facebook
"Przygody Franka Karierowicza" odc. 10 - kłótnia i rozstanie

    Dzisiaj jest środa, 20 marca 2019 r.   (79 dzień roku) ; imieniny: Joachima, Kiry, Maurycego Początek astronomicznej wiosny; Ś. Dzień Inwalidów i Ludzi Niepełnosprawnych    
 |   serwis   |   wydarzenia   |   informacje   |   skarby Ziemi Proszowskiej   |   Redakcja   |   tv.24ikp.pl   |   działy autorskie   | 
 |   M.Fatyga   |   Wł.Kowalski   |   p.zrzęda   |   H.Pomykalski   |   J.Bereza   |   Z.Grzyb   |   Z.Kuliś - Franek II...   |   W.Nowiński - wrześniowe...  |   M.Prüffer - paragrafy...   | 

serwis IKP / działy autorskie / przygody franka karierowicza (Z.Kuliś) / "Przygody Franka Karierowicza" odc. 10 - kłótnia i rozstanie
O G Ł O S Z E N I A
patronaty IKP


"Przygody Franka Karierowicza" odc. 10 - kłótnia i rozstanie

(fot. ikp)

Donosy, 25-09-2017

odcinek 10 - kłótnia i rozstanie

     Co tu będzie jak się Baśka dowie myślała Weronika. Co tu będzie jak się Franek dowie myślała Zofia. Jeszcze do tego trzeba się u księdza spowiadać. A niech to szlag trafi zaklęła matka Franka pod nosem i przyspieszyła kroku. Długo jakoś było cicho na ten temat, ani Baśka, ani Franek nic o tym nie mówili, chodzili ze sobą jakby nigdy nic, ani ludzie na wsi też nic nie gadali, to chyba sprawa przycichnie myślały obie. Ale się myliły.

     Zapewne którąś z nich coś zdenerwowało i musiała chlapnąć nie potrzebne słowa, bo sprawa się rypła. Jak się młodzi dowiedzieli jaką to milutką rozmowę przeprowadziły ich matki, to za ich przykładem pokłócili się na amen i przestali ze sobą chodzić. Teraz znów rozgorzała kłótnia między Zofią i Weroniką, bo jedna na drugą zaczęła zwalać, że wypaplała całą sprawę. Wprawdzie młodzi nie powinni na to zwracać uwagi, bo przecież tak naprawdę, to się nic nie stało, ale cóż, przykład idzie z góry. Zerwali ze sobą i już.

     Obie matki zachodziły w głowę dlaczego zaraz po ich kłótni sprawa nie wyszła na jaw, czyli nie dowiedzieli się Franek i Basia, dopiero po dłuższym czasie. Obie doszły do wniosku, oczywiście każda z osobna nie rozmawiając ze sobą, że na pewno ani jedna, ani druga nie chciała tego wyciągać na światło dzienne. Coś musiało zapewne się stać. I stało się. Całą ich kłótnię słyszał Józek Szlembarski, starszy kawaler, który w pobliżu ich kłótni wyrywał chwasty w polu. On był nie widoczny, bo zastawiały go dość wysokie krzewy rosnące obok drogi, natomiast słychać było wszystko.

smutek i łzy (fot. img7.dmty.pl)

     Początkowo postanowił sobie, że pary z gęby na ten temat nie puści znał oboje młodych i ich rodziców też, co wie to dla siebie. Niech to będzie jego słodką tajemnicą. I tak było dokąd Józek nie poszedł do sklepu i się nie upił. Po pijanemu pod sklepem wygadał wszystko podjudzany przez innych pijaków i sekret przestał być tajemnicą. Nie wszystko pijaczki zapamiętali co Józek mówił, ale i tak wystarczyło, by powstała porządna plotka, którą wieś żyła do zimy.

     Na nic się zdały wyjaśnienia jak to naprawdę z tą bielizną damską było, ludzie wiedzieli swoje. Ile Basia łez wylała, nikt nie jest w stanie policzyć, a i Franek chociaż mężczyzna nieraz zapłakał po stracie Basi, ale cały czas miał nadzieję, że jeszcze wszystko da się naprawić, że jeszcze nie wszystko stracone. Nawet kilka razy spotkali się, wydawało się, że wszystko już sobie powiedzieli, co mieli do powiedzenia i teraz już tylko będzie lepiej, ale nie. Może by nawet wrócili do siebie, ale zaistniała nowa okoliczność.

     Otóż w pewną sobotę Basia poszła do domu swoich rodziców, jak zresztą bardzo często, którzy mieszkali około pięć kilometrów od domu wujka, w którym zamieszkiwała w czasie roku szkolnego. Tak jak zawsze, tak i teraz wróciła w niedzielę przed wieczorem, ale tym razem w towarzystwie pięknego młodzieńca, czym wprowadziła w osłupienie Franka, który ich zobaczył stojąc z kolegami w miejscu w którym się często spotykali w swojej wiosce. Nawet na niego nie spojrzała, a on zerkał kątem oka, że może choć raz spojrzy w jego stronę, ale nie. Szli trzymając się za ręce, lekko nimi pomachując. Piękny widok. Frankowi serce ściskało z zazdrości, ale co miał robić. Nieznajomy Basię zaprowadził do domu wujka, zostając tam dłużej. Potem wyszedł, za nim Basia, pożegnali się czule na schodach i poszedł w drogę powrotną.

     Nazajutrz Franek robił wszystko, by się z nią spotkać, ale ona widocznie go unikała i do spotkania nie dochodziło, a kiedy wreszcie się spotkali, powiedziała mu, że między nimi już skończone, że ona już ma innego chłopaka. Długo nie mógł Franek dowiedzieć się kto jest ten chłopak, ale nikt go nie znał w tej okolicy oprócz wujków. Wujkowie na pewno go znali, ale kto pójdzie do nich pytać o chłopaka Basi. No bo gdyby wiedział kim on jest, to może Franek wywnioskował by, czy ta znajomość jest tylko tak sobie przelotnie, a czy może myślą o sobie poważnie. Długo nie mógł zdobyć wiadomości chociaż wypytywał koleżanek Basi, milczenie ogarnęło wszystkich, nabrali wody w usta i koniec.

     Od tej pory Franek zmienił się o 180 stopni oczywiście na gorsze. Zaczął po kryjomu popalać papierosy, zrobił się opryskliwy, opuścił się w nauce, nie chciało mu się pomagać rodzicom w gospodarstwie, a co najgorsze, to zaczął popijać alkohol. Widzieli go jak gdzieś w okolicach sklepu przewracał kieliszki, a i rodzice kilka razy zrobili mu awanturę kiedy wyczuli od niego zapach alkoholu. Nie dobrze zaczynało się dziać z Frankiem, a tak się dobrze zapowiadał. Dotarło to do Basi, której się żal jego zrobiło i czasami popłakiwała wieczorami przed snem, bo tak naprawdę go polubiła, a może nawet i coś więcej. Postanowiła spotkać się z nim i pogadać na te tematy, chociaż to było bardzo trudne.

     Spotkali się kilkakrotnie i mówili sobie wreszcie otwarcie, to co mieli do powiedzenia. Tak naprawdę, to rodzice Basi lubili Franka, ale gdyby miało dojść do związania się Basi na zawsze, to woleli by Mariana, bo tak na imię miał ów tajemniczy chłopak. Był to syn rodowitego mieszkańca wioski rodzinnej Basi, z którym znała się od dziecka. Jego ojciec mieszkał po sąsiedzku z rodzicami Basi. Pomagał, jak wszystkie inne wiejskie dzieci rodzicom w gospodarstwie rolnym jednocześnie ucząc się w Szkole Podstawowej, a potem w Liceum Ogólnokształcącym. Po ukończeniu Liceum pojechał do Krakowa na studia na politechnikę, został inżynierem, tam ożenił się i pracował przy budowie Nowej Huty i nie tylko. Jego żona natomiast była wykładowcą w Wyższej Szkole Rolniczej. Mieli dwoje dzieci z którymi często przyjeżdżali na wieś do rodziców. Ich syn Marian był rówieśnikiem Basi, więc jeszcze jako dzieci bawili się razem w piasku.

rozstanie (fot. charaktery.eu)

     Ulżyło trochę Frankowi, gdy opowiedziała mu o Marianie, ale to definitywnie sytuacji nie zmieniło. Basia za niedługo miała kończyć Technikum Ekonomiczne, a rodzice dobrze by ją widzieli w mieście. Delikatna, nie bardzo była widziana przy pracy w gospodarstwie rolnym, a tym bardziej przy obrządku świń. Więc i z tego powodu byli za tym aby związała się z Marianem, bo jej przyszłość widzieli w mieście jako pracownika umysłowego w banku, a może główną księgową, a gdy ukończyła by jeszcze Wyższą Szkołę Ekonomiczną, to kto wie na jakim stanowisku i gdzie mogłaby jeszcze pracować.

     Wreszcie po długim czasie dotarło to chyba do nich obojga, że nie są dla siebie przeznaczeni i przestali się ze sobą spotykać, chyba, że przypadkowo wpadli na siebie. W takim razie zamieniali ze sobą kilka słów i szli każde w swoją stronę. Franek wziął się w garść, nadrabiał zaległości w nauce, rzucił palenie, o alkoholu nie chciał myśleć i wziął się porządnie za gospodarkę. Dużo pomagał rodzicom, wyremontował budynki gospodarcze, rozpoczęli budowę obory, którą dokończyli w roku następnym.

     Dziwili się ludzie jaki nagły zwrot nastąpił w gospodarstwie Koziarów. Krystyna już ukończyła Szkołę Ogólnokształcącą i poszła zgodnie z zamiarami do studium pedagogicznego, a Franek był na ostatnim roku Technikum Mechanicznego. Właśnie będąc na ostatnim roku Technikum zapoznał przypadkowo piękną dziewczynę. Była od niego o dwa lata młodsza, wzrostu takiego jak on, czarne włosy i piwne oczy.

cdn.

Zdzisław Kuliś   

Rozstanie

Oboje zapewne się nie spodziewali,
Ze ich przyjaźń tak oto się zakończy.
Wszyscy koledzy myśleli, że się zakochali
I byli pewni, że nikt ich nie rozłączy.

Ale jak zwykle los figle płata.
Także we Frankowym życiu będzie ich więcej.
Raz będzie "zysk", a drugi raz "strata",
Często z przyczyny zazdrości dziewczęcej.

Nawet spacer z nieznajomym po łące
Może wywołać silną reakcję zazdrości,
A czasem perfumy inaczej pachnące
Doprowadzają kochanków do złości.

Tym razem przyczyną ich rozłąki
Było wielkie nieporozumienie.
Niefortunny spacer przez łąki
I zazdrość, która w każdym dżemie.

Franek długo rozpaczał po stracie Basi,
Lecz musiał się z losem pogodzić.
Niespodziewanie zakochał się w Kasi
I wkrótce zaczęli ze sobą chodzić.

Zdzisław Kuliś; Donosy, 3 września 2017



idź do góry powrót


 warto pomyśleć?  
Raj nie jest z tego świata, ale są na nim jego fragmenty.
(Anonim)
marzec  20  środa
[17.00]   (Proszowice - UGiM)
program "Czyste powietrze" - spotkanie grupowe
marzec  21  czwartek
marzec  22  piątek
marzec  23  sobota
DŁUGOTERMINOWE:
[wystawa fotograficzna]   Peru to nie tylko Machu Picchu
[do 30 kwietnia]    (PiMBP Proszowice)
PRZYJACIELE  Internetowego Kuriera Proszowskiego
strona redakcyjna
regulamin serwisu
zespół IKP
dziennikarstwo obywatelskie
legitymacje prasowe
wiadomości redakcyjne
logotypy
patronat medialny
archiwum
reklama w IKP
hierarchia
parametry
miejsce prezentacji
ceny
przyjaciele
copyright © 2016-... Internetowy Kurier Proszowski; 2001-2016 Internetowy Kurier Proszowicki
Nr rejestru prasowego 47/01; Sąd Okręgowy w Krakowie 28 maja 2001
Nr rejestru prasowego 253/16; Sąd Okręgowy w Krakowie 22 listopada 2016

KONTAKT Z REDAKCJĄ
KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ         KONTAKT Z REDAKCJĄ