowego, a tamten postawić jako nie użyteczny. To jest oczywiście żart. Na taki przekręt nikt nie pójdzie i nikt się nie zgodzi. Za to grozi kryminał, ale mówiąc prawdę, to nie do takich tylko rzeczy niektórzy ludzie są zdolni. W tym jednak przypadku nikt na taki układ nie poszedł i nie pójdzie. Traktor Franka będzie czekał tak długo, aż powoli wszystkie brakujące części zakupi legalnie. Miał jednak nadzieję, że wiosną wyruszy nim w pole.

     Franek regularnie w każdą niedzielę i każdy czwartek odwiedzał Kasię w jej domu, a czasami i częściej. Wieczory spędzali miło, nie było między nimi żadnej kłótni, ani nawet sprzeczki. Niebawem nadszedł grudzień, a wraz z jego upływem zawitały Święta Bożego Narodzenia. W drugie Święto jak zwykle poszedł do niej, a dużo wcześniej zakupił gronowe czerwone wino, które leżało prawie dwa miesiące schowane na dnie szafy, aby niepowołane ręce do niego nie dotarły. Kiedy zaszedł do niej, pod choinką leżała już paczuszka dla niego, przewiązana czerwoną wstążeczką. Wino, które przyniósł ze sobą też było w ładnym opakowaniu, więc niezwłocznie postawił go również pod choinką. Kasia była w domu sama, ponieważ jej rodzice z młodszą córką Władzią poszli do brata ojca, który mieszkał w wiosce oddalonej od ich o około sześć kilometrów, bo tam się ożenił i zamieszkał u swojej żony. Drogę tą musieli w obie strony przebyć piechotą, bo akurat tam w dniu świąt nie można było dojechać żadnym środkiem lokomocji. Zostali w domu sami.

(fot. i.amz.mshcdn.com)

     Kasia poczęstowała Franka herbatą i ciasteczkami, które sama upiekła i przyszedł czas na prezenty. Kasia podała mu małą paczuszkę leżącą pod choinką i kazała rozpakować. Franek wziął pakuneczek z jej ślicznych rąk i swoimi drżącymi z wrażenia rękami zaczął go rozpakowywać. Gdy wreszcie odwinął jeden znajdujący się z wierzchu papier, pod nim ukazał się drugi równie fikuśnie zawinięty jak ten pierwszy, ale gdy odwinął drugi papier, trzeciego już nie było. Ukazał się natomiast dość spory kawałek materiału koloru białego, a gdy rozwinął go bardziej, ten oto materiał przybrał kształt kwadratu z najprawdziwszego białego jedwabiu, który był przeznaczony dla kochanego Franka.

     Była to poszetka na której Kasia własnoręcznie wyhaftowała jego imię i serce, a brzegi wokoło ozdobiła pięknym haftem, snując marzenia o zabawie sylwestrowej. Pierwszej ich zabawie sylwestrowej, na którą włoży zieloną sukienkę, a Franek takiż sam krawat podarowany przez ukochaną na jego urodziny, a do brustaszy marynarki włoży wyhaftowaną poszetkę, którą podarowała mu dziś. Poszetka to ozdobna chusteczka, którą wkłada się do brustaszy, czyli kieszonki w marynarce po lewej stronie na wysokości klatki piersiowej.

     Potem przyszedł czas na wino. Franek sprytnie poradził sobie z jego otwarciem i prawie w tym samym czasie Kasia postawiła dwa puchary na stole i ciasteczka, teraz już inne jak poprzednio. Nalał jedną trzecią pucharów, a kiedy oboje podnieśli je w górę, pocałowali się namiętnie zanim je wychylili. Czerwone wino rozgrzewało ich serca, krew krążyła ze zdwojoną mocą, a oni wtuleni w siebie snuli jak zwykle, gdy są w samotności swoje marzenia. Teraz żyli już zabawą sylwestrową, toż to za kilka dni będzie trzydziesty pierwszy grudzień, a za nim Nowy Rok, następny rok. Franek nalał po następnej lampce wina i zostawił na stole. Nie podał Kasi do wypicia, sam też nie wziął kielicha do ręki, aby zachęcić Kasię, tylko nalane pozostawił na stole. Chciał coś powiedzieć, ale nie mógł się zdecydować, wyglądało na to, jakby coś ukrywał. Aż wreszcie w pewnym momencie sięgnął ręką do prawej kieszeni marynarki i wydobył z niej coś niewielkiego w kształcie przypominające niewielki kamyk.

Kasiu ty moja, słuchaj uważnie. Powiedział. Kupiłem ci coś jako prezent na sylwestra, ale ,że do niego jeszcze parę dni, wręczę ci go dzisiaj, bo już nie mogę wytrzymać. Kasia zwróciła natychmiast swoje piwne w czarnej oprawie oczy na jego dłoń w której trzymał dotąd jeszcze nie znany przedmiot, a on mówi dalej: Kasiu to nie jest pierścionek zaręczynowy, ale to jest pierścionek na zabawę sylwestrową. Miałem ci go dać jak już powiedziałem w sylwestra przed wyjściem na zabawę, ale daję go już dzisiaj, żebyś się do niego przyzwyczaiła, a ponadto może Ci się nie będzie podobał, to będziemy mieli czas na wymianę. Proszę i wręczył jej pudełeczko w kształcie serduszka do jej cieplutkiej rączki i ją zamknął. Szybko otworzyła pudełeczko, a z ust wydobył się dość głośny okrzyk: o! Jaki piękny! Był to rzeczywiście bardzo piękny, dziewczęcy srebrny pierścioneczek, który na jej palec pasował jak ulał. Radość była wielka, a w jej przypływie zarzuciła mu ręce na szyję i obsypywała pocałunkami.

(fot. mporady.pl)

     Wesołe mieli Święta Kasia i Franek, które po raz pierwszy spędzali razem, a tak serdeczną atmosferę sami sobie stworzyli. Oboje przy sobie dorastali, ponieważ mieszkali w tej samej okolicy i znali się od kilku lat. Franek już urzędowo był pełnoletnim mężczyzną po ukończeniu osiemnastu lat, a Kasia osiemnaście lat miała ukończyć w roku następnym, który już za parę dni miał nastać podmieniając właśnie kończący się rok stary. Jak zawsze czas szybko płynie, tak i teraz coraz mniej zostawało go im dla siebie, ale takie są reguły i nikt na to nie poradzi. Po trochu, po kapce wypili oboje całą butelkę wina, ale tak jakoś rozłożyło się w czasie, a może i przez to, że między wypitymi lampkami zajadali smaczne ciasteczka, że złych efektów ubocznych na nich nie wywołało.

     Myśląc o drodze powrotnej do domu, Frankowi przypomniał się Marian, którego napotkał na drodze wracając pewnego razu nocą od Kasi. No myślę, że takiej przygody nie będę miał już nigdy, a zresztą nie wiadomo co się człowiekowi może w życiu przytrafić.

cdn.

Zdzisław Kuliś   

Prezenty

Nadeszły Święta Bożego Narodzenia,
Które postanowili spędzić we dwoje.
Mieli sobie dużo do powiedzenia
I dobrze jak spędzą je tylko oboje.

Sprawili sobie wzajemnie prezenty,
Które do tej pory ukrywali.
Aby nie trudził się Mikołaj Święty
Teraz we Święta sami je sobie przekazali.

Franek pierścionek Kasi podarował,
Taki świąteczny, nie zaręczynowy.
Gdy go dawał w policzek ją pocałował,
A ona dała mu krawat taftowy.

Wypili kilka lampek wina
Przy blasku choinkowych świec płomieni,
A że z Kasi była wesoła dziewczyna
Długo rozmawiali do siebie przytuleni.

Tematów do rozmowy dużo mieli.
Potem Kasia pochwaliła się sukienką taftową
W której już po następnej niedzieli
Pójdzie na zabawę sylwestrową.

Zdzisław Kuliś; Donosy, 23 października 2017



idź do góry powrót


 warto pomyśleć?  
Jest to złota zasada w życiu: wymagać mało od świata, a dużo od siebie.
(Władysław Biegański)
listopad  22  środa
listopad  23  czwartek
[8.00]   (Proszowice)
XLVI Sesja Rady Miejskiej - ZAPRASZAMY!
[17.00]   (Proszowice)
Czas kolosów - warsztaty paleontologiczne
listopad  24  piątek
listopad  25  sobota
[17.00]   (Proszowice)
Bezpłatny pokaz masażu SHANTALA
DŁUGOTERMINOWE:
[wystawa fotograficzna]   MUZYCY
[do 20.12.2017]    (Proszowice)
PRZYJACIELE  Internetowego Kuriera Proszowickiego
strona redakcyjna
regulamin serwisu
zespół IKP
dziennikarstwo obywatelskie
legitymacje prasowe
wiadomości redakcyjne
logotypy
patronat medialny
archiwum
reklama w IKP
hierarchia
parametry
miejsce prezentacji
ceny
przyjaciele
copyright © 2001-2016 Internetowy Kurier Proszowicki; 2016 Internetowy Kurier Proszowski
Nr rejestru prasowego 47/01; Sąd Okręgowy w Krakowie 28 maja 2001
Nr rejestru prasowego 253/16; Sąd Okręgowy w Krakowie 22 listopada 2016

KONTAKT Z REDAKCJĄ
KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ